Gazprom zatrzymał dostawy gazu do Polski. Nasz system energetyczny jest na to przygotowany dzięki alternatywnym źródłom dostaw. Jeżeli jednak zostaną odcięte dostawy gazu do całej Unii Europejskiej lub jej najważniejszych krajów, to nie unikniemy negatywnych skutków ekonomicznych w postaci racjonowania i recesji. Nie jest to oczywiście nowe ryzyko, bo z możliwości zatrzymania dostaw zdawano sobie sprawę od wielu miesięcy. Ważne jest jednak, by się na nie odpowiednio przygotować.
Polska zużywa rocznie ok. 20 mld m sześc. gazu, z czego Rosja dostarczała bezpośrednio ok. 8-9 mld m sześc. Dostawy miały ustać pod koniec tego roku, ponieważ Polska wygasiła kontrakt jamalski. Możemy je zastąpić gazem skroplonym LNG z USA czy Kataru, dostawą z Norwegii przez nowy rurociąg Baltic Pipe (rozpocznie działanie we wrześniu, a odpowiednią przepustowość ma uzyskać na początku 2023 r.) oraz innych krajów europejskich, m.in. Niemiec.
Największym wyzwaniem byłaby jednak sytuacja, w której dostaw gazu pozbawiona zostałaby cała Europa. O gaz z Norwegii, Kataru, USA walczyłyby wówczas wszystkie kraje, co znacząco podbiłoby cenę. Dostawy gazu z Niemiec mogą okazać się niemożliwe. Dlatego decyzja Gazpromu o odcięciu dostaw do Polski ma wymiar przede wszystkim sygnalizacyjny – zwiększa prawdopodobieństwo, że radykalny scenariusz zatrzymania handlu gazem stanie się faktem.

Europa ma wiele możliwości, by uzupełniać braki gazu. Pisał o nich m.in. think-tank Bruegel. Oprócz dostaw z innych kierunków można wymienić następujące możliwości: 1. Zwiększenie wykorzystania węgla przez producentów prądu
2. Nadzwyczajne oszczędności energii w gospodarstwach domowych i przedsiębiorstwach
3. Znaczne przyspieszenie wykorzystania odnawialnych źródeł energii i elektryfikacji budynków (pompy ciepła)
4. Opóźnienie wygaszania elektrowni atomowych w Niemczech.
Jednak nawet efektywne wykorzystanie tych metod redukcji zapotrzebowania na gaz nie uratuje Unii Europejskiej przed koniecznością obniżenia popytu. Odbyłoby się to w dużej mierze przez wzrost cen. Strategiczne znaczenie niektórych rodzajów produkcji może jednak sprawić, że możliwe byłoby też fizyczne racjonowanie surowca.
Duże znaczenie dla tych kalkulacji ma również to, w którym momencie dostawy z Rosji zostałyby odcięte – czy szybko, co uniemożliwiłoby napełnienie magazynów przed zimą, czy za wiele miesięcy.
Jest bardzo wiele niewiadomych. Zasięg możliwych scenariuszy makroekonomicznych poszerza się, rośnie niepewność. Możliwe, że uda się utrzymać wzrost gospodarczy, ale rośnie też niebezpieczeństwo głębszej recesji.
Z punktu widzenia polityki gospodarczej ważne są trzy ścieżki reakcji. Po pierwsze, co oczywiste, szybkie zabezpieczenie dostaw i przygotowanie najmniej kosztownych ekonomicznie sposobów oszczędzania energii (ogromna będzie rola komunikacji społecznej). Po drugie, szybkie uruchomienie inwestycji publicznych, szczególnie energetycznych, które będą miały zarówno walor podażowy (nowe źródła energii), jak też popytowy (zastąpienie inwestycji prywatnych, które mocno zahamują w warunkach recesji i wysokich stóp procentowych). Po trzecie, dostosowanie polityki fiskalnej w taki sposób, by zamiast ochrony masowego konsumenta/przedsiębiorcy zwiększać wsparcie dla osób i firm, które w warunkach kryzysu energetycznego mogą tracić najwięcej. Masowa stymulacja fiskalna nie wchodzi dziś w grę.