Jak wam się podoba?

Anna Popek
opublikowano: 2004-06-25 00:00

Wnętrza, przedmioty, ludzie, obyczaje i sytuacje — coś, co lubię, co czasem także lubią inni, co może się spodobać także Wam. Z modą i pod prąd. Co miesiąc w Business Class.

Spółki niewiast

Kobiety znalazły chyba niagresywny, skuteczny sposób na dominację mężczyzn w biznesie. To kobiece spółki, zakładane najczęściej przez dwie wspólniczki — koleżanki bądź dobre znajome. Miedzy bajki można włożyć opowieści, że baby i tak zawsze się pokłócą. Firmy te działają z sukcesem na rynku po kilka lat, a relacje między paniami prezeskami są bardzo dobre. Często słychać o prawdziwej przyjaźni, jaką odkryły dzięki wspólnej działalności. I rzeczywiście: spędzają też czas wspólnie z rodzinami, chodzą razem na zakupy i w biurze pilnują diety (czasami). Idea Szkoły Języków Obcych i Biura Tłumaczeń Lingwejon narodziła się na przykład w siłowni. Dwie koleżanki, Anna Bigott i Marta Borkowska-Olszewska (poniżej, po lewej) widząc lukę na rynku, chciały stworzyć szkołę, zaspokajającą potrzeby nie tylko korporacji, ale też małych firm czy klientów indywidualnych. Tłumaczą we wszystkich możliwych językach (z gruzińskim i japońskim włącznie) i prowadzą zajęcia w 8 podstawowych. Umiejętnie, z kobiecą delikatnością dobierają lektora do potrzeb uczniów. Od ponad 4 lat — konsekwentnie i efektywnie. Kinga Rusin i Katarzyna Wende (poniżej, w środku) swoją firmę Idea Media Wende Rusin również prowadzą od 4 lat. Prócz typowej działalności PR (urządziły np. tegoroczny Look Model Search, na który do Polski przyjechało 120 uczestników konkursu z całego świata) wraz z Polskim Związkiem Jeździeckim promują jeździectwo. Joanna Pruszyńska (wnuczka Ksawerego) i Katarzyna Wierzbowska (poniżej, po prawej) tworzą agencję Headlines — słynącą z tego, że do Polski sprowadza największe gwiazdy — nie tylko aktorskie. Firma nie mieści się w ramach typowego PR. Jej kampania „Stop Przemytnikom” sprowokowała na przykład zmiany w ustawie o ochronie przyrody, umożliwiające walkę z przemytem zwierząt do Polski. Wszystkie opisane panie mają dzieci, niektóre nawet troje. I wszystkie uważają, że kobiecość jest siłą. Także w biznesie.

Spawarka

W ładnej, starej kamiennicy przy Mokotowskiej 59, niedaleko placu Trzech Krzyży w Warszawie otworzył podwoje nowy lokal. Solidnie wygłuszone szyby zdradzają klimat, jaki panuje tu w weekendowe noce. Wystrój wnętrza utrzymany w stylistyce sugerowanej przez nazwę lokalu: Spawarka, a więc — postindustrialny. Dominuje metal, kolor granatowy, chropawe wykończenia. Piękne rzeźby górują nad parkietem (spawane specjalną techniką autorstwa Andrzeja Jakubowskiego). Ten klub muzyczny stworzono z myślą o wymagającej awangardzie klubowej. Szczególnie ważna dla właściciela (notabene posiadacza i pomysłodawcy pobliskiej Szparki) była strona wizualna klubu. Wieczorami w lokalu widać choreografię, taniec, stylizację, specjalne światło, kostiumy... Didżeje, choć ważni, stanowią jednak uzupełnienie konwencji wieczoru. A konwencje bywają różne. Dla przykładu: na początku czerwca — koncert nu jazz session, aeorobitch dance, dance warriors. Potem była jeszcze „Noc Samurajów”, obejmująca pokaz walk z mieczami ken-jitsu, gejsze i japońskie drinki. W Spawarce nie zapomniano o kuchni: prym wiedzie dawny szef kuchni Hotelu Marriott (poleca danie WRAP). Nazwy drinków wymyślił właściciel — Henryk Szymański. Są dopełnieniem klimatu z czasów budowniczych wielkich hut: Elektroda, Palnik, Śruba i Dospawka Finalna — na koniec.

