Jak Polski Cukier miał trafić w ręce OFE i TFI

opublikowano: 21-05-2012, 00:00

Znany finansista i renomowany prawnik stworzyli wehikuł, który chce kupić Krajową Spółkę Cukrową. Związkowcy protestują

Jak sprzedać Krajową Spółkę Cukrową (KSC) — głowi się od kilku tygodni resort skarbu. Najłatwiej byłoby wprowadzić ją na giełdę, bo chętnych na akcje rentownego giganta by nie zabrakło. Ale na to nie pozwala ustawa, w której zapisano, że spółka może być sprzedana tylko osobom uprawnionym (około 17 tys. plantatorów i pracowników).

Jednak próbę sprzedaży tej grupie na ostatnim etapie zablokował resort skarbu, bo dostrzegł „ryzyka związane z transakcją”. Okazało się, że sporo zapisów było finansowanych pożyczką od Maspeksu. Resort bał się, że w ten sposób cukrowy potentat zostałby de facto przejęty przez wadowicką spółkę.

Okazuje się, że Maspex nie był jedynym chętnym. Do kupna przymierzała się spółka Plantator, założona m.in. przez fundusz Capital Partners, kancelarię prof. Wierzbowski i Wspólnicy oraz Artura Łukasiewicza — byłego doradcę prezesa KSC. Ostatecznie złożyła tylko symboliczny zapis na akcje.

Obecnie najbardziej prawdopodobne jest to, że skarb ponowi sprzedaż spółki uprawnionym osobom, ale poważnie analizuje też wprowadzenie spółki na giełdę (pomimo konieczności zmiany prawa). Spółka Plantator podtrzymuje chęć udziału w prywatyzacji.

— Jesteśmy zainteresowani udziałem w procesie prywatyzacji, jeśli resort skarbu zdecyduje się na jego powtórzenie — deklaruje Paweł Bala, prezes Plantatora i Capital Partners.

Tylnymi drzwiami na giełdę

Założyciele Plantatora przekonują, że nie zamierzają wrogo przejmować KSC, ale jedynie stworzyli możliwość udziału w prywatyzacji funduszom emerytalnym i inwestycyjnym.

— Nie chcemy przejmować spółki. Stworzyliśmy podmiot, który będzie notowany na warszawskiej giełdzie i pozyska kapitał do OFE i TFI. Przygotowaliśmy emisję na ponad 900 mln zł, za które chcieliśmy kupić akcje KSC — mówi Paweł Bala.

Szkopuł w tym, że na akcje mogły zapisywać się tylko uprawnione osoby. Jak więc Plantator zamierzał kupić papiery?

— To nie problem — zapewnia Paweł Bala.

Najpewniej Plantator sięgnąłby po następujący mechanizm — uprawniona osoba składałaby zapis, a następnie odsprzedawała akcje Plantatorowi. Co na to Ministerstwo Skarbu Państwa?

— Plantator nie należy do grupy osób uprawnionych do nabycia akcji KSC zdefiniowanych w rozporządzeniu. Akcje nabyte przez uprawnionych pracowników spółki oraz plantatorów buraków cukrowych związanych ze spółką umowami kontraktacji mogą być zbywane wyłącznie innym plantatorom związanym umowami kontraktacji ze spółką oraz pracownikom KSC. Ministerstwo nie odnosi się do hipotetycznych scenariuszy. Obecnie prowadzimy, we współpracy z doradcą, analizy możliwych scenariuszy prywatyzacji, mające na celu przygotowanie kolejnego procesu — mówi Magdalena Kobos, rzecznik resortu skarbu.

Plantator zapewnia, że nie chce obchodzić ustawy, ale jedynie dostosować się do narzuconych przez nią warunków.

— Działamy transparentnie, prezentowaliśmy naszą ideę w ministerstwie skarbu, związkom plantatorów i pracowników KSC. Chcemy jedynie sfinansować zakup akcji, na które uprawnione osoby się nie zapiszą. Pieniądze pochodzić będą od polskich instytucji: OFE i TFI. Spółka będzie notowana na GPW i każdy będzie mógł kupić jej akcje — także pracownicy i plantatorzy — mówi Paweł Bala.

Obrona przed wrogiem

Jego zdaniem, udział wehikułu w prywatyzacji jest korzystny także dla uprawnionych do udziału w prywatyzacji.

— Będą miały możliwość wymiany akcji KSC na akcje Plantatora, który będzie notowany i każdego dnia będzie można handlować jego akcjami. Oczywiście jeśli będą wolały trzymać akcje KSC, będą to robiły. Jest to także korzystne dla skarbu państwa, bo otrzyma pieniądze od razu, a nie w ratach przez 7 lat [uprawnione osoby za akcje miały płacić w ratach — red.] — przekonuje Paweł Bala. Związkowcy nie są jednak tym zainteresowani.

— Plantator przedstawił nam swoją propozycję, ale baliśmy się, że spółka zostanie przejęta. Od razu powiedzieliśmy, że nie jesteśmy zainteresowani współpracą, a oni odstąpili od rozmów — mówi Krzysztof Nikiel, prezes Rady Związku Plantatorów przy KSC. Plantator przygotował odpowiedź na obawy związkowców o to, że wehikuł posłuży do wrogiego przejęcia KSC.

— W statucie są postanowienia uniemożliwiające przejęcie kontroli: żaden akcjonariusz nie może wykonywać prawa głosu z więcej niż 20 proc. akcji, podobne zapisy są np. w Orlenie. Poza tym chcemy, by w pięcioosobowej radzie nadzorczej zasiadało dwóch przedstawicieli OFE i po jednym wybranym przez plantatorów, pracowników i walne zgromadzenie akcjonariuszy. Dzięki temu pracownicy będą mieli kontrolę nad spółką holdingową. Tak naprawdę takie rozwiązanie daje większe zabezpieczenie przed wrogim przejęciem. Jeżeli w efekcie prywatyzacji akcje znajdą się w rękach 17 tys. osób, to ktoś może je po cichu skupować i po jakimś czasie zgromadzić pakiet 20 proc., który przy rozproszonym akcjonariacie da kontrolę. Tymczasem Plantator jako spółka notowana będzie w pełni transparentny — przekonuje Paweł Bala.

Ale związkowcy i tak są na „nie”.

— Nie byłaby to tak naprawdę prywatyzacja przez plantatorów i pracowników, bo oznaczałaby wyprowadzenie akcji i zarządzania spółką poza nas. Sami jesteśmy w stanie kupić KSC po rozsądnej cenie w ciągu 4-5 lat [gwarancją zapłaty miałyby być dostawy buraka — przyp. red.] — dodaje Kazimierz Kobza, dyrektor Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.

Tanio czy drogo

Plantator chce zarobić głównie na różnicy w wycenie.

— Nie ma co ukrywać, że cena w prywatyzacji była atrakcyjna dla plantatorów i pracowników — przyznaje Paweł Bala. Tymczasem związkowcy uważają, że jest za wysoka.

— Dzisiejsze 1,6 mld zł za spółkę z 40-procentowym udziałem w rynku cukru w porównaniu z 800 mln zł, za które resort sprzedał przed laty 60 proc. tego rynku, to zdecydowanie za dużo — wylicza Kazimierz Kobza.

W przyszłości kurs Plantatora będzie uzależniony od tego, co się będzie działo w KSC.

— To dobrze zarządzana spółka, której teraz sprzyja rynek. Ale można w niej jeszcze zrobić sporo dobrego, np. przetwarzać w zakładach coś innego niż burak w okresach, w których moce są niewykorzystane. Sprywatyzowane podmioty są z natury rzeczy bardziej efektywne. A Plantator będzie się interesował przejęciem także innych spółek z branży — mówi Paweł Bala.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, MICH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu