W prognozach na 2011 r. czołowi producenci oprogramowania i sprzętu IT oraz analitycy wymieniali cloud computing (przetwarzanie w chmurze) jako jeden z najważniejszych trendów w nadchodzących 12 miesiącach. No właśnie, ale co mają wspólnego chmury z nowoczesną technologią?
— To nic innego jak nowy styl informatyki i nowy model biznesu, w którym rozwiązania informatyczne — infrastruktura IT, platforma programistyczna i moc obliczeniowa oraz aplikacje — dostarczają wyspecjalizowani dostawcy, choćby Microsoft, w formie usług online — mówi Dariusz Piotrowski, dyrektor działu Developer Platform Group w polskim oddziale Microsoft.
Jedyne wymagania to komputer i sprawne łącze internetowe.
IT jak prąd
Cloud computing rzeczywiście przynosi nową jakość i radykalnie zmienia sposób korzystania z biznesowych aplikacji i oprogramowania.
— Teraz faktycznie kupujemy określone, potrzebne systemy i rozwiązania, dostarczane jako usługi. Dostawca bierze odpowiedzialność za bezpieczeństwo, aktualizację oprogramowania, administrację systemów i zapewnienie ciągłości działania. Ważną nową cechą przetwarzania w chmurze jest to, że płacimy dokładnie za to, czego używamy — dodaje Dariusz Piotrowski.
Dzięki chmurze rachunki za usługi informatyczne niedługo będą przypominać te, które przedsiębiorstwa dostają od operatora telefonii komórkowej.
— Wsparcie celów biznesowych przez IT w chmurze jest w założeniu tak oczywiste dla odbiorcy, jak korzystanie z prądu w gniazdku elektrycznym — nie zastanawiamy się, kto jest dostawcą energii, podłączamy wtyczkę do gniazdka w ścianie i opłacamy rachunki zależnie od zużycia energii w określonym czasie — w podobny sposób wygląda korzystanie z cloud computing — sumuje Andrzej Więckiewicz, dyrektor działu GTS w IBM Polska.
Dostępne już są chmury oferujące bardzo wyspecjalizowane usługi, np. skanowanie antywirusowe poczty czy monitoring ruchu i dostępu do zasobów internetu.
Prywatnie czy publicznie
Firmy mogą skorzystać z dobrodziejstw cloud computingu dzięki chmurze publicznej i prywatnej. Czym się one różnią?
— Z chmurą publiczną mamy do czynienia, kiedy całość usług IT oferuje dostawca zewnętrzny, przy czym te usługi są ogólnie dostępne dla każdego zainteresowanego ich wykorzystaniem. Bardziej obrazowo: chmura publiczna to moc obliczeniowa oferowana różnym odbiorcom zainteresowanym korzystaniem z określonych usług i rozwiązań, w oparciu o sprzęt, oprogramowanie i usługi zgromadzone w centrach danych należących do konkretnego operatora — wyjaśnia Dariusz Piotrowski.
Ta oferta jest szczególnie atrakcyjna dla małych i średnich przedsiębiorstw, które mogą korzystać z zaawansowanego oprogramowania i rozwiązań przy względnie niskiej cenie za subskrypcję danej usługi. Z kolei duże przedsiębiorstwa inwestują w tworzenie tzw. chmury prywatnej.
— Dział IT udostępnia infrastrukturę i aplikacje w formie usług wewnątrz korporacji. Również takie rozwiązanie może korzystać z chmur publicznych, jeśli firma ma specyficzne potrzeby, np. specjalistyczne aplikacje — mówi Andrzej Więckiewicz.
W przypadku chmury prywatnej, właścicielem wszystkich serwerów i sprzętu teleinformatycznego jest przedsiębiorstwo. Dlatego jest to rozwiązanie dla bardzo dużych organizacji, które z racji wymogów i uwarunkowań nie mają możliwości lub po prostu nie chcą przetwarzać danych w chmurze publicznej.
Chmurna efektywność
Istnieje jednak sposób na to, żeby i mniejsze spółki mogły korzystać z dobrodziejstw chmury prywatnej.
— Wówczas dostawca rozwiązań cloud izoluje z własnych centrów danych część zasobów (sprzętu, usług itp.) na potrzeby konkretnego klienta, tworząc w ten sposób chmurę dedykowaną. Oczywiście, takie rozwiązanie jest droższe od usług dostępnych w chmurze publicznej, jednak znacznie tańsze od budowy własnej chmury prywatnej o podobnej funkcjonalności — mówi Dariusz Piotrowski.
Główną korzyścią z cloud computingu są finanse. Przedsiębiorstwo nie musi inwestować w sprzęt, oprogramowanie, wdrożenie i niezbędne aktualizacje. O ile instalacja i konfiguracja nowego programu w firmie zajmuje godziny, a niejednokrotnie nawet dni, o tyle na uzyskanie dostępu do tych samych funkcjonalności, ale w chmurze, trzeba poświęcić zaledwie kilkanaście minut. Znacząco obniżają się także koszty administrowania infrastrukturą, a pracownicy działu IT mogą się zajmować najbardziej istotnymi dla firmy problemami.
— Chmury to w perspektywie urzeczywistnienie marzeń o danych dostępnych wszędzie i o każdej porze. Wraz ze wzrostem przepustowości łączy internetowych i spadkiem ich cen możemy się niebawem spodziewać ogromnego zainteresowania tym sposobem udostępniania i współdzielenia zasobów — prognozuje Andrzej Więckiewicz.
Okiem eksperta
Jak zabezpieczyć firmową chmurę
Jarosław Samonek, dyrektor na Europę Środkową i Wschodnią w firmie Trend Micro
Mówiąc o chmurze należy pamiętać o nowych zagrożeniach, które są związane z tym sposobem przetwarzania danych. W modelu cloud computing korzystamy z zasobów, które są współdzielone. To oznacza, że nie ma jasnej granicy między naszą przestrzenią, w której składujemy dane, a przestrzenią innych klientów. Nie jesteśmy w stanie rozdzielić naszych serwerów i aplikacji od serwerów i aplikacji innych klientów.
W związku z tym nasuwa się podstawowe pytanie: kto ma kontrolę nad danymi i nad procesem ich przetwarzania? Rozwiązanie tego problemu jest dwutorowe. Po pierwsze, dane przetwarzane w chmurze powinny być szyfrowane. Dodatkowo, to my powinniśmy kontrolować klucze, które umożliwiają szyfrowanie i odszyfrowanie umieszczonych w chmurze danych — takie rozwiązanie zapewnia, że nikt niepowołany nie będzie mógł się dostać do naszych informacji. Dzięki temu, gdy zrezygnujemy z usług danego usługodawcy i przeniesiemy naszą infrastrukturę do chmury innego usługodawcy jesteśmy bezpieczni. Nawet jeśli poprzedni usługodawca nie skasowałby tych danych, to nie ma on możliwości skorzystania z nich, ponieważ zastały zaszyfrowane, a jedynie my dysponujemy kluczami.
Kolejnym aspektem jest ochrona maszyn, na których są aplikacje przetwarzające dane. Każda maszyna, która przetwarza dane, powinna być wyizolowana, powinna też sama się bronić przed atakami — dotyczy to zarówno ataków z zewnątrz, jak i mających źródło wewnątrz infrastruktury usługodawcy.