Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) zdenerwował się ostatnio na posłów, że nie uchwalają ustaw na czas. Sejm Sejmem, a sprawiedliwości musi stać się zadość — pomyślał zapewne sąd i rozsądził sprawę według prawa Unii, a nie Polski.
Sprawa nie byle jaka: oto wskutek dwóch decyzji Urzędu Patentowego (UP) Kurpie, region Polski dotychczas środkowowschodniej, znalazły się... w części w Małopolsce, a w części na Wybrzeżu.
Przynajmniej tak mógłby pomyśleć piwosz, kupując produkty browaru Brok-Strzelec. Browar, który warzy piwo w Koszalinie, a siedzibę spółki ma w Krakowie, zarejestrował markę piwa Kurpie Doborowe z parą w łomżyńskich strojach ludowych na etykiecie. To była pierwsza decyzja UP. Druga polegała na tym, że urząd odmówił unieważnienia marki, kiedy zażądała tego konkurencja z Łomży.
— Przecież teraz żadna firma z regionu kurpiowskiego nie będzie mogła posługiwać się oznaczeniami z nazwą rodzimego regionu. Kurpie to Kurpie, co ma do nich Kraków czy Koszalin? — żalił się rzecznik patentowy Browaru Łomża, który wystąpił o unieważnienie Kurpi Doborowych.
Trudno nie przyznać mu racji. Tylko że kiedy Brok-Strzelec składał wniosek o objęcie znaku Kurpie ochroną, obowiązywała stara ustawa o znakach towarowych. Wyliczała ona, jakich marek i z jakiego powodu nie wolno rejestrować, ale wśród tych powodów nie było możliwości wprowadzenia w błąd klienta co do miejsca pochodzenia towaru. Taki zakaz znalazł się dopiero w prawie własności przemysłowej obowiązującym od niespełna czterech lat. I UP, i sąd administracyjny pierwszej instancji uznały zatem, że nie mogą przyznać Łomży racji, nie mając na to paragrafu.
Dopiero NSA powiedział wyraźnie: Polska obiecała wdrażać prawo unijne, więc jeśli tego nie robi, trzeba sądzić wedle dyrektyw Unii Europejskiej. Dyrektywy zaś mówią, że marki już zarejestrowane unieważnia się, jeśli mogą wprowadzić w błąd co do regionu pochodzenia towaru.
Polska od 1991 r., na mocy traktatu przedakcesyjnego, przyjęła obowiązek dostosowania prawa do unijnego. Jeśli nie zdążyła tego zrobić, to dyrektywy unijne stosuje się wprost — oświadczył sędzia Andrzej Kisielewicz.