„Puls Biznesu”: Pandemiczne wydatki. To chyba chodzi o ryż, mąkę i papier toaletowy?
Agnieszka Zydroń: Na początku lockdownu rzeczywiście tak było. Wiele osób było przerażonych i zaskoczonych tą sytuacją. Nagle zostaliśmy zamknięci w domach. Zastanawialiśmy, co będzie jutro, co tak naprawdę spadło na świat. Pojawił się lęk o zdrowie i życie. I rzeczywiście kończyło się tym, że nawet osoby racjonalne robiły ogromne zapasy żywności czy środków czystości. To był ten pierwszy moment, w którym człowiek nie wie, co się dzieje, więc próbuje zabezpieczyć siebie i swoich bliskich na możliwie jak najdłuższy czas. W kolejnych tygodniach zamknięcia zaczęliśmy analizować sytuację. Pojawiało się coraz więcej informacji, poziom lęku spadał. Oswoiliśmy się.
I przestaliśmy kupować ryż?
Poniekąd. Próbowaliśmy oswoić chaos. Każdy miał na to inną metodę. Często były to zakupy. Część z nas traktowała je jako sposób na radzenie sobie ze stresem. Początkowo zamrożone oszczędności zaczęliśmy odblokowywać i wydawać — często na zachcianki. Podobny mechanizm działa u niektórych kobiet. Kiedy jesteśmy zestresowane albo czujemy się samotne, to idziemy na zakupy, które dają nam chwilową ulgę. Zakupy stały się też formą spędzania czasu. O ile przed zamknięciem gospodarki część społeczeństwa wizyty w galeriach traktowała jako formę rozrywki, o tyle w lockdownie przenieśliśmy tę aktywność do internetu. Zakupy w sieci stały się jedyną rozrywką i szansą na rozładowanie stresu. Ważnym elementem tej układanki był też fakt, że podczas zamrożenia gospodarki bardzo wiele osób analizując swoje życie diametralnie je przewartościowała, również jeśli chodzi o wydatki. Część z nas wyprowadziła się z miast, część skoncentrowała się na analizie wydatków czy inwestycji. Wiele osób, z którymi miałam kontakt, twierdziło, iż oszczędności na koncie nie są żadnym zabezpieczeniem. Zaczęli więc realizować marzenia. W myśl zasady: jak nie teraz, to kiedy. Oczywiście w miarę możliwości, ale jednak zaczęliśmy kupować więcej dóbr luksusowych, zabawek czy drogich aut — również inwestycyjnie.
Innymi słowy — zaczęliśmy nieco szastać pieniędzmi?
Można to tak określić. Tym bardziej że działał też inny mechanizm, w którym nie chodziło o to, by oszczędności zamienić na dobra materialne i działanie to traktować jako inwestycję. Część zakupów była realizowana na zasadzie, a co mi tam, zaszaleję. Kupię to, o czym marzyłem, bo nie wiem, co będzie za tydzień czy miesiąc. Ten proces trwa. Jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy, bardzo wiele osób zmieniło przyzwyczajenia. Realizują to, do czego zbierali się od kilku lat, a nie mieli odwagi bądź nie mieli tak mocnej motywacji. Obecnie realizują te plany. Kupują rzeczy, których nie mieli odwagi kupić mówiąc: zaszaleję. Sprzedają nieruchomości, gdzieś wyjeżdżają itd.
Te zachowania zostaną z nami, gdy pandemia przejdzie do historii?
Myślę, że pandemia wielokierunkowo wpłynęła na nasze życie. Przewartościowała również sposób, w jaki wydajemy pieniądze. Z jednej strony uświadomiła nam, że możemy żyć bez galerii handlowych, z drugiej nauczyła, że nie ma co dalej odwlekać realizacji marzeń. Nauczyła również, że konsumpcjonizm można przemodelować. Zamiast kolejnej bluzki czy gadżetu zainwestować w samorozwój, książki, szkolenia online, degustacje win etc. W pandemii nasze wydatki na tego rodzaju atrakcje znacznie wzrosły. Jak długo te zachowania z nami zostaną, trudno powiedzieć. Część osób zapewne wróci całkowicie do przyzwyczajeń sprzed pandemii — widać to już w galeriach, ale wiele nie zawróci ze ścieżki, na którą weszli zepchnięci pandemią i lockdownami. Pamiętajmy jednak, że to nie jest tak, że wszyscy poszli kupować dobra luksusowe. Jest też ogromna grupa osób bardzo mocno dotkniętych przez pandemię. Stracili pracę i trudno im realizować zobowiązania. Wiele osób, które przed pandemią realizowały swoje marzenia, budowały hotele czy prowadziły restauracje, musiało z nich zrezygnować. O tym nie wolno zapominać. Przewartościowanie życia i sposobu wydawania pieniędzy, do którego przyczyniła się pandemia, jest naprawdę ogromne. Z której strony by nie spojrzeć.
Rozmawiał Marcin Bołtryk
Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania
w tym tygodniu: „Pandemiczne zakupy”
goście: Agnieszka Zydroń — psycholog biznesu, Izabela Kamińska — edukatorka winiarska, Beata Kucejko — LEGO, Maksymilian Fus — Auto Fus Group
