Jago liczy na realizację tegorocznej prognozy

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2006-11-07 20:17

Dystrybutor mrożonek Jago zwiększa obroty z dotychczasowymi klientami i liczy, że wykona prognozę całoroczną.

Dystrybutor mrożonek Jago zwiększa obroty z dotychczasowymi klientami i liczy na to, że dzięki wyższej sprzedaży w IV kwartale tego roku wykona prognozę całoroczną. Spółka szacuje, że do końca roku powinna zostać wyjaśniona przyczyna awarii w magazynie w Krzeszowicach.

"Na dziś nie ma przesłanek, by cokolwiek zmieniać w prognozie wyników. Rozszerzamy znacznie obroty z dotychczasowymi klientami tam, gdzie mamy magazyny centralne i w tym upatrujemy możliwość wykonania prognozy. Liczymy też na to, że IV kwartał jest dla nas zawsze najlepszy" - powiedział PAP Zbigniew Mendel, prezes Jago.

W czerwcu tego roku Jago obniżył tegoroczną prognozę zysku operacyjnego do 4,8 mln zł z 6,8 mln zł oraz zysku netto do 3,4 mln zł z 5,04 mln zł. Spółka obniżyła także prognozę EBITDA do 8,2 mln zł z 10,9 mln zł, ale nie zmieniła prognozy przychodów, według której mają one być na poziomie 122,3 mln zł.

Po trzech kwartałach Jago miał 834 tys. zł zysku netto, 1,3 mln zł zysku operacyjnego oraz 105,3 mln zł przychodów.

Zdaniem prezesa Jago, jedną z przyczyn niskich wyników były większe niż zazwyczaj problemy z sezonowością sprzedaży, która zawsze występuje w spółce.

"Ten rok jest kiepski odnośnie zbiorów i był moment, gdy były problemy z zaopatrzeniem, np. we frytki, z powodu złych zbiorów ziemniaków" - ocenił Mendel.

Z kolei w przypadku lodów, po chłodnym początku sezonu i spadku popytu na lody, zmniejszyła się produkcja, co miało wpływ na zaopatrzenie w ten produkt podczas upalnego lipca.

"W lipcu wystąpiły problemy z zaopatrzeniem w lody, bo producenci przestali produkować na zapas. Kiedy gwałtownie ruszyła sprzedaż, nie byli w stanie utrzymać zaopatrzenia" - powiedział Mendel.

W komunikacie przesłanym PAP przez Jago spółka wymienia kilka innych powodów tegorocznych problemów: niższe od zakładanych przychody, wynikające m.in. z powodu opóźnienia niektórych kontraktów, wzrost kosztów spowodowany koniecznością utrzymania w gotowości 3 magazynów oraz zwiększeniem zatrudnienia pod zawarte kontrakty oraz znaczący wzrost sprzedaży ryb, które nie należą do produktów wysokomarżowych.

Zdaniem Mendla, tegoroczne niskie plony przekładają się na wzrost cen mrożonek, co jest obecnie korzystne dla spółki. W jego ocenie, sezonowość będzie dalej mieć znaczenie w działalności spółki, ale nie powinna wpływać tak niekorzystnie jak w tym roku.

"Patrząc w dłuższym terminie, sprzedaż mrożonek wzrasta. Uważam, że nadal będzie rosła, pomimo wzrostu cen, ponieważ dynamicznie rozwija się kategoria dań gotowych, skierowanych do bogatszego klienta" - ocenił Mendel.

"Sezonowość w spółce będzie nadal występowała, choć nie w takiej skali. Popyt wyraźnie przesuwa się z produktów prostych na dania gotowe i z produktów wysokosezonowych, jak lody, na całoroczne spożycie" - dodał.

Na początku października w magazynie Jago w Krzeszowicach doszło do awarii - uszkodzeniu uległy 22 regały, spółka straciła też część towaru. Jago do tej pory ma problemy z oszacowaniem wartości szkód, jednak prezes ocenia, że ta sprawa rozstrzygnie się do końca tego roku.

"Właściciele, do których należał towar nie przedstawili nam do tej pory wyceny tego towaru, a ponieważ nie wiemy ile kosztował, nie możemy szacować poziomu straty" - powiedział Mendel.

Majątek spółki jest ubezpieczony, jednak ubezpieczyciel nie zajął jeszcze stanowiska co do możliwości wypłacenia odszkodowania, ponieważ akcja ratunkowa w magazynie nie została jeszcze zakończona.

Zdaniem spółki, ważne jest to, że producent regałów deklaruje gotowość rekompensaty szkody w przypadku, gdyby przyczyna awarii znajdowała się po jego stronie.

"Mamy polisę ubezpieczeniową na 10 mln zł na zniszczenie towaru. Na pewno nie da się uniknąć pewnych kosztów, np. zatrudnienia dodatkowych ludzi, ale to nie są ważne kwoty. My sądzimy, że odszkodowanie, bez względu na to kto je wypłaci, pokryje wszystkie koszty" - ocenił prezes spółki.

"Nie biorę pod uwagę innej możliwości jak to, że do końca roku przyczyna i wartość strat zostaną oszacowane" - dodał.

W raporcie kwartalnym spółka podała, że potencjalne straty z powodu awarii być może nie zbliżą się do wartości 10 proc. aktywów przedsiębiorstwa. W 2005 roku zysk netto spółki wyniósł 2,6 mln zł, a zysk operacyjny sięgnął 3 mln zł, przy przychodach 93,2 mln zł. (DI, PAP)