Jaka bazooka Mario Draghiego

Konrad Ryczko
opublikowano: 2012-08-23 00:00

RYNKI

Od ostatniego weekendu jesteśmy świadkami ciekawej rozgrywki pomiędzy Europejskim Bankiem Centralnym (EBC) a europejskimi mediami. W sobotę niemiecki dziennik „Der Spiegel” podał, że europejska instytucja centralna szykuje program zakładający odkupywanie obligacji krajów peryferyjnych, jeżeli spread pomiędzy tymi obligacjami a niemieckimi bundami wzrośnie powyżej ustalonego progu.

Kilkanaście godzin później niemieckie ministerstwo finansów ustami rzecznika stwierdziło, że „nic im o takich planach nie wiadomo, a Niemcy w dalszym ciągu pozostają w opozycji do finansowania państw przez EBC”.

Dodatkowo sam bank w komunikacie podał, że spekulacje na temat przygotowanego programu wprowadzają w błąd, a sama polityka instytucji jest niezależna i prowadzona w ramach mandatu.

I do tego miejsca doniesienia te traktować można było jako kolejną rynkową plotkę, gdyby nie fakt, że brytyjski „The Telegraph” również potwierdził powyższą plotkę, czego bank w komunikacie nie zdecydował się już zdecydowanie zaprzeczyć. Tym samym na rynkach ponownie zagościł optymizm generowany nadziejami, że prezes EBC Mario Draghi tym razem może zainicjować program, który przynajmniej średnioterminowo przyczyni się do stabilizacji na rynkach finansowych Europy.

Warto więc zadać sobie pytanie, co tak naprawdę może zrobić przewodniczący banku? Pomijając najprawdopodobniej rychłe obniżenie kosztu kredytu w strefie do poziomu 0,5 proc., rynki czekają na spełnienie rozbudzonych obietnic programu, który wedle Mario Draghiego wystarczy, aby przywrócić zaufanie do rynków.

Z uwagi na znaczącą opozycję niemieckich jastrzębi wewnątrz samych struktur EBC mało prawdopodobnym jest, aby program ten ponownie przyjął formę SMP (programu interwencji na rynku obligacji), które, jak widać, jedynie krótkoterminowo uspokoiło rynek długu. Prognozowane ustalenie sztywnej wartości spreadu mogłoby pełnić rolę stabilizatora dla notowań oraz zapewnić swoisty bufor pewności, że ewentualne straty np. na hiszpańskich papierach były ograniczone.

Dodatkowo kapitał spekulacyjny otrzymał jasny sygnał, że przy zajmowaniu pozycji krótkich na europejskim długu należałoby się liczyć z ograniczonym poziomem zysków. Problemem jednak pozostają obiekcje niemieckich jastrzębi. Jednak również w tym przypadku wydaje się, że zainicjowanie programu, który nie zakłada natychmiastowej i bezpośredniej interwencji na rynku, będzie miało większe szanse powodzenia niż powrót do tradycyjnego SMP.

Możesz zainteresować się również: