Pisaliśmy niedawno w „Pulsie Biznesu”, że przedsiębiorców, którym przyznano pomoc z tarczy finansowej, czekają w przyszłości kontrole dotyczące tego, czy mieli prawo się o nią ubiegać. Ale nie tylko ich to dotyczy. Również firmy korzystające z rozwiązań specustawy, tzw. tarczy antykryzysowej i jej nowelizacji, powinny spodziewać się weryfikacji ich uprawnień do ubiegania się o przewidziane wsparcie. Ponieważ państwo starało się udzielać go możliwie szybko, w uproszczonych w związku z tym procedurach nie przewidywano zbyt wnikliwego badania wniosków o świadczenia pomocowe.

Konta pod lupę
— Wsparcie przedsiębiorców przybrało różne formy, poczynając od zwolnienia z obowiązku zapłaty składek ZUS czy dopłat do wynagrodzeń pracowników po mikropożyczki. Z mojej praktyki wynika, że niewielu beneficjentów tej pomocy zdaje sobie sprawę, że czekają ich w najbliższym czasie kontrole, a ich efektem może być też, niestety, konieczność zwrotu otrzymanego dofinansowania — mówi Radosław Żuk, doradca podatkowy, partner w ECDP Tax Żuk Komorniczak.
Podkreśla, że można ponieść odpowiedzialność karną lub karną skarbową za wyłudzenie pieniędzy publicznych lub składanie fałszywych oświadczeń.
— Wielu przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że pewne mechanizmy kontroli zostały wprowadzone tarczami antykryzysowymi. Jedno z rozwiązań uchwalono w Ordynacji podatkowej. Zgodnie z nim minister finansów może zlecać izbie rozliczeniowej przeprowadzenie analizy skutków zjawisk gospodarczych, w tym zwłaszcza ich wpływu na płynność finansową przedsiębiorców i innych podmiotów — zwraca uwagę Ernest Bucior, radca prawny z kancelarii adwokackiej Russell Bedford Dmowski i Wspólnicy.
Dzięki wprowadzonej zmianie — zauważa — fiskus za pośrednictwem Krajowej Izby Rozliczeniowej będzie mógł sprawdzić konta bankowe przedsiębiorców i zweryfikować, czy spadek przychodów, będący jednym z podstawowych kryteriów udzielania pomocy, nie został sztucznie wykreowany. Ernest Bucior uważa, że w szczególnej sytuacji znajdują się przedsiębiorcy, którzy w związku ze spowodowanym epidemią spadkiem przychodów o co najmniej 15 proc. złożyli wnioski o świadczenie postojowe.
Ten rodzaj zapomogi przysługiwał m.in. osobom, które prowadzą działalność gospodarczą, opłacają za siebie składki na ubezpieczenia społeczne i z uwagi na ograniczenia wprowadzone ze względu na stan epidemii musiały zamknąć firmy na jakiś czas, miały przestój w prowadzeniu biznesu. Radca zwraca uwagę, że wobec niektórych beneficjentów tej pomocy prawo do przyznania postojowego może zostać zakwestionowane, bo — jak wynika z jego obserwacji — nie każdy działał uczciwie.
— W wielu przypadkach z tej formy wsparcia skorzystały osoby nieuprawnione. Pracodawcy i samozatrudnieni w celu sztucznego obniżenia przychodów umawiali się ze swoimi klientami, że faktury za kwiecień wystawią dopiero w maju. W ten sposób w księgach odnotowali spadek przychodów uprawniający do świadczenia — wyjaśnia przedstawiciel kancelarii Russell Bedford Dmowski i Wspólnicy.
Dopłaty bezzwrotne, ale…
ZUS zapowiedział — dodaje — że gdy ustąpi epidemia, wspólnie z Krajową Administracją Skarbową (KAS) będzie badał, czy świadczenie zostało pobrane należnie. Podstawą weryfikacji będzie sprawdzenie prawidłowości i terminowości wystawienia faktury przez podatnika.
— Kontrolerzy mają ustalać, czy te faktury dokumentują faktyczny przebieg i zakres zdarzeń gospodarczych — mówi Ernest Bucior.
Radca prawny Magdalena Wilkoszewska, dyrektor działu prawa pracy w kancelarii TGC Corporate Lawyers, zauważa, że nie tylko ZUS i skarbówka zapowiadają kontrole, ale także Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) i urzędy pracy.
— Weryfikowane będzie przede wszystkim to, czy pracodawca spełnił przesłanki uprawniające do otrzymania dofinansowania do wynagrodzeń. Zasadniczo jest ono bezzwrotne, jednak w niektórych sytuacjach pracodawca będzie zobligowany do zwrócenia otrzymanego wsparcia. Stanie się tak przede wszystkim wówczas, kiedy świadczenie zostanie wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem wskazanym w umowie. Obowiązek zwrotu dotyczy tej części dofinansowania, którą przeznaczono na inny cel — mówi Magdalena Wilkoszewska.
