Jacek Piechota, minister gospodarki, twierdzi, że decyzja w sprawie Rafinerii Gdańskiej zapadnie bardzo szybko. Jest przekonany, że wejście Łukoilu do gdańskiej spółki nie stanowi żadnego niebezpieczeństwa dla paliwowego bezpieczeństwa kraju. Nie wszyscy podzielają tę opinię.
Jerzy Małyska, były szef CPN, we wczorajszym wydaniu „PB” przekonywał, że decyzja w sprawie prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej (RG) musi zapaść szybko, najpóźniej do końca roku. Jacek Piechota, minister gospodarki, jest podobnego zdania.
— Decyzja w tej sprawie musi zapaść maksymalnie szybko. Myślę, że jest to kwestia dni — powiedział szef resortu gospodarki we wczorajszym wywiadzie dla Radia Zet.
Minister nie wyraził jednak jednoznacznej opinii, czy do rafinerii powinien wejść — w konsorcjum z Rotch Energy — rosyjski Łukoil.
— To ciekawy partner gospodarczy, mający źródła ropy naftowej i operujący na różnych rynkach— mówi minister.
Przy prywatyzacji gdańskiej spółki trzeba jednak uwzględnić interesy PKN Orlen, lidera rynku paliw.
— Wejście inwestora do RG utrudni życie Orlenowi, bo pojawi się konkurent na rynku. Zaraz podniosą się głosy, że to doskonale, bo przecież konkurencja między firmami spowoduje obniżkę cen paliw. Częściowo jednak obniży też wartość Orlenu i zmniejszy jego atrakcyjność prywatyzacyjną — twierdzi minister Piechota.
Nie wyklucza także udziału Orlenu w przetargu na rafinerię.
— Gdyby był w stanie przebić ofertę Łukoilu, myślę, że decyzja MSP byłaby łatwiejsza — twierdzi.
Zdaniem ministra, wejście Rosjan nie oznacza zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.
— Wejście inwestora rosyjskiego na nasz rynek — a przecież byłby to pierwszy tej rangi partner z pierwszej światowej półki — w mentalności niektórych polityków to uzależnienie się paliwowe od Rosji. To nam nie grozi — dodaje.
Nie wszyscy są tego zdania.
— Nie należy segregować inwestorów z powodu kraju ich pochodzenia. Jednak nie jest prawdą, że niebezpieczeństw nie ma. Wiele zależy od umowy prywatyzacyjnej. RG jest m.in. udziałowcem Naftoportu, a do niego muszą mieć zagwarantowany dostęp inni inwestorzy — tłumaczy Wiesław Walendziak, szef sejmowej Komisji Skarbu.
Od wielu miesięcy komisja nie otrzymała odpowiedzi rządu na dezyderat, dotyczący zagrożeń politycznych przy m.in. prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej.
— Dlatego chcemy, by październikowe posiedzenie komisji odbyło się na terenie rafinerii. Może wówczas rząd nam odpowie — twierdzi Wiesław Walendziak.