Hej, Tutli Putli...

Janusz Józefowicz nie lubi grawitacji ani symetrii. Efektem walki z ziemskim przyciąganiem, odwiecznym wrogiem człowieka jest musical „Panna Tutli Putli” na podstawie dramatu Witkacego, przygotowany wraz z Januszem Stokłosą. Dynamiczna muzyka, świetne piosenki, choreografia i ledwo mieszczące się na scenie dekoracje oddają klimat dekadencji, przepychu i lekkiego rozprzężenia obyczajów. Woda jest tu żywiołem, który niesie najwięcej emocji — z niej bowiem — po rozkosznej kąpieli — wyłania się piękna, majestatyczna i naga Panna Tutli Putli (bardzo ponętne w tej roli Joanna Liszowska i Anna Dereszowska). Z wody wynurza się także okręt podwodny Kawalera d’Esparages, granego przez Józefowicza, który podbija wyspę Tua Tua i — przy okazji — serce egzotycznej księżniczki (bardzo sprawna Natasza Urbańska). Dla reżysera przestrzeń sceny i widowni nie stanowi ograniczenia, przeciwnie — jego aktorzy unoszeni na linach traktują wnętrze teatru jak podmorskie głębiny. Nawet ściany służą tylko temu, by je przestawiać — wpada przez nie samochód, wyładowany bogaczami (ładna przebojowa piosenka „Milionerzy”) albo pojawia się wszędobylska łódź podwodna. Tancerze zdają się zaprzeczać zasadom anatomii i wyginają kończyny w najmniej spodziewanych kierunkach. Doskonałe kostiumy i scenografia, dobra muzyka z rockowym zacięciem, słowem: udany wieczór uzupełniających się wrażeń. Sztuka spełnia zalecenia Witkacego: „przenosi nas w inne światy bez złych skutków dla zdrowia i inteligencji”.

Stressss!

Czy często masz problemy z zapamiętaniem imion, dat, spraw do załatwienia, z koncentracją, zasypianiem, uczuciem nieustannego zmęczenia, zmiennymi nastrojami albo przygnębieniem? Jeśli odpowiesz zdecydowanie tak — najwyższy czas szukać pomocy u psychologa. Tak twierdzi i podpowiada autor książki „Poradnik na czas przełomu — o stresie, wypaleniu oraz drogach powrotu do życia w równowadze”, wykładowca w szwedzkim Instytucie Karolińskim, doskonały znawca stresu Aleksander Perski. Dla ludzi biznesu — czy dla pracodawców, czy pracowników — to „lektura obowiązkowa” i — zapewniam z przekonaniem — czas dobrze wykorzystany. Autor uważa, że poczucie niepewności, zagubienia, natłoku spraw, z którymi — wydaje nam się — musimy się uporać, jest szczególnie intensywne w momencie przemiany społeczeństwa przemysłowego w informatyczno-usługowe. Czyli akurat teraz.

Według Aleksandra Perskiego (powyżej) stres nie wynika jedynie z natłoku wydarzeń i bodźców; to stan organizmu, w którym dochodzi do zachwiania równowagi między zasobami a obciążeniami. Zazwyczaj na stres reagujemy na 8 głównych sposobów, jak: konfrontacja, dystansowanie się, opanowanie się, ponoszenie odpowiedzialności, eskapizm, poszukiwanie wsparcia, planowe działanie i pozytywne przewartościowanie. Zdaniem Perskiego, trzy ostatnie przynoszą najlepsze rezultaty.

Podczas lektury poznajemy mechanizm stresu, jego fizjologię, śledzimy eksperymenty i poznajemy przypadki osób, które stres po prostu zabił. Autor objaśnia, na czym polega tzw. choroba pośpiechu. Usiłując zaoszczędzić czas, wykonujemy kilka czynności jednocześnie. Jeden z pacjentów autora książki jeździł na rowerze treningowym, rozmawiał z klientami przez telefon

i w dodatku słuchał muzyki operowej... Stres to wynik tego, jak żyjemy, pracujemy, myślimy. Jeżeli chcemy go mocno ograniczyć — musimy zmienić styl życia, co wiadomo: nie jest takie proste... Ale pomyślmy o tym — szczególnie przed wakacjami. Koniecznie! A zapracowanym radzę, by skorzystali najpierw z lektury, a potem — z mądrego wypoczynku.