Jak po sznurku

Jan Kaliński
opublikowano: 11-05-2006, 00:00

Multimedia i telekomunikacja samochodowa sprawiły, że już niedługo będzie można wyrzucić do śmieci tradycyjne mapy.

Telekomunikacja na pokładzie samochodu sprowadza się dziś głównie do systemów nawigacyjnych, choć można już spotkać samochody wyposażane w komputery pokładowe, z przyjaznym interfejsem, umożliwiającym obsługę w czasie jazdy. Wykorzystując bezprzewodowe łącza internetowe, dają one kierowcy i pasażerom ciągły dostęp do internetu. Specjalnie stworzony do łatwej obsługi system operacyjny jednym dotykiem palca uruchamia konkretne aplikacje, np. radio albo odtwarzacz CD. A w tle może pracować system nawigacji satelitarnej.

— Rozwija się również dynamicznie rynek nawigacji samochodowych (z mapą Polski). Taki zestaw można podłączyć jako niezależny system do monitorów oryginalnie zamontowanych w konsolach aut lub stacji multimedialnych, będących radioodtwarzaczami CD/MP3/DVD z własnym monitorem i nawigacją — opisuje Arkadiusz Walus, prezes firmy Klinika Dźwięków.

Takie systemy to na razie rzadkość, jednak systemy nawigacji satelitarnej na dobre zadomowiły się w autach użytkowników polskich dróg.

Prosto z satelity

— Mieć nawigację w samochodzie to być trendy — nieważne, że jeździ się nadal tymi samymi drogami i zna się je na pamięć, ale zawsze to miło, kiedy jakieś urządzenie odezwie się do ciebie w podróży — mówi Jerzy Berdak, kierujący firmą JTP Car Audio.

Korzystać z systemów nawigacji satelitarnej można na kilka sposobów. Coraz częściej w nowych samochodach z wyższej półki seryjnie montuje się systemy GPS w kokpicie samochodu. Kupowane razem z samochodem nawigacje firm takich jak Blaupunkt, Becker, VDO-Dayton, itd. kosztują od 5 do 10 tys. złotych. Zaletą jest pełna kompatybilność z całym samochodem i innymi urządzeniami multimedialnymi w nim zamontowanymi.

— Są to profesjonalne systemy nawigacyjne posiadające bardzo czułą zewnętrzną antenę GPS oraz najczęściej podłączenie również do żyroskopu i prędkościomierza w samochodzie — tłumaczy Łukasz Brzostek, odpowiedzialny za systemy nawigacyjne w firmie Imagis.

Drugim typem będą przenośne urządzenia do nawigacji. Są to tzw. PNA (Personal Navigation Asystent). Mocuje się je do szyby samochodu lub do deski rozdzielczej. Zazwyczaj mają wbudowaną antenę GPS. Najpopularniejszymi firmami oferującymi takie rozwiązania są Garmin oraz TomTom. Ich cena waha się od 2 do 5 tys. zł.

Trzecim typem są PDA — popularne palmtopy. To rozwiązanie jest zdecydowanie najczęściej wybierane. Przenośne urządzenie Pocket PC, jest wielofunkcyjne. Często ich posiadacze dopiero w dalszej kolejności odkrywają możliwości PDA w nawigacji satelitarnej.

— Atrakcyjność takiego rozwiązania zwiększa fakt, że sporo ludzi posiada służbowe urządzenia Pocket PC wyposażone w różnego rodzaju aplikacje biurowe (typu pakiety Microsoft Office) lub handlowe, do których to urządzeń wystarczy zainstalować system nawigacyjny — mówi Łukasz Brzostek.

Nie każdy palmtop wyposażony jest w antenę GPS. Jednak w takim przypadku można ją podłączyć za pomocą kabla lub bezprzewodowego łącza bluetooth.

— Najbardziej popularne w Polsce systemy nawigacyjne działające na urządzeniach PDA to: Automapa oraz MapaMap. Ich cena wraz z urządzeniem waha się od 1300 do 2000 zł — opisuje Łukasz Brzostek.

Przez komórkę też

Jeżeli ktoś chce mieć cyfrową mapę w samochodzie bez dodatkowych urządzeń, wystarczy, że na swoją komórkę wgra aplikacje Java. Najprostsze programy tego typu są darmowe, a potrafią całkiem wiele… Za ich pomocą możemy wyznaczyć najkrótszą drogę czy znaleźć najbliższą stację benzynową. Praktycznie wszystkie nowe modele telefonów mają możliwość wgrywania takich map. Jednak jest to najprostsze rozwiązanie. Bardziej wydajne będzie zainstalowanie specjalistycznego oprogramowania na telefonie umożliwiającym podłączenie anteny GPS. Na rynku jest także kilka modeli telefonów z wbudowaną anteną GPS. Ich dokładność czasem może zawodzić użytkownika. Jednak w tym wypadku urządzenie może współpracować z większą liczbą map i nie jest konieczne specjalistyczne oprogramowanie, gdyż taki telefon jest już w nie wyposażony.

— Koszt anteny GPS do telefonu kształtuje się w granicach od 400 do 600 zł. Kalkulację utrudnia fakt, że dostawcy systemów nawigacyjnych na telefony zazwyczaj oferują software nawigacyjny za darmo, natomiast wykupić trzeba miesięczny lub roczny abonament na pobieranie w czasie rzeczywistym map do nawigacji z serwera poprzez GPRS, co oczywiście podnosi koszty — twierdzi Łukasz Brzostek.

Narysować mapę

Cyfrowe mapy Polski dopiero się rozwijają. W Europie Zachodniej już 90 proc. powierzchni pokrytych jest cyfrowymi planami. By nawigacja była skuteczna, musi opierać się na dokładnych mapach z danymi adresowymi konkretnych budynków. W ciągu paru lat głównie jedna polska firma Imagis zmniejsza nasze zapóźnienia w stosunku do reszty Europy — posiada dziś ponad 1 tys. cyfrowych planów miast z nazwami ulic i adresami.

— Na temat procentowego pokrycia mapami cyfrowymi terytorium Polski trudno cokolwiek powiedzieć, gdyż żaden organ administracji państwowej nie jest w stanie autorytatywnie stwierdzić, ile kilometrów dróg mamy w naszym pięknym kraju. Kilka lat temu TeleAtlas podpisał umowę z polską firmą IMAGIS na dostawę map cyfrowych Polski i od tego czasu w większości systemów nawigacyjnych dostępnych na naszym i europejskim rynku mapy nawigacyjne Polski pochodzą od Imagis — opisuje Łukasz Brzostek.

Choć najlepszym rozwiązaniem są systemy montowane fabrycznie w samochodach, jest z nimi pewien problem. Często nie posiadają mapy nawigacyjnej Polski. Powoduje to, że pomimo wysokiego kosztu w Polsce nie można z niego skorzystać z powodu braku map.

Nie zawsze się sprawdzi

Nie można oczekiwać, że w znanym użytkownikowi mieście system nawigacji poprowadzi go drogą, którą on uważa za najlepszą. Mało prawdopodobne jest, że interaktywna mapa pokieruje kierowcę do celu drogą, którą zazwyczaj jeździ.

— Systemy nawigacyjne, przynajmniej te działające w Polsce, nie uwzględniają takich parametrów jak natężenie ruchu na danej ulicy czy miejsca, które notorycznie w danym mieście są zakorkowane — mówi Łukasz Brzostek.

Jednak jadąc po nieznanym terenie, taki system staje się nieoceniony. Pokieruje nas dokładnie do obranego wcześniej celu. Na bieżąco będzie informował kierowcę o przebiegu trasy — o skrzyżowaniach, konieczności skrętu, mostach, przejazdach kolejowych itd.

— System reaguje na zmiany trasy, na nowo optymalizując przejazd. Jeśli kierowca przegapił skręt lub z jakiegoś powodu zignorował podpowiedzi i zmienił trasę omijając na przykład korek lub czasowo zamkniętą ulicę, to może liczyć na to, że system odnajdzie go, i dalej będzie wskazywał najlepszą trasę do celu — mówi Łukasz Brzostek.

Oszczędzi użytkownikowi wiele nerwów i pieniędzy.

Wirtualny ekran

Dziś największą popularnością, ze względu na najniższy koszt i funkcjonalność, cieszą się palmtopy. Komórki wyposażone w odbiornik GPS traktowane są raczej jako zabawki i rzadko są kupowane w celach nawigacyjnych. Zauważalna jest jednak ewolucja tego rynku.

— Z dnia na dzień coraz bardziej popularne stają się urządzenia PNA, czyli dedykowane do nawigacji samochodowej. Wpływa na to fakt stopniowego obniżania ceny przez producentów tych urządzeń, która powoli zaczyna spadać poniżej 2 tys. zł i zrównywać się z ceną zestawów opartych na urządzeniach Pocket PC — mówi Łukasz Brzostek.

Przyszłość będzie należeć do urządzeń seryjnie montowanych w samochodach. W ciągu kilku lat, tak jak to było z ABS-em czy poduszkami powietrznymi, stanie się podstawowym wyposażeniem większości samochodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jan Kaliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu