Sytuacje nadzwyczajne wymagają nadzwyczajnych przedsięwzięć — tę prawdę zdają się rozumieć rządy, ministrowie finansów i parlamenty coraz większej liczby krajów ościennych i kandydujących do UE. Efektem tego jest wprowadzanie najprostszego z możliwych systemu podatkowego, nie tylko w sensie ekonomicznym — jednolitego podatku dochodowego. Wobec oczywistych efektów, jakie dał on gospodarkom krajów, gdzie już został zastosowany, intensywne prace nad jego zaimplementowaniem prowadzone są w Czechach i na Węgrzech.
U nas, okazało się, że propozycja rozważenia podatku liniowego, z jaką wystąpił premier Miller w ubiegłym tygodniu, jest tylko próbnym balonem, a i to dziurawym. Nowy minister finansów Andrzej Raczko stwierdził, że jednolity podatek dochodowy może i jest dobry dla gospodarki, ale musi być wprowadzany ostrożnie. Może w roku przyszłym, a może nigdy? Nie ma to jak odwaga i bezkompromisowość. Kiedy naszej gospodarce potrzebny jest impuls wzrostowy, co się zwołuje — plenum! W końcu w takich działaniach rządzący mają największe doświadczenie.