— Za kadencji żadnego rządu nie nastąpiła taka poprawa jakości życia obywateli, jak za rządów PO-PSL — przekonywał Jacek Rostowski, minister finansów, w czasie sejmowej debaty nad wnioskiem o jego odwołanie.
Na poparcie swojej tezy minister sypał liczbami jak z rękawa. Z profesorską wprawą objaśniał posłom, jak za czasów jego rządów spadało bezrobocie, rosło zatrudnienie, naprawiane były finanse publiczne i znikała przepaść między bogatymi a biednymi. Problem w tym, że minister do liczb podszedł wyjątkowo wybiórczo. Postaramy się to choćby częściowo naprawić.
Jacek Rostowski: Stopa bezrobocia w marcu 2011 r. wyniosła 13,1 proc. W marcu 2007 r., za rządów PiS, był to poziom 14,3 proc.
Minister zapomniał dodać, że w marcu 2005 r. stopa bezrobocia wynosiła 19,3 proc. Za rządów PiS grono osób bez pracy kurczyło się więc znacznie szybciej niż za koalicji PO-PSL.
W latach 2008- -10 r. w Polsce postało 730 tys. miejsc pracy.
Tymczasem w latach 2005- -07 zatrudnienie wzrosło o 1,45 mln, o czym minister nie wspomniał.
W czasie kryzysu wprowadziliśmy ogromny pakiet oszczędnościowy.
Minister zapomniał dodać, że wydatki publiczne w 2007 r. wynosiły 497 mld zł (42,2 proc. PKB), a w 2010 r. już 647 mld zł (45,7 proc. PKB). W samym kryzysowym 2009 r. wzrosły o 50 mld zł.
Więcej przeczytasz w czwartkowym "Pulsie Biznesu" - KUP ONLINE>>>