Jak odzyskać kasę z Niemiec

Jacek Franek
opublikowano: 2006-07-19 00:00

W którym sądzie bardziej opłaca się założyć sprawę, w polskim czy w niemieckim?

- Niemieckie sądy są lepiej zorganizowane niż polskie, postępowanie toczy się wartko, a więc droga do wyroku jest szybsza. Prosty przykład: wydane przez niemieckiego sędziego zarządzenie jeszcze w tym samym dniu zostaje wysłane do strony. Dzisiaj (14.07) odebrałem w kancelarii w Warszawie zarządzenie sądu w Hanau, które zostało wydane przez sędziego dwa dni wcześniej. U nas, zanim zarządzenie wyjdzie z sądu i znajdzie się u strony, mijają dwa, a czasami cztery tygodnie.

Pozew doręczany jest w Niemczech stronie przeciwnej zazwyczaj w dwa tygodnie od złożenia do sądu. U nas są to minimum dwa miesiące, a bywa i tak, że mija sześć miesięcy, a sąd pozwu jeszcze nie doręczył. Sąd niemiecki nie stawia także niepotrzebnych wymogów formalnych w sprawach zupełnie nieistotnych, co jest z kolei specjalnością sądów polskich. Według niemieckiej praktyki sądowej adwokat uważany jest za pełnomocnika strony, w której imieniu występuje, i nie musi nawet składać pełnomocnictwa, nie mówiąc już o wyciągu z KRS, i to jeszcze aktualnym. Odpada więc jeżdżenie do KRS, stanie w kilkugodzinnej kolejce, tzn. czas i koszty.

Pierwsza rozprawa wyznaczana jest w Niemczech zazwyczaj w dwa-trzy miesiące od złożenia pozwu do sądu. W Polsce okres ten wynosi od pół roku do roku. Niemiecki sąd jest tańszy od polskiego. Przy wartości dochodzonego roszczenia wynoszącej 50 tys. euro zapłacimy w Niemczech 1,5 tys. euro wpisu sądowego, a w Polsce — 2,5 tys. euro. W końcowym obrachunku tańsze dla strony są także niemieckie stawki adwokackie, ponieważ muszą one zostać zwrócone przez nieuczciwego kontrahenta w całości, a nie jak u nas — tylko w wysokości tzw. stawek minimalnych.

Firmy mają nieraz obawy, że sąd niemiecki może być stronniczy i wydać wyrok, który będzie korzystniejszy dla swoich obywateli. Ale to nieprawda. W Niemczech działa tyle firm zagranicznych, że tamtejsze sądy nie mogą pozwolić sobie na jakąkolwiek stronniczość ze względu na kraj pochodzenia firmy. Byłoby to zbyt groźne dla gospodarki.

Na koniec jeszcze kwestia egzekucji. Z wyrokiem wydanym w Niemczech można od razu udać się do komornika właściwego dla siedziby niemieckiego kontrahenta. Natomiast na podstawie wyroku wydanego w naszym kraju w zdecydowanej większości wypadków trzeba zgodnie z prawem europejskim przedłożyć polski wyrok najpierw w niemieckim sądzie i poddać go specjalnemu postępowaniu, w którym dłużnik ma prawo odwoływania się do II instancji, co znowu oddala termin odzyskania należnego długu.

Jacek Franek, adwokat prowadzący kancelarie w Polsce i w Niemczech