"Nie dziwi, że wskaźniki cena do zysku (C/Z) są różne dla poszczególnych giełd. Przecież tworzone są one na podstawie historycznych danych. Zarządzający funduszami i indywidualni inwestorzy patrzą w przyszłość. Gdybyśmy oparli wskaźniki na przewidywaniach rynkowych co do zysków z kolejnych okresów, ich wartości na poszczególnych rynkach byłyby bardziej zbieżne.
Mocny spadek kursów w Rosji, gdzie podstawę stanowią spółki wydobywcze, jest spowodowany wzrostem ryzyka politycznego oraz spadkami cen ropy. Nastawienie do tego rynku zmieniło się na negatywne. W naszym regionie nie ma także co patrzeć na Czechy i Węgry, które są bardzo specyficznymi rynkami. W pierwszym wypadku o wskaźnikach całego parkietu decydują tak naprawdę tylko dwie największe spółki, a w drugim — trzy. Na Węgrzech MOL nie ma się ostatnio najlepiej, a na przykład OTP zawsze charakteryzował się niskim wskaźnikiem C/Z. W Chinach wskaźniki są wyższe, bo i prognozy wzrostów zysków są większe niż u nas. Istnieją przecież spore obawy o spowolnienie w Polsce. Są one przy tym uzasadnione, bo choć wciąż mamy relatywnie duży wzrost gospodarczy, to wyniki pogarszają się. Najbardziej na ogólną koniunkturę reagują przy tym indeksy małych i średnich firm, bo odzwierciedlają żywą gospodarkę. Nie można tego powie- dzieć o WIG20, gdzie większościowy udział mają banki, firmy paliwowe i wydobywcze."