„Puls Biznesu”: Kto potrzebuje umiejętności wystąpień publicznych?

Adam Namysłowski: Każdy z nas występuje publicznie wiele razy w ciągu dnia. Żyjemy w świecie spotkań, zabieramy głos w dyskusjach. To kluczowa umiejętność sprzedawców, menedżerów i dyrektorów. Sztuka oratorska była niegdyś niezwykle ważna, następnie została zapomniana. Mam nadzieję, że retoryka odrodzi się w XXI wieku w nowej formie.
Trzeba jednak opanować tremę.
Nie znam osoby, która nie odczuwałaby w sytuacji wystąpienia napięcia. Wynika ono głównie z trzech przekonań: „nie mogę popełnić błędu”, „muszę się im spodobać” i „nie mogę się stresować”. Wpadamy w błędne koło, bo zaczynamy skupiać się na błędach, a gdy zorientujemy się, że taki popełniliśmy, stresujemy się jeszcze bardziej, przez co popełniamy więcej błędów. Podobnie jest z zainteresowaniem słuchaczy. Gdy widzimy oznaki, które mogą świadczyć o jego braku, zaczyna nam gorzej iść, co zwiększa niebezpieczeństwo braku akceptacji. Największym diabłem jest jednak ciągłe myślenie, że nie możemy się denerwować, przez co zwracamy uwagę na oznaki zdenerwowania, np. drżenie głosu czy mokre dłonie i w rezultacie spiralę stresu nakręcamy jeszcze bardziej.
Jak sobie z tym radzić?
Cuda czyni głęboki oddech przeponowy wykonany za każdym razem, gdy rośnie w nas napięcie. Warto też wcześniej zaznajomić się z miejscem wystąpienia i ze słuchaczami. Zamienić kilka pozytywnych słów, pouśmiechać się. To znacznie zmniejszy stres społeczny. Przydaje się też rozgrzewka, np. tworzenie na głos opowieści do słów, które przyjdą nam do głowy. Rozpędzamy wtedy aparat mowy i kreatywność. Powodzenie gwarantuje przede wszystkim dobre przygotowanie, wcześniejsze powtarzanie wystąpienia na głos.
Mowa ciała też ma znaczenie?
W 1970 r. psychologowie sprawdzili eksperymentalnie, jak publiczność odbierze dwa rodzaje wystąpień. Mądry, akademicki, ale monotonny wykład oraz ekspresyjne wystąpienie aktora, który prezentował absurdalny przekaz, jedynie sprawiający wrażenie merytorycznego. Lepiej oceniono aktora, co ilustruje ogromną moc przekazu niewerbalnego. Warto zapamiętać kilka jego zasad: stabilna i wyprostowana postawa ciała, otwartość na słuchaczy, uśmiech i kon-taktwzrokowy, praca głosem (nie może być monotonny) i gestami. Komunikacja niewerbalna ma znaczenie także dla mówców. Badaczka Amy Cuddy udowodniła, że już dwie minuty przyjmowania tzw. pozycji wygranego (postawa wyprostowana, ręce wysoko w górze w kształcie litery V) dodaje pewności siebie i siły. Pozwala zwiększyć poziom testosteronu (odpowiada za siłę i ambicję ) o 20 proc., a kortyzolu (hormon stresu) zmniejszyć o 25 proc. Analogicznie, dwie minuty w pozycji przegranego, czyli skulenie się, unikanie kontaktu wzrokowego, zmniejsza poziom testosteronu o 10 proc., a kortyzolu zwiększa o 15 proc.
Jak być nie tylko słuchanym, ale i zapamiętanym?
Wskazówkę zamknę w trzech słowach: emocjonujące, obrazowe opowieści. Ponad 50 proc. naszego mózgu zajmuje się obrazami — zewnętrznymi i wewnętrznymi. Stare arabskie przysłowie mówi, że najlepszym mówcą jest ten, kto potrafi sprawić, iż słuchacze widzą uszami. Czyli warto mówić tak, by uruchamiać wyobraźnię. Ilustruje to eksperyment, w którym pokazywano zdjęcie siedmioletniej dziewczynki z Mali wraz z jej historią o tym, jak cierpi głód. Drugiej grupie przedstawiono statystki dotyczące spadku plonów w Afryce z informacjami o milionach głodujących. Następnie zbierano pieniądze na dziewczynkę z Mali lub na głodnych Afrykanów. Oczywiście więcej zabrano dla Malijki.
Wniosek? Konkretne ilustracje, czyli opowieści wzbudzające emocje, potrafią silniej poruszyć nas niż liczby, wykresy i abstrakcyjne dane. W innym eksperymencie studenci MBA mieli wyciągnąć wnioski z przypadku pewnej winnicy. Jedna grupa dostała zadanie do analizy w postaci faktów i danych liczbowych, druga wysłuchała historii jej właściciela. I ta druga nie tylko lepiej zapamiętała przypadek, ale również uznała wnioski z niego płynące za bardziej wiarygodne.
A najczęstszy błąd podczas wystąpień publicznych?
Stosowanie przez mówcę slajdów jako szczegółowych notatek dla siebie, co powoduje, że czytając nie ma kontaktu z odbiorcami.
Jak zwiększyć jakość prezentacji?
Gdy chcemy powiedzieć coś o zapisie na slajdzie, warto do niego podejść, dotknąć konkretnego miejsca i opowiedzieć jakąś historię związaną z tym fragmentem. Prezentację ożywia rysowanie i zapisywanie na tablicy, a także patrzenie odbiorcom w oczy.
Jak sobie radzić z trudnymi pytaniami słuchaczy?
Przede wszystkim unikać zaprzeczania, bo zostanie to odebrane emocjonalnie. Nawet gdy adwersarz nie ma racji, warto znaleźć powód, żeby się z nim w czymkolwiek zgodzić. Przydatne jest także „parkowanie”, czyli zapisanie pytania np. na tablicy i zapowiedź powrotu do niego później. To pomaga utrzymać kontrolę nad wystąpieniem. Odpowiedzieć można po wystąpieniu, w przerwie lub mailem.
Są tacy, których nie da się nauczyć wystąpień publicznych?
To jest tylko kwestia treningu. Podobnie jak w tańcu czy sztukach walki.