Jak trwoga, to do… obniżki

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-08-23 00:00

Od jakiegoś czasu na tych łamach naprawdę niezauważalna jest wakacyjna kanikuła.

Rok temu lipiec obrodził nam taśmami PSL, opublikowanymi w „PB”, a później eksplodowała afera Amber Gold. W tym roku z konkretów mamy do komentowania naprawdę poważny temat zdjęcia progu ostrożnościowego oraz nowelizacji budżetu. Bardziej kabaretowy posmak mają niby- -wybory, ze znanym od samego początku wynikiem, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej oraz wywołujące niesamowitą nerwówkę władców państwa referendum w stolicy.

Wynik głosowania 13 października niezbadany, ale pierwsze referendalne wnioski już można formułować. Najważniejszy jest taki, że dla sprawności władzy w Polsce wszelkie wybory powinny odbywać się co dwa lata, na dodatek poprzetykane referendami. Generalnie każda władzucha użala się na długość, a raczej krótkość swojej kadencji. Ostatnio skandalem jest pomysł ministra finansów, by potulnych członków Rady Polityki Pieniężnej nagradzać powtórną kadencją, ponieważ przez pierwsze sześć lat dopiero się… uczą. Jeden z poważnych członków tego gremium uczciwie ocenił, że na wdrożenie się potrzebował półtora roku, czyli zaliczyć jeden okres decyzyjny, ocenić rozrzut trafiania w cel inflacyjny itd. Tylko patrzeć, gdy kwestię powtórnej kadencji podniosą… sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, wybierani tylko raz na lat dziewięć. W każdym razie teorię o zbytniej krótkości czteroletniej kadencji prezydenta miasta upowszechnia Hanna Gronkiewicz-Waltz. I dlatego widzi konieczność swojego zasiadania w fotelu przez pełne osiem lat, a najlepiej w perspektywie…

Po oficjalnym rozpisaniu referendum zagrożona prezydent przeszła do samoobrony. Trzeba przyznać, że pole kontrnatarcia wybrała bardzo trafnie. Inwestycje to horyzont zbyt długi, natomiast istotna korekta struktury i cen biletów komunikacji miejskiej to temat niezwykle chwytliwy. Ogłosiła plan praktycznego obniżenia ceny biletów jednorazowych, a także obniżenia i zamrożenia cen biletów miesięcznych i kwartalnych dla posiadaczy tzw. karty warszawiaka, czyli płatników PIT w stolicy. W Polsce zbiory osób zameldowanych w gminie, wpisanych w niej do stałego rejestru wyborców oraz płacących PIT nie są tożsame, ale ich iloczyn można szacować na 98 proc. mieszkańców. Krótko mówiąc — biletowa korekta skierowana jest do elektoratu, niegłosujące 13 października słoiki idą jakby na stłuczki.

Struktura biletowa i trzyetapowa podwyżka cen (trzeci etap wchodzi w życie 1 stycznia 2014) zostały uchwalone na początku kadencji jedną uchwałą. Jeszcze do niedawna wyniosła władza nie podejmowała jakiejkolwiek dyskusji o modyfikacji. I nagle wystraszona referendum pani prezydent rzuca z rękawa projekt naprawdę rozsądny i wychodzący naprzeciw potrzebom pasażerów. Pytanie retoryczne — a nie można było tak normalnie, po ludzku, od razu trzy lata temu? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby nowelizacja została uchwalona przez Radę Warszawy w… piątek, 11 października. Ale również mnie nie zdziwi, gdy sensowna korekta wejdzie od 1 stycznia 2014 r. w życie, ale 13 października Hanna Gronkiewicz-Waltz z fotela jednak wyleci…

Możesz zainteresować się również: