Miasto wielkie, miasto po katastrofie, miasto węglowe i miasto biedne. Przedstawiciele takich skupisk stawili się na niedawnej dyskusji „Jak zapewnić niskoemisyjny rozwój polskich miast?”, zorganizowanej przez Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych i fiński koncern energetyczny Fortum. Warszawa, Wrocław, Zabrze i Słupsk dążą do tego samego — żeby mieszkańcom żyło się lepiej. A to coraz częściej znaczy — czyściej. — Model „control C control V” tu się nie sprawdzi — zauważa Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Ich strategie muszą być różne.
Warszawa myje ulice
Jeśli chodzi o klimat, to miasta pionierami nie są. Dowodem może być to, że dopiero w 2013 r., w trakcie warszawskiego szczytu klimatycznego ONZ, po raz pierwszy w historii do dyskusji o klimacie zaangażowano również samorządy. Warszawie też daleko do pionierów. — To zaskakujące, ale miasta dopiero niedawno włączyły się do globalnej walki o klimat. Warszawa, dla przykładu, dopiero trzy lata temu przestała zrzucać ścieki do Wisły. Pierwszą oczyszczalnię ścieków otworzyliśmy ledwie w 1991 r. To pokazuje, ile jest do nadrobienia — mówił Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. A nadrabianie będzie jeszcze trwać latami, bo o ile infrastrukturę można poprawić miliardami złotych, o tyle np. w gospodarce odpadami za 80 proc. sukcesu odpowiadają codzienne nawyki mieszkańców. — To oznacza, że praca nad miejskim środowiskiem jest trudna i nie daje szybkich efektów — podkreślił Michał Olszewski. Z ciekawostek — ostatnie dane pokazują, że na poprawę jakości warszawskiego powietrza świetny wpływ miała prosta operacja, czyli… zmywanie ulic na mokro (bo pyły osadzają się na ziemi). — Teraz idziemy w kierunku 2.0, tzn. system będzie nam mówił, gdzie myć ulice częściej, a gdzie rzadziej — chwal się Michał Olszewski.
Rury z ciepłem to przewaga
Warszawa w stosunku do innych miast i tak ma niezły punkt wyjścia. Inni, jak Kraków, borykają się z problemem powszechnych u mieszkańców pieców węglowych, tymczasem stolica ma największą w Unii Europejskiej sieć ciepłowniczą. To wielka przewaga, choć wielkie warszawskie elektrociepłownie i tak opalane są… węglem. — Chcemy zredukować udział węgla o połowę — deklarował Michał Olszewski. Zabrzmiało ambitnie, bo w przygotowaniu jest dopiero inwestycja gazowa na Żeraniu. Ursus, czarny punkt na mapie jakości warszawskiego powietrza, potrzebuje natomiast inwestycji w podłączenie do miejskiej sieci. Lepszy niż w innych miastach jest też prawdopodobnie poziom świadomości ekologicznej u mieszkańców, ale kampanie nadal są konieczne, np. na temat przyłączania się do sieci ciepłowniczej
(Praga Północ ma skrajnie mało przyłączeń), na temat odnawialnych źródeł, była też akcja rozdawania 50 tys. sadzonek. — Każdy ruch mieszkańca wpływa na efekt końcowy. To, czy człowiek wybierze wodę z butelki, czy z kranu, czy wybierze autobus, czy samochód — wyliczał Michał Olszewski. Uprzywilejowanie Warszawy, choć wypracowane inwestycjami, widać też w superważnym obszarze transportu — stolica ma metro. Dziś wszystkie miasta starają się zwiększać udział transportu szynowego, a zmniejszać udział autobusów.
Wrocław daje tramwajom zielone
O ile Warszawa do zainteresowania się klimatem dojrzewała powoli, o tyle dla Wrocławia gwałtownym impulsem była potężna powódź z 1997 r. — Pojawiły się programy pomocowe, pojawili się darczyńcy. Po raz pierwszy miasto podeszło do przyszłości w sposób zorganizowany — objaśniał Wojciech Kaczkowski, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki we wrocławskim magistracie. Na przyszłość spojrzano w długim terminie. Pojawił się program ochrony powietrza, szeroko zakrojone kampanie edukacyjne, systemy do monitorowania środowiska. Kłopotem był przez pewien czas spór inwestycyjny dwóch firm działających we Wrocławiu, Fortum i francuskiej Kogeneracji, zaopatrujących miasto w prąd i ciepło. Zakończył się ostatnio porozumieniem.
— Będziemy teraz wspólnie tworzyć plany inwestycyjne na każdy rok — mówił z zadowoleniem Wojciech Kaczkowski. Miasto położyło też nacisk na transport. Rozbudowało tabor tramwajowy i dało mu pierwszeństwo na skrzyżowaniach(to wymagało inwestycji w system inteligentnego zarządzania ruchem).
— Kiedy tramwaj ma zieloną falę, to jest punktualny. To zachęca ludzi do korzystania — zauważył Wojciech Kaczkowski. Potem były wypożyczalnie rowerów miejskich, a teraz w przygotowaniu jest przetarg na wypożyczalnie miejskich samochodów elektrycznych. Skąd na to pieniądze? Można długo wyliczać: z unijnej perspektywy finansowej 2014-20, z programów nakierowanych na adaptację do zmian klimatu, z programu „Kawka” Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jak zmienić nawyki mieszkańców? Filmy, reklamy, akcje w szkołach. — Może to iść szybciej lub wolniej, ale każde miasto powinno mieć jakiś program ekologiczny — stwierdził Wojciech Kaczkowski.
Słupsk ma prezydencką tubę
Do zeszłego roku w 90-tysięcznym Słupsku zainteresowanie kwestiami klimatycznymi było w zasadzie nieodczuwalne. Na zieloną ścieżkę skierowały miasto dwa czynniki: wybór lewicowego Roberta Biedronia na prezydenta oraz wyhodowany przez poprzedniego włodarza garb zadłużenia (na aquapark), który dziś grozi miastu bankructwem. Bankrutowi łatwiej o pomoc finansową, jeśli obieca zielone inwestycje. Dlatego Słupsk dobrze wykorzystał fundusze przyznane przez byłą premier Ewę Kopacz.
— Wyremontowaliśmy mieszkania komunalne, dzięki czemu zlikwidowaliśmy część pieców węglowych. Widać więc, że mamy problemy, ale też ambicje — mówiła Beata Maciejewska, pełnomocniczka prezydenta Słupska.
Na długiej liście problemów jest więc m.in. 12 tys. pieców węglowych, w którychpalą ludzie zbyt biedni na inwestycje w ich wymianę. Czym palą? Oprócz węgla wykorzystują śmieci, np. plastikowe butelki. Dla jakości powietrza to katastrofa, ale praktycznie nikt w Słupsku nie zdaje sobie z tego sprawy.
— Kwestie klimatyczne są dla mieszkańców Słupska kompletnie niezrozumiałe, ale winę ponoszą tu choćby nietrafione tłumaczenia terminów z języka angielskiego. Trudno wyjaśnić mieszkańcom, że niska emisja powodowana przez piece węglowe jest zła [chodzi o pyły z zanieczyszczeniami opadające na ziemię — red.], a obniżenie emisji, o które walczy cały świat, jest dobre [chodzi o obniżenie emisji gazów cieplarnianych — red.] — zauważa Beata Maciejewska. Jeśli chodzi o świadomość ekologiczną mieszkańców, to Słupsk faktycznie ma lata świetlne do nadrobienia. Ale jeśli chodzi o narzędzia do kampanii edukacyjnej, to nie może narzekać.
— U nas tubą jest Robert Biedroń. Prezydent jest popularny, więc kiedy mówi o ekologii czy o zrównoważonym rozwoju, to ludzie go słuchają — przyznawała Beata Maciejewska.
Zabrze liczy na błękitny węgiel
W Zabrzu o klimacie dyskutuje się trudno, przyznawała to Katarzyna Dzióba, wiceprezydent miasta.
— To miejsce szczególne, w sercu Śląska. Na program dekarbonizacji patrzy się u nas inaczej, z perspektywy całego śląskiego regionu — mówiła Katarzyna Dzióba.
Konserwatorzy wolą status quo? Raczej nie. Jest w Zabrzu program ograniczania niskiej emisji, w ramach którego co roku 500 mieszkańców domków dostaje dotacje na poprawę ich efektywności energetycznej. Na celowniku są też brudne piece — mieszkańcy kamienic dostają wsparcie i wymieniają stare piece na bardziej ekologiczne. Poza tym miasto inwestuje w energię odnawialną, biogazownie, oczyszczalnie ścieków. Testuje też zdobycze naukowe, np. błękitny węgiel, czyli nowe, niskoemisyjne paliwo do wykorzystania w piecach.
— Te testy są dla nas ważne ze społecznego punktu widzenia. Analizujemy wpływ błękitnego węgla na powietrze, ale wiadomo, że ewentualne przejście projektu na większą skalę będzie wymagało wsparcia — przyznała Katarzyna Dzióba. Pomysł wspierania węgla zbulwersował jednak Beatę Maciejewską ze Słupska. Przekonywała, że górników jest tylko 100 tys., a potencjalnych prosumentów, wykorzystujących odnawialne źródła — miliony. Ciekawym projektem, zdaniem Katarzyny Dzióby, będzie być może inwestycja, do której w Zabrzu szykuje się Fortum. Wybuduje elektrociepłownię w nowatorskiej technologii: spalać w niej będzie można i węgiel, i biomasę, i paliwa alternatywne (wytwarzane z odpadów), w rozmaitych proporcjach. Nowy wielopaliwowy blok zastąpi obecny, w 100 proc. węglowy, i ograniczy emisje szkodliwych substancji w mieście.
„KOPIUJ, WKLEJ” SIĘ NIE SPRAWDZI: O indywidualnych strategiach klimatycznych polskich miast rozmawiali: Beata Maciejewska, pełnomocniczka prezydenta Słupska (pierwsza z lewej), Wojciech Kaczkowski, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki w urzędzie miasta Wrocław, Paweł Czuryło (moderator), Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, i Katarzyna Dzióba, wiceprezydent Zabrza. [FOT. WM]