Radosław Żuk radzi, aby na wypadek takich ewentualnych kontroli gromadzić dowody, na co przeznaczono wsparcie finansowe lub na co wydano pieniądze uzyskane z pomocy publicznej. Zwraca przy tym uwagę, że w niektórych przypadkach przepisy tarcz antykryzysowych określają sposób wydatkowania dosyć restrykcyjnie, co dotyczy właśnie m.in. dofinansowania do wynagrodzeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). W innych przypadkach jest to uregulowane bardziej ogólnie — np. w odniesieniu do mikropożyczek.
— Jednak w każdym przypadku trzeba zadbać o należyte dowody. Pomocne mogą okazać się opisy naniesione na dokumentach księgowych, np. na fakturach, które będą wskazywały, że dany wydatek został sfinansowany z konkretnego źródła pomocy — podpowiada doradca podatkowy z ECDP Tax Żuk Komorniczak.
— Świadczenie trzeba będzie oddać także wtedy, gdy firma zwolni pracownika objętego dofinansowaniem z przyczyn od niego niezależnych i w trakcie okresu, na który je otrzymała — przypomina Magdalena Wilkoszewska.
Wyjaśnia, że w przypadku dopłat z Funduszu Pracy do części kosztów wynagrodzeń pracodawca powinien zwrócić je proporcjonalnie do okresu nieutrzymania pracownika w zatrudnieniu. Jeśli natomiast skorzystał z pomocy z FGŚP w związku z przestojem ekonomicznym lub obniżonym wymiarem czasu pracy, zwrot obejmuje tę część funduszy pomocowych, która była przeznaczona na dofinansowanie do wynagrodzenia osoby, z którą rozwiązano umowę o pracę. Inaczej wygląda to w przypadku dofinansowania z FGŚP do płac pracowników, których nie objęto przestojem lub zmniejszeniem wymiaru czasu pracy. W takiej sytuacji zwrócić trzeba całą otrzymaną pomoc, a nie tylko jej część przypadającą na zwolnionego pracownika.
— Zwrotowi podlegają też wszystkie otrzymane kwoty, których przedsiębiorca nie spożytkował na dany cel wsparcia, np. gdy pracownik objęty dofinansowaniem zrezygnuje z pracy. Firma ma obowiązek oddać niewykorzystaną część świadczenia niezależnie od podstawy prawnej, na mocy której je otrzymała — podkreśla szefowa działu prawa pracy w TGC Corporate Lawyers.
Przestrzega, że w razie odmowy poddania się kontroli lub gdy nie będzie fizycznej możliwości jej przeprowadzenia, np. gdy przedsiębiorca odmówi dostępu do danych, firma musi zwrócić całość przyznanego dofinansowania. Dodaje, że wykorzystanie pomocy z Funduszu Pracy czy FGŚP może być weryfikowane nie tylko w okresie, na który wypłacane jest dofinansowanie. Pracodawcy powinni spodziewać się tego w ciągu trzech lat od złożenia przez nich dokumentów potwierdzających prawidłowość wydatkowania dopłat.
Wszystko może się przydać
— Podjęcie już teraz kroków, które mogą uchronić przedsiębiorców przed negatywnymi skutkami kontroli, jest wręcz konieczne — mówi Radosław Żuk.
Jego zdaniem przede wszystkim należałoby zadbać o dowody, które wskazywałyby na negatywny wpływ COVID-19 na prowadzoną działalność gospodarczą. On w największym stopniu warunkował przyznanie wsparcia.
— Przydatne byłoby przy tym uzyskanie analiz dotyczących branży lub sytuacji danego podmiotu na rynku lokalnym. Można również gromadzić dokumenty wewnętrzne firmy, jak dowody na odwołane zamówienie, na niezawarte umowy czy przerwane negocjacje dotyczące potencjalnej współpracy. Problemów w tym przypadku z pewnością nie powinni mieć przedsiębiorcy, którzy musieli zaprzestać prowadzonej działalności, gdyż takie obostrzenia zostały nałożone przez przepisy — ocenia przedstawiciel ECDP Tax Żuk Komorniczak.
Przy okazji pamiętajmy — dodaje — że w przypadku kontroli podatkowych regulacje dowodowe są w znaczniej części korzystne dla kontrolowanego. Zgodnie z art. 180 par. 1 Ordynacji podatkowej dowodem w postępowaniu podatkowym może być wszystko, co przyczynia się do wyjaśnienia danej okoliczności.
— Tym samym nie muszą być to ściśle określone rodzaje dokumentów. Na dowody trzeba patrzeć w tym przypadku bardzo szeroko — zauważa Radosław Żuk.