Jakubas ostrzega przed opcyjnym tsunami

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 06-02-2009, 00:00

Niedługo dowiemy się o gigantycznych stratach kolejnych firm na opcjach walutowych. Ich skala jest porażająca – mówi Zbigniew Jakubas.

Niedługo dowiemy się o gigantycznych stratach kolejnych firm na opcjach walutowych. Ich skala jest porażająca – mówi Zbigniew Jakubas.

Jeśli prawdziwe są zapowiedzi Zbigniewa Jakubasa, inwestora giełdowego i szefa Polskiej Rady Biznesu (PRB), horror polskich firm związany z opcjami walutowymi dopiero się zaczyna.

— W ciągu kilkunastu dni wypłyną informacje o gigantycznych stratach kilkunastu spółek, o których dzisiaj jeszcze się w ogóle nie mówi — powiedział inwestor w programie Polsat News.

Jak twierdzi Zbigniew Jakubas, mające się ujawnić straty będą liczone w setkach milionów złotych każda. Wcześniej na łamach "PB" stwierdził, że przy kursie 4,6-4,7 zł za euro łącznie na opcjach nasze firmy stracą 50 mld zł. Dziś mówi nam, że nawet ta astronomiczna kwota może okazać się niedoszacowana.

— Mam na ten temat coraz większą wiedzę. Zgłaszają się do mnie kolejne osoby, opowiadają o swoich doświadczeniach z opcjami i wynikających z nich stratach. Ich skala jest porażająca — alarmuje przewodniczący PRB.

Zbigniew Jakubas nazywa opcje walutowe "tsunami gospodarki".

— Z powodu opcji może w najbliższym czasie upaść kilkaset firm w Polsce. To jest zjawisko bardzo niebezpieczne dla całej gospodarki. Żaden ekonomista nie jest dziś w stanie uwzględnić tego w prognozach. Może się okazać, że dynamika PKB będzie przez to niższa nawet o 2-4 pkt procentowe — mówi inwestor.

Jednak, według niego, jeszcze nie wszystko stracone.

— Po wczorajszej publikacji "PB" zgłosił się do mnie Mariusz Andrzejewski, ekonomista, doktor z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, który opracował ekspertyzę pokazującą, że jest szansa na uratowanie firm. Twierdzi, że rząd może unieważnić wszystkie transakcje nieuczciwych, typowo spekulacyjnych opcji asymetrycznych. Pracujemy nad tym rozwiązaniem z prawnikami. Powinna powstać inicjatywa sejmowa, za którą powinny opowiedzieć się wszystkie partie. To dotknęłoby cztery-pięć banków, które najbardziej były zaangażowane w zawieranie nieuczciwych opcji — mówi Zbigniew Jakubas.

Szef PRB uważa, że państwo polskie pokazało w przypadku opcji, że jest "logistycznie słabe".

— Dotyczy to Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i służb, które powinny się tym zajmować. Nie słyszę, aby jakaś akcja była prowadzona. Jeśli KNF potwierdza dalej, że jest to problem pięciu czy sześciu miliardów złotych, to chciałbym mieć możliwość spojrzeć panu Kluzie w oczy za miesiąc, kiedy kolejne sprawy wypłyną — powiedział inwestor na antenie Polsat News.

W rozmowie z "PB dodaje, że KNF powinien zebrać szczegółową informację na temat skali strat i przedstawić ją opinii publicznej.

— Rząd musi wiedzieć, jak poważny to problem, a nie bawić się w przerzucanie gorącego kartofla, rolując opcje. Powinno być podane do powszechnej wiadomości, jak wiele jest otwartych pozycji — uważa Zbigniew Jakubas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu