Jak skarbówka broniła maseczek w Piasecznie

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2020-07-02 22:00

Uzbrojeni funkcjonariusze najechali firmę produkującą medyczne materiały ochronne. Teraz sprawą zajmują się służby wewnętrzne KAS

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak i dlaczego skarbówka najechała firmę z Piaseczna 
  • czy funkcjonariusze nie przesadzili z interwencją 

Dokładnie wtedy, kiedy instruktor narciarski z Zakopanego sprowadzał z Chin (z pomocą Ministerstwa Zdrowia i ambasady w Pekinie) maseczki ochronne, które — jak się potem okazało — nie miały odpowiednich atestów, Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) dokonała brawurowej akcji w Piasecznie. Celem operacji z udziałem uzbrojonych funkcjonariuszy było zabezpieczenie śladów w związku z planowaną sprzedażą maseczek za granicę, choć do eksportu nie doszło, ponieważ firma, która miała dostarczyć towar, sama zrezygnowała z ich kupna ze względu na brak odpowiednich atestów. Skomplikowane? Od tego są służby skarbowe.

FRONTEM DO PODATNIKA:
FRONTEM DO PODATNIKA:
Tadeusz Kościński, minister finansów, obejmując urząd powiedział, że aparat skarbowy będzie traktował podatników jak klientów, których podatki są inwestowane w gospodarkę.
Fot. Marek Wiśniewski

Niedoszły eksport

24 marca do śląskiego wojewody wpłynęło zawiadomienie z katowickiej firmy o zamiarze sprzedaży za granicę 70 tys. maseczek chirurgicznych. Był szczyt koronapaniki i wszelkie materiały ochronne stanowiły towar o znaczeniu strategicznym. Sprawą zainteresował się więc Śląski Urząd Celno-Skarbowy. W trakcie czynności sprawdzających ustalił, co następuje: maseczki nie wyjechały z kraju, bo nie mogły — katowicka firma nie miała takiego towaru na stanie. Chciała kupić maseczki u dostawcy z Piaseczna, ale transakcja nie doszła do skutku.

W związku z powyższym śląska skarbówka wystąpiła do Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) z wnioskiem o przeprowadzenie czynności sprawdzających na własnym terenie — w Piasecznie. MUCS natychmiast zajął się sprawą i 25 marca dokonał następujących ustaleń: firma z Piaseczna otrzymała zlecenie ze Śląska, ale maseczek nie dostarczyła, bo nie była w stanie kupić pożądanego towaru. Zamówiła wprawdzie maseczki, okazało się jednak, że nie mają odpowiednich atestów — odstąpiła więc od zakupu. Uniknęła w ten sposób przykrej sytuacji, w jakiej kilka tygodni później znalazło się Ministerstwo Zdrowia, które o braku atestów maseczek od instruktora przekonało się poniewczasie.

W trakcie weryfikacji przez MUCS właścicielka firmy z Piaseczna poinformowałapracowników aparatu skarbowego, że po 29 marca przekaże urzędowi dokumentację. Zwłokę tłumaczyła lockdownem i ważnymi obowiązkami rodzinnymi. O opóźnieniu nie mogło być mowy, bo zgodnie z przepisami miała czas rozliczyć niedoszłą transakcję do 25 kwietnia. MUCS postanowił jednak nie czekać. 26 marca naczelnik urzędu zwołał telenaradę z udziałem szefów pionów kontroli i dochodzeniowo-śledczego. Powiadomił podwładnych, że w Piasecznie należy wszcząć śledztwo w trybie art. 308 k.p.k. To przepis wykorzystywany w sytuacjach nagłych, kiedy należy zabezpieczyć ślady i dowody przestępstwa. Poza tym naczelnik polecił dokonać wszelkich czynności procesowych, a także wszcząć kontrolę. Do akcji wyznaczył pracowników pionów: kontroli celno-skarbowej, dochodzeniowo-śledczego, realizacji i kontroli rynku.

Po przeanalizowaniu materiałów przekazanych przez szefa zastępca naczelnika nadzorujący komórki dochodzeniowo-śledcze stwierdził, że nie ma podstaw do zastosowania artykułu 308. W związku z tym kierownictwo operacji miał przejąć pion kontroli rynku, w którego kompetencji leży kontrola obrotu towarami wrażliwymi z podmiotami spoza terytorium Polski.

Maseczki, których nie było

Po tych ustaleniach kilkunastu zamaskowanych funkcjonariuszy MUCS pobrało broń, zapakowało się do ośmiu radiowozów i ruszyło do Piaseczna. Na miejsce dotarli po godzinie 16. Przed rozpoczęciem czynności operacyjnych doszło do pewnej konfuzji. Okazało się mianowicie, że nie ma podstaw, by operację prowadził pion kontroli rynku, ponieważ firma z Piaseczna nie kupiła maseczek za granicą i nie zgłaszała chęci ich eksportu. Nie było więc ani wrażliwego towaru, ani obrotu.

W związku z powyższym naczelnik MUCS podjął decyzję o wszczęciu kontroli celno-skarbowej. Funkcjonariusze dokonali oględzin miejsca prowadzenia działalności oraz przesłuchali właścicielkę firmy. Oddział był wyposażony w ekwipunek niezbędny do prowadzenia czynności śledczych, nie posiadał natomiast podstawowych środków ochronnych, wymaganych w szczytowym okresie koronowirusa. Miał maski, ale nie miał maseczek ani gumowych rękawiczek. Właścicielka zwracała funkcjonariuszomuwagę, że są w miejscu, gdzie produkuje się materiały ochronne dla służby zdrowia, co wymaga zachowania szczególnego reżimu w celu utrzymania sterylności. Dlatego pracownicy firmy z Piaseczna chodzili krok w krok za funkcjonariuszami, dezynfekując klamki oraz przedmioty dotykane przez pracowników aparatu skarbowego. Operacja w terenie zakończyła się po godzinie 20. Maseczek nie stwierdzono.

Podejrzenia w sprawie kontroli

Szybka akcja w Piaseczne była prowadzona na podstawie art. 62 ustawy o KAS, a więc na tzw. okazanie legitymacji. Przepis stosowany jest w sytuacjach szczególnych w celu przeciwdziałania popełnieniu przestępstwa skarbowego, wykroczenia skarbowego lub zabezpieczenia dowodów w związku z przestępczą działalnością. Która z przesłanek zaistniała w przypadku firmy z Piaseczna i dlaczego MUCS podjął decyzję o dokonaniu nalotu na podatnika w trybie pilnym? Nie wiadomo. KAS nie odpowiedziała na nasze pytania, zasłaniając się tajemnicą skarbową.

Z naszych informacji wynika, że po trzech miesiącach od najazdu na Piaseczno nie ma jeszcze żadnych ustaleń w związku z niedoszłym eksportem maseczek. MUCS co miesiąc powiadamia podatnika o przedłużeniu czynności. Być może sprawa ruszy z miejsca, choć niekoniecznie w kierunku pożądanym przez mazowiecką skarbówkę. Według naszych informacji zainteresowało się nią Biuro Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów. To służby kontrolne resortu, które patrzą na ręce pracownikom skarbówki. BIW prowadzi postępowanie w związku z podejrzeniem przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy z MUCS i w sprawie zasadności wszczęcia kontroli.

Właścicielka firmy odmówiła nam komentarza w związku z tym, że urząd skarbowy cały czas prowadzi czynności.