Jagiełło stawia na liderów

Eugeniusz Twaróg ,Tomasz Siemieniec
opublikowano: 04-11-2009, 00:00

Za rok sześćsetna rocznica Grunwaldu. To znamienna data — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes banku.

PKO Bank Polski szykuje się do ostrej walki

Za rok sześćsetna rocznica Grunwaldu. To znamienna data — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes banku.

Odchodząc z Pionieera Pekao, lidera frynku funduszy inwestycyjnych, otrzymał od pracowników pancerz i szyszak husarza. Ktoś inny dał mu na pamiątkę breloczek z motto ze św. Augustyna: "dopóki walczysz, zwyciężasz". Podobno pasuje do nowego prezesa PKO BP. O jaki bank zawalczy Zbigniew Jagiełło? Znamienne jest to, że o nowym miejscu pracy nie mówi inaczej niż PKO Bank Polski. Nigdy nie używa akronimu, lecz pełnej nazwy. Twierdzi, że trudno identyfikować się ze skrótowcem PKO BP. Z Bankiem Polskim z 90-letnią tradycją już tak.

— Czy rozwijanie skrótu ma sobie jakiś biznesowy podtekst, biorąc pod uwagę projekt sprzed roku zakładający rebranding PKO BP, który zresztą powstał pod nadzorem jednego z obecnych członków zarządu banku? Na razie bliskie cele biznesowe już zostały wyznaczone w prospekcie emisyjnym. Otrzymaliśmy od inwestorów 5,125 mld zł po to, żeby przyspieszyć wzrost organiczny banku. Na koniec 2011 r. chcemy być bezdyskusyjnym liderem polskiej bankowości — mówi Zbigniew Jagiełło.

Plany do szuflady

Tyle w krótkiej perspektywie. W styczniu przyszłego roku mają zakończyć się prace nad strategią na nadchodzącą pięciolatkę. Na razie bank skoncentruje się na rozwoju organicznym. Przez najbliższe dwa lata trzeba do szuflady schować plany o imperialnej potędze i regionalnym zasięgu banku.

— Na ekspansję poprzez przejęcia trzeba być dobrze przygotowanym. Teraz bank nie jest. Świadczy o tym najlepiej nasza obecność na Ukrainie. Nie byliśmy przygotowani do wejścia na ten rynek — stwierdza Zbigniew Jagiełło.

Jakie ma zatem plany wobec Kredobanku?

— A jakie można mieć w obecnej sytuacji? Obecnie nie mamy specjalnie możliwości manewru. Musimy przeczekać kryzys. Teraz możemy sobie pozwolić na śmiałą restrukturyzację, żeby przygotować bank na moment, gdy sytuacja się poprawi i wówczas podejmiemy decyzję: albo go sprzedamy, albo będziemy dalej rozwijać — mówi Zbigniew Jagiełło.

Pytany o ewentualne mariaże z węgierskim OTP powtarza jak mantrę: najpierw rozwój organiczny.

Numer jeden

Co należy rozumieć pod tym pojęciem? Takie pozycjonowanie banku, żeby we wszystkich kategoriach — wolumenowych i efektywnościowych — był numerem jeden w swojej lidze. Nie tylko bank zresztą.

— Jednym z celów emisji nowych akcji jest wykorzystanie pozyskanych pieniędzy na inwestycje w spółki zależne. Zamierzenie jest jasne: jeśli bank jest liderem bankowości detalicznej, ma 7,5 mln klientów indywidualnych, to każda ze spółek, działająca w jakimś zakresie na rynku detalicznym również musi być w ciągu dwóch, trzech lat w swoim obszarze numerem jeden — zapowiada Zbigniew Jagiełło.

Dla niektórych spółek będzie to niemałe wyzwanie, bo do czołówki jest im daleko. Prezes nie uznaje jednak kompromisów.

— Nie może być tak, że ktoś się chwali, że zajmował miejsce dziesiąte i przesunął się na dziewiątą lokatę. To nie jest sukces — mówi Zbigniew Jagiełło.

Na taryfę ulgową nie może liczyć nawet PTE Bankowy, choć prezes banku przyznaje, że niełatwo będzie funduszowi nadrobić dystans do konkurentów.

— Trudno w ciągu dwóch, trzech lat zostać liderem, ale można w sposób znaczący zwiększyć liczbę klientów i poziom aktywów — mówi szef KO BP.

Rocznica Grunwaldu

Na spółki pójdzie tylko część pieniędzy z emisji. 80 proc. bank chce przeznaczyć na akcję kredytową. W takich proporcjach jak obecnie.

— Kierunki działalności kredytowej wyznacza nasza dzisiejsza struktura książki kredytowej, na którą w 40 proc. składają się kredyty dla korporacji oraz samorządów, 40 proc. stanowią kredyty hipoteczne, a 20 proc. kredyty konsumpcyjne. Taki podział chcemy mieć na koniec 2011 r. — mówi Zbigniew Jagiełło.

Bank może rozkręcić akcję kredytową na poziomie 40 mld zł. Na tyle pozwala współczynnik wypłacalności podwyższony po dokapitalizowaniu. Pod warunkiem jednak, że będzie z czego akcję sfinansować. Prezes jest w tym względzie optymistą. Nie obawia się powrotu wojny depozytowej.

— W ubiegłym tygodniu gościliśmy przedstawiciela jednego z konsorcjów, gwarantującego powodzenie naszej emisji, który wyraził zainteresowanie ofertą atrakcyjnego cenowo finansowania dla PKO Bank Polski. To nie jest pierwsza taka propozycja. Wydaje nam się, że może nie bardzo dobre, ale dobre czasy dla naszego banku nadchodzą — mówi Zbigniew Jagiełło.

Na tyle dobre, że pytany o największe wyzwania branży w przyszłym roku odpowiada pół żartem, pół serio.

— Największym wyzwaniem będzie wzmożona aktywność PKO BP. Poza tym przyszły rok będzie bardzo symboliczny, bo przypada wówczas 600. rocznica bitwy pod Grunwaldem — mówi Zbigniew Jagiełło.

Czy spółki PKO BP mogą być numerami jeden?

PKO BP jest zdecydowanie największym bankiem i to też predestynuje spółki z grupy PKO BP, żeby zajmowaly znaczące miejsce na rynku. A więc zdobycie pozycji lidera jest możliwe. Pytanie tylko, w jaki sposób spółki będą chciały osiągnąć ten cel. Udziały rynkowe można zdobyć oferując niskie ceny, co odbije się na marżach. Dla rentowności biznesu ten sposób niekoniecznie jest najlepszy, a więc mógłby być krytycznie oceniony przez akcjonariuszy. Leasing i faktoring są atrakcyjnymi sektorami: w przypadku leasingu marże są wysokie, a faktoring z kolei jest stosunkowo mało ryzykowny. Żeby rozwinąć te biznesy potrzebne jest finansowanie i sieć. A z tym PKO BP może mieć większe problemy niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Sieć placówek PKO BP jest największa w kraju, ale w faktoringu i leasingu nie sprawdza się sprzedaż przez oddziały, trzeba mieć sieć sprzedaży dostosowaną do tych produktów. Możliwości finansowe PKO BP też nie są nieograniczone. Bank ma kapitały, ale przy wskaźniku kredyty/depozyty w pobliżu 100 proc., nie ma nadmiaru depozytów. Bank powinien zatem dobrze obejrzeć każdą złotówkę, zanim zdecyduje się ją przeznaczyć na finansowanie ekspansji na rynku leasingu czy faktoringu.

Andrzej Powierża, DM Banku Handlowego

Czy PKO BP będzie liderem za dwa lata?

Będzie, ponieważ już jest. Pod względem wyniku netto — w tym roku ma duże szanse na pierwsze miejsce. Za dwa lata, dzięki pieniądzom z emisji pewnie też tak będzie. Pod względem portfela kredytowego — pierwszy, depozytowego — również, kapitały własne po emisji też lokują go na pierwszym miejscu. Bank ma również najwyższe koszty, przychody odsetkowe, prowizyjne, sieć placówek, ale także rezerwy… Generalnie jest to największy bank, a konserwatywna strategia głównego konkurenta (Pekao) tylko mu w tym pomaga. Nie byłbym natomiast tak dużym optymistą, jeśli chodzi o plany rozwoju akcji kredytowej. Pod dokapitalizowaniu, które zwiększy współczynnik wypłacalności, PKO BP może wygenerować około 40 mld zł kredytów. Teoretycznie. Najpierw bowiem musi wzmocnić pasywa. Dzisiaj stosunek kredytów do depozytów wynosi blisko 100 proc. To za mało, żeby przymierzać się do wielkiej akcji kredytowej. Bank musi pozyskiwać depozyty, ponieważ pasywa mocno będą stopowały akcję kredytową. Inna sprawa, czy je pozyska. To nie jest tak, jak w innych bankach, że wystarczy zebrać 500–1000 mln zł, żeby zabrać się za pożyczanie klientom. Przy rozkręconej akcji kredytowej PKO BP może zabraknąć miliardów złotych.

Marcin Materna, DM Millennium

Eugeniusz

Twaróg

Tomasz

Siemieniec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg ,Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu