Jak pokonać unijny tor przeszkód

Ewa Weronika Złotowska
opublikowano: 2004-11-17 00:00

Stawiane wymogi czy język programów pomocowych mogą odstraszać. Oto kilka rad, jak przebrnąć przez ten labirynt.

Unijni urzędnicy, przygotowując programy wsparcia, budują podręcznikowe struktury, w które przedsiębiorca musi się wpisać. Niuansów jest wiele.

Poszczególne fundusze są w różnym stopniu dostępne dla innych regionów kraju. Najlepszym przykładem jest Mazowsze — rozwijająca się Warszawa przyczyniła się do tego, że przedsiębiorcy z regionu są dyskryminowani w dostępie do środków, choć poza stolicą bieda aż piszczy.

Zatem jeśli przedsiębiorca ma ciekawy projekt, to być może warto zastanowić się, czy nie przenieść firmy. W końcu odległość między Mazowszem a np. Warmią nie jest duża. Nie namawiamy do fikcyjnych przenosin, bo to będzie niezgodne z literą prawa i może oznaczać kłopoty, ale jeśli projekt i fundusze będą tego warte — można pomyśleć o przeprowadzce.

Językowy labirynt

Programy operacyjne i ich cele wynikają z odgórnie ustalonych priorytetów. Unia chce wiedzieć i kontroluje, na co przeznacza „swoje” pieniądze. Kryteriów nie można nagiąć ani dyskutować o ich sensowności, trzeba więc dokładnie je sprawdzić. Osobną kwestią są tzw. działania — konkretyzacja programów. Jak się odnaleźć w tym hermetycznym języku?

Pomocne może okazać się przejrzenie zatwierdzonych już projektów. Potrzeby małych przedsiębiorców są w całym kraju takie same — kupno maszyn, remont budynków produkcyjnych czy informatyzacja.

Wystąpienie o środki z funduszy strukturalnych wymaga przedstawienia biznesplanu. Oczekiwany jest standardowy dokument, choć instytucje zarządzające funduszami, zwłaszcza Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, opracowały szablony (dostępne na www.parp.gov.pl), które należy bezwzględnie zastosować.

Uwaga — choć szablony są podobne, to nie identyczne.

Właściwe cele

Poszczególne typy programów operacyjnych/działań mają swoje cele, trzeba uważnie przestudiować takie informacje. Należy umiejętnie nawiązać do założeń wydatkowania konkretnych funduszy.

Nie należy bać się ściągać z opisu celów — wręcz przeciwnie. Można posłużyć się nawet sformułowaniami zawartymi w opisach. Ułatwi to życie decydentom (i zwiększy szanse), wykazując zgodność projektu z celami programu.

Oprócz celów generalnych, są również dodatkowe, nie mniej ważne. Jeżeli projekt zakłada np. stworzenie x miejsc pracy, należy dokładnie podać liczbę, warunki, stanowiska przewidziane dla nowych pracowników. Dla konkretnego programu to może być kluczowe.

I to jest podstawowa różnica między wnioskami o fundusze strukturalne i kredytowe. Dla banku projekt musi być sensowny, opłacalny, dawać szansę zysku. W przypadku funduszy musi być zyskowny, ale przede wszystkim spełniać określone cele.

Uwaga — na etapie zakończenia projektu i wystąpienia o refinansowanie zostanie dokładnie sprawdzone, czy cele zrealizowano, np. czy zatrudniliśmy x pracowników i kupiliśmy y urządzeń. Bez potwierdzenia nie dostaniemy zwrotu pieniędzy! Założone cele muszą więc być realistyczne.

I wreszcie sprawa pozornie techniczna, ale w praktyce decydująca. Komplet dokumentów musi być zgodny z narzuconymi standardami. Mają być wszystkie załączniki, w określonej liczbie egzemplarzy, z wypełnionymi wszystkimi niezbędnymi polami i z podpisami czy parafkami upoważnionych osób na wszystkich stronach. W praktyce około 30 proc. wniosków jest odrzucanych na starcie z powodu niespełnienia kryteriów formalnych.

Wyjście awaryjne

Jeżeli aplikacja o dofinansowanie nie została przyjęta, warto wykonać jeszcze kilka czynności. Ważne, aby się dowiedzieć, dlaczego tak się stało. Może zostały popełnione błędy formalne albo konieczne są uzupełnienia, dodatkowe załączniki itp. Pozwoli to dokonać poprawek i złożyć wniosek w następnym terminie.

Uwaga — aplikacja jest gotowym wnioskiem kredytowym. Warto zwrócić uwagę na bank, który zgodził się udzielić nam kredytu pomostowego na dotowane przedsięwzięcie. Być może będzie nadal skłonny je wesprzeć.