Klient na 10 lat, udział w nowatorskim projekcie, a przede wszystkim 200 mln zł do wzięcia. Co najmniej 200 mln zł. Taka jest stawka jednego z najważniejszych w Polsce przetargów na budowę systemu opłat miejskich za komunikację i inne usługi. O kontrakt na Wrocławską Kartę Miejską walczy giełdowa Mennica Polska, spółka kontrolowana przez Zbigniewa Jakubasa. Jej rywalem jest konsorcjum pod wodzą ASEC, krakowskiej spółki zależnej od izraelskiego koncernu OTI — On Track Innovations.
Rozstrzygnięcie przetargu ma nastąpić w najbliższych dniach. Kontrowersji jest mnóstwo. Mennica skarży się, że jej oferta jest dyskryminowana, a urzędnicy preferują ASEC. Zbigniew Jakubas grozi Centralnym Biurem Antykorupcyjnym (CBA). Urzędnicy odpierają, że grają czysto i kontroli CBA się nie boją.
Szanse i niuanse
Wrocław wybiera wykonawcę tego systemu już od dwóch lat. Pierwszy konkurs (w trybie dialogu konkurencyjnego) unieważnił, szybko ogłaszając przetarg nieograniczony. Mimo znacznie większego zainteresowania (aż 12 konsorcjów) wpłynęły tylko dwie oferty.
Według informacji „PB”, propozycja ASEC jest warta około 220 mln zł, a Mennicy blisko 180 mln zł. Sama Mennica twierdzi, że chce 35 mln zł mniej od rywala. Mimo to giełdowa spółka została początkowo wykluczona z przetargu z powodu rzekomych braków doświadczenia pracowników. Wrocław, nie czekając na finał odwołań Mennicy, wybrał ASEC. Tymczasem Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) po arbitrażu nakazała przywrócenie jej do gry i ponowną ocenę ofert. Taki wyrok podtrzymał w maju sąd okręgowy.
Teoretycznie więc giełdowa firma powinna teraz mieć duże szanse na wygraną ze względu na różnicę cen. Ale tylko teoretycznie, bo — według informacji „PB” — wrocławscy urzędnicy rozważają odrzucenie jej oferty ze względów formalnych. Mówią nieoficjalnie, że merytorycznie oferta ASEC jest znacznie lepsza dla Wrocławia.
— Chcemy operatora, który stworzy rozwojowy, nowoczesny i otwarty system opłat za różne usługi, a nie tylko za bilety komunikacji czy parkometry. Mennica takiego rozwiązania nie jest w stanie zapewnić i dlatego jej oferta jest gorsza od ASEC. To nie jest preferowanie wykonawcy, ale racjonalna ocena obu ofert — mówi jeden z urzędników.
Mennica uważa postępowanie urzędników za skandaliczne. Podkreśla, że w Polsce nikt nie ma większych niż ona doświadczeń w budowie takich systemów. Sugestie, że nie byłaby w stanie zrobić systemu dla Wrocławia, uważa za absurdalne.
„(...) pomimo wyroku KIO w sposób jednoznaczny uznającego ofertę Mennicy za złożoną zgodnie z wymaganiami, konsekwentnie i z niesłabnącą determinacją urzędnicy stali po stronie ASEC i za odrzuceniem oferty Mennicy” — napisała do „PB” osoba reprezentująca Mennicę w przetargu.
Lizbońskie referencje
Zbigniew Jakubas nie chce komentować działań urzędników.
— Jeśli jednak nadal będą bezzasadnie preferować ofertę konkurencyjną i przedłużać procedury, skierujemy zawiadomienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w tej sprawie — zapowiada Zbigniew Jakubas.
Dlaczego przetarg miałby zainteresować CBA? Zdaniem Zbigniewa Jakubasa, niejasna jest sprawa wizyt wrocławskich urzędników w Lizbonie. Pojechali do Portugalii obejrzeć działający system karty miejskiej, który uznawany jest za jeden z najnowocześniejszych w Europie. Nie ukrywają też, że opierali się na tych doświadczeniach przy opracowywaniu specyfikacji przetargowej. W konsorcjum z ASEC wystartowała zaś firma z Lizbony.
— Chciałbym się dowiedzieć m.in., kto płacił za pobyt urzędników w Lizbonie i czy ta wizyta ma teraz wpływ na postępowanie w przetargu. Nie rozumiem, dlaczego z taką determinacją podejmowane są działania zmierzające do wykluczenia oferty Mennicy, spółki z udziałem skarbu państwa i doświadczeniami we wdrożeniach wielu systemów kartowych. Jako spółka publiczna, działająca na podstawie w pełni transparentnych reguł, oczekujemy, że w taki sam sposób będą toczyć się postępowania publiczne z naszym udziałem — mówi Zbigniew Jakubas.
Wrocławscy urzędnicy odpierają zarzuty.
— Oglądaliśmy w Lizbonie jeden z najlepszych systemów tego typu, chcąc skorzystać z portugalskich doświadczeń. Tę wizytację polecała nam organizacja przewoźników, a wszystkie koszty pokryło miasto Wrocław. Żadna firma nie miała w tym udziału — odpiera Marcin Urban, skarbnik Wrocławia.
Stanowczo zaprzecza też, by urzędnicy preferowali ofertę firmy ASEC.
— To są całkowicie nieuprawnione twierdzenia. Oba podmioty startujące w przetargu traktujemy obiektywnie — zapewnia Marcin Urban.
Więcej na ten temat w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.
Mariusz Zielke, [email protected]