Są o 55 proc. tańsze niż rok temu (dane resortu rolnictwa), chociaż ma ich być o 7,7 proc. mniej niż w 2013 r. (szacunki GUS). Czy na rynku ziemniaków nie obowiązują prawa ekonomii?

Prognozy i realia
— We wrześniu kilogram ziemniaków przeznaczonych do konsumpcji kosztował 0,37 zł wobec 0,82 zł w 2013 r. Choć szacunki GUS wskazują na spadek zbiorów ziemniaków w kraju, to skala obniżek cen sugeruje wzrost produkcji — mówi Mariusz Dziwulski, analityk banku BGŻ. — Ceny są tak niskie, bo część sezonowych rolników zdecydowała się uprawiać w tym roku ziemniaki ze względu na dobrą cenę uzyskiwaną w zeszłym roku. Należy się więc spodziewać, że będzie ich więcej, a nie mniej, bo rachunek ekonomiczny zachęcał do zwiększania produkcji — dodaje Wiesław Dzwonkowski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).
GUS szacuje, że tegoroczna krajowa produkcja ziemniaków wyniesie 6,6 mln ton, co oznaczałoby spadek — stojący w sprzeczności z obniżką cen. Pytanie, czy urzędowym szacunkom można zaufać. We wrześniu ubiegłego roku GUS przewidywał produkcję na poziomie 5,7 mln ton, ale gdy post factum (w lipcu 2014 r.) te szacunki zweryfikował, okazało się, że były zaniżone aż o 1,6 mln ton, czyli niespełna 30 proc.
Wiesław Dzwonkowski przyznaje, że sytuacja rolników przy tak niskich stawkach jest wręcz katastrofalna. Część spośród pół miliona polskich gospodarstw uprawiających ziemniaki mogło uniknąć cenowego dołka dzięki zawartym wcześniej kontraktom. IERiGŻ podaje, że na potrzeby przemysłu skrobiowego produkuje 4 tys. plantatorów, a wyspecjalizowanych w dostawach ziemniaków na chipsy czy frytki jest około 1 tys. rolników. Reszta to głównie rozdrobnione, małe plantacje.
— Żeby produkować dla przetwórstwa, trzeba się mocno wyspecjalizować i zainwestować w plantację wielkości co najmniej 50 ha. Zdobyć nowy kontrakt jest dzisiaj trudno, bo obecni plantatorzy sami chętnie zwiększają powierzchnię upraw wraz ze wzrostem zakładów przetwórczych — mówi ekspert IERiGŻ.
Ziemniaczany chaos
W nie lepszej sytuacji są rolnicy z innych państw UE, bo wszystkie kluczowerynki dotknięte są ziemniaczanym urodzajem.
— Czołowa piątka, czyli Niemcy, Francja, Belgia, Holandia i Wielka Brytania, wyprodukuje w tym roku o 12 proc. więcej. W Niemczech płaci się obecnie 67 EUR za tonę w porównaniu z 210 EUR w 2013 r. — twierdzi Wiesław Dzwonkowski.
Mariusz Dziwulski podkreśla, że ziemniaków eksportujemy na tyle mało, że wpływ rynków zagranicznych na ceny nie jest silny. Bliżsi i dalsi sąsiedzi będą jednak prawdopodobnie próbowali sprzedać nadwyżki m.in. w Polsce.
— Importujemy już nie tylko 40-50 tys. ton wczesnych ziemniaków, ale też 20 tys. ton sadzeniaków i 120 tys. ton ziemniaków z głównego zbioru [czyli podczas sezonu w kraju — red.]. Popyt na zagraniczne ziemniaki podczas sezonu na polskie to kwestia jakości, ale też dobrej ceny. Na rynku ziemniaków, wbrew pozorom, nie jesteśmy konkurencyjni cenowo — tłumaczy ekspert IERiGŻ.
Jego zdaniem, przyczyną jest niezorganizowany rynek. Brak nam silnej organizacji zrzeszającej producentów, która monitorowałaby sytuację i na bieżąco reagowała. Mamy też problemy z dostarczeniem większej ilości wystandaryzowanego towaru i konkretnych odmian.