Izraelski boom na innowacje

Od narodu startupowców możemy się wiele nauczyć. Tak rozwiniętego systemu wsparcia technologicznych biznesów długo nie będziemy mieli

Szacunki IVC Reseach Center wskazują, że w Izraelu co roku powstaje co najmniej 400 start-upów. Niemal czterokrotnie mniejsze od Polski pod względem liczby ludności państwo może też pochwalić się imponującymi wskaźnikami w zakresie wydatków ma badania i rozwój (B+R) oraz liczbą pozyskiwanych patentów. Technologie w dużej części powstają tam w międzynarodowych kręgach.

W ŚWIECIE GLOBALNYCH INNOWACJI:
Zobacz więcej

W ŚWIECIE GLOBALNYCH INNOWACJI:

Polsko-izraelski fundusz TDJ Pitango Ventures, zarządzany przez Wojciecha Fedorowicza, ma już na koncie jedną inwestycję. 2 mln USD otrzymała spółka StethoMe, rozwijająca inteligentny stetoskop. Jednak współpraca między krajami w tym sektorze nie jest jeszcze wystarczająco rozbudowana, choć od Izraela sporo można byłoby się nauczyć. Fot. ARC

Nastawieni na wzrost

Nili Shalev, dyrektor publicznej jednostki Israel-Europe R&D Directorate, w której odpowiada za współpracę izraelskich firm technologicznych z Unią Europejską (UE), podczas tegorocznych paryskich targów Viva Technology zaznaczyła, że ok. 50 proc. prac badawczych i projektów innowacyjnych prowadzonych jest w tym kraju w firmach tworzonych przez wielonarodowe zespoły. Odgrywają one bardzo istotną rolę w tworzeniu ekosystemu innowacji — pozwalają rosnąć izraelskim start-upom, lepiej rozumieć globalny rynek i tworzyć międzynarodowe partnerstwa. Rozwój sektora hightech jest też bardzo mocno wspierany i promowany przez rząd. Dodatkowo Izrael ma dość specyficzną relację z UE, z którą podpisał porozumienie w zakresie finansowania badań naukowych i innowacji z unijnego programu Horyzont 2020.

„Izrael jest silnym graczem w dziedzinie badań i innowacji i z tego powodu ważnym partnerem UE w znalezieniu rozwiązań problemów społecznych będących przedmiotem wspólnych zainteresowań, takich jak starzenie się społeczeństwa” — zaznaczał podczas podpisywania porozumienia José Manuel Barroso, były przewodniczący Komisji Europejskiej.

— Jesteśmy małym krajem, ale sektor technologii i innowacji jest dla nas bardzo ważny, odpowiada za ponad 40 proc. naszego eksportu — podała wczoraj Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Z armii do biznesu

Ambasador dodała, że Izrael na świecie określany jest jako „start-up nation” (naród startupowy), a zawdzięcza to m.in. prowadzonemu od lat 90-tych rządowemuprogramowi Yozma. W jego efekcie w latach 1990–2000 liczba technologicznych firm wzrosła aż dziesięciokrotnie. Obecnie większość start-upów rozwija się przy wsparciu prywatnego kapitału. Dodała, że na tamtejszym rynku Polska zaczyna już być dostrzegana jako partner biznesowy. Przykład: fundusz Venture Capital Pitango, który w Polsce współpracuje z TDJ, tworząc TDJ Pitango Ventures.

— Obecnie start-upy w Izraelu w dużej mierze zakładają osoby, które już wcześniej prowadziły firmy i odnosiły na tym polu sukcesy. Ich szanse na rynku międzynarodowym są więc znacznie większe niż osób, które dopiero zaczynają przygodę z biznesem. Ponadto otrzymują one profesjonalne wsparcie doświadczonych inwestorów. I, co istotne, tworzą produkty bazujące na innowacyjnych, zaawansowanych technologiach. W Polsce za kilka lat również będziemy mieli taką sytuację. Kolejnym wątkiem jest specyficzne dla Izraela zjawisko pochodzenia najbardziej przełomowych technologii z armii. Przechodząc do „przestrzeni cywilnej”, są one przechwytywane i rozbudowywaneprzez start-upy — mówi Wojciech Fedorowicz, partner zarządzający TDJ Pitango Ventures.

Jego zdaniem, w Polsce stawiamy natomiast na wykorzystanie olbrzymiego potencjału inżynierskiego i naukowego — tym bardziej, że wśród krajów OECD jesteśmy na czwartym miejscu pod względem liczby osób kończących studia inżynierskie.

Według Bartłomieja Goli ze SpeedUp Group, powody sukcesu izraelskiech start- -upów można ubrać w jedno słowo: internacjonalizacja. Tamtejszy rynek, w przeciwieństwie do polskiego, jest zbyt mały dla technologicznych projektów. Firmy już od momentu powstania muszą więc działać międzynarodowo. Istotne jest również bardzo silne wsparcie ze strony państwa. Duże znaczenie ma też to, że programy finansowania innowacji w Izraelu realizowane są od ponad 20 lat, u nas — od zaledwie ponad pięciu.

Jednak przykładów polsko-izraelskiej współpracy, mimo że mogłaby ona wnieść do krajowego sektora start-upowego sporo dobrego, na rynku mamy niewiele.

 

OKIEM PRAKTYKA - Maciej Sadowski, szef fundacji StartUp Hub Poland

Walka o najlepszych

Izreal jest świetnym przykładem kraju świadomie pozyskującego na rzecz swojej gospodarki międzynarodowe start-upy. Jednak, w zależności od globalnej koniunktury i strategicznych priorytetów tego państwa — autorytetu w zakresie innowacyjności — koncentruje się ono na wspieraniu konkretnych technologii. Na przykład ogłoszony w tym roku nowy program wsparcia skupia się na OZE, nano- i biotechnologii, oferując najlepszym pozostającym w kraju spółkom 30 proc. wartości prywatnej inwestycji na nowe instalacje przemysłowe. Do tego dochodzą jeszcze znaczne ulgi podatkowe. Pokazuje to, że nawet najbardziej rozwinięte ekosystemy mitygują ogromne ryzyko technologiczne środkami publicznymi, aby przyciągać i utrzymywać u siebie najlepsze firmy.

 

OKIEM PRAKTYKA - Tomasz Rudolf, prezes The Heart

Polska – naród transformacji

Izrael jest jednym ze światowych liderów ekosystemu startupowego. Powstają tam takie technologiczne perełki jak firma Mobileye, przejęta przez Intela za ponad 15 mld USD. Możemy wiele się nauczyć od tamtejszych firm o budowaniu biznesu, sprzedaży czy ambitnym myśleniu o globalnych rynkach. Łączy nas przecież wspólna historia - w przedwojennej Polsce znaczna część kupieckich tradycji budowana była przez społeczność żydowską. Dziś mamy szansę wykorzystać strategiczną pozycję Polski w Unii Europejskiej, szeroki rynek i bazę talentów, by wspólnie z przedsiębiorcami i inwestorami z Izraela rozwijać nowe, technologiczne przedsięwzięcia. 

Na startupowy fenomen Izraela, który świetnie opisali Dan Senor and Saul Singer w książce "Startup nation", składa się wiele czynników: napływ wykształconych, przedsiębiorczych imigrantów, wysokie wydatki na R&D, wreszcie ogromny kapitał społeczny, budowany przez wspólne doświadczenie służby wojskowej w Izraelu i diasporę rozsianą po całym świecie. Nie bez znaczenia była też polityka państwa, związana ze wspieraniem ekosystemu startupowego i programem Yozma na początku lat 90-tych, który podobnie jak dziś u nas, miał na celu pobudzenie inwestycji w młode spółki technologiczne. 

Wszystkie te osiągnięcia są bardzo skutecznie wykorzystywane przez Izrael do promocji kraju jako regionalnego hubu innowacji, przyciągającego inwestorów i międzynarodowe korporacje. Bardzo bym chciał, żebyśmy w Polsce nauczyli się podobnie sprzedawać nasze atuty i fenomenalną (przynajmniej zdaniem obcokrajowców) historię transformacji naszego kraju. Wierzę, że odpowiednio opowiedziana historia Polski jako "transformation nation" może stać się podobnym magnesem i dać dodatkowy wiatr w żagle naszym przedsiębiorcom.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Izraelski boom na innowacje