Minister skarbu wyznaczając cenę PKO BP na 20,50 zł za akcję zrobił najrozsądniejszą rzecz, jaką mógł - uważa wiceprezes Union Investment Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Zbigniew Jakubowski.
"Cena niższa niż 20,50 zł mogłaby spowodować podejrzenia, że bank sprzedawany jest za tanio" - powiedział w czwartek podczas konferencji prasowej w Warszawie Jakubowski.
Zwrócił jednak uwagę, że jeżeli ceny akcji banków będą w Polsce za wysokie - a PKO BP już przy cenie 23 zł za akcje nie byłby tani - to zagraniczni inwestorzy mogą się zwrócić w stronę rynku czeskiego lub węgierskiego.
Dodał, że przy giełdowej wycenie PKO BP inwestorