Jadeit działa jak święty obrazek

opublikowano: 17-12-2015, 22:00

Jadeity dają inwestorom zielone światło — dosłownie i w przenośni, bo lokowanie kapitału w zielony minerał wyraźnie zaczęło się opłacać.

Relatywnie niezbyt długi, chociaż składający się z dwóch sznurów, naszyjnik z jadeitów osiągnął na początku grudnia aukcji w Christie’s cenę 7,6 mln USD. Pierścionek z pojedynczym kamieniem w kaboszonowym szlifie — czyli takim przypominającym obłą pastylkę — był trochę tańszy, bo na tej samej aukcji wylicytowano go za niecałe 3,8 mln USD. Sprzedaż kolekcjonerskiego surowca w najwyższej jakości biżuteryjnej oprawie nie jest w zagranicznych domach aukcyjnych sensacją, ale pytanie, które na wieść o jadeitach nasuwa się polskim inwestorom prawdopodobnie od razu, to dlaczego wcześniej jakoś o tym nie słyszeli.

Aktywa cesarza

Chiński piktogram odpowiadający jadeitowi ma prawie 3 tys. lat, a określenie, którym można posługiwać się do dzisiaj, wywodzi się z historii o dwóch pięknie upierzonych i rzadkich ptakach, z których jeden był czerwony, a drugi tak soczyście zielony, że padł ofiarą myśliwych, chcących zrobić z jego piór ozdoby.

Gdyby historia o ptaszkach rozgrywała się w jakimkolwiek innym kraju niż Chiny, nie miałaby najpewniej większego znaczenia — ale w związku z tym, że mowa o jednym z największych rynków kolorowych kamieni szlachetnych i niepopularnych minerałów, nawet eksperci z aukcyjnych katalogów pochylają się nad wzruszającą opowieścią o zielonych piórkach. Kontekst kulturowy jest w tym przypadku dla aukcyjnych wyników wyjątkowo istotny, dlatego że jadeitami zachwycano się w Państwie Środka już w czasach Pierwszego Cesarza, który polecił wykonać z zielonej bryły specjalną pieczęć — i chociaż przez długi okres rzadkie jadeity były mylone z powszechniejszymi nefrytami, przypisywanie im magicznych i uzdrawiających właściwości ewidentnie w Azji nie ustało, skoro za prostą bransoletkę licytujący skłonni są zapłacić równowartość nieruchomości z ładnym widokiem.

Przyczajony tygrys

Ceny jadeitów rosną już od kilku lat, ale w związku z tym, że na zachodnim rynku biżuterii pojawiły się dopiero w XX wieku, kiedy Cartier zaczął używać ich w ramach stylu art déco, za zwyżki głównie odpowiadają inwestorzy z Azji. Z wszystkich odcieni minerału, a do wyboru mają nawet złotawy i lawendowy,najchętniej wybierają ten szmaragdowozielony — koniecznie lśniący i odpowiednio przeświecający.

Cenne jadeity nie są zupełnie przezroczyste, dlatego ich cena zależy między innymi od tego, czy barwa i połysk rozkładają się na nich równomiernie, a także od tego, czy wewnętrzna struktura umożliwia właściwe przepuszczanie światła. Poza przypisywanymi metafizycznymi mocami o wartości minerału decyduje głównie jego rzadkość, bo chociaż przeświecające bryłki wydobywane są regularnie w Birmie, materiał jubilerski nie jest łatwy do pozyskania, bo w większości skupisk kamienie są bardzo niewielkie albo niewystarczającejjakości.

W związku z tym, że zielony talizman nie przepuszcza światła na całej powierzchni, jak na przykład oszlifowany diament, głównie stosowanym kształtem jest ten kaboszonowy albo całkiem okrągły, jak w przypadku jadeitowych korali, których rynkową wartość ocenia się również po tym, czy wszystkie z kuleczek mają jednakowe właściwości. Mowa przy tym o przymiotach mierzalnych, bo zalet leczniczych raczej nie wymienia się w katalogach — może dlatego, że sanatoryjna lista mocy jest tak długa, że nawet jak ktoś nie cierpi akurat na bóle nerek, jadeity i tak się przydadzą, chociażby do odpędzania tzw. złej energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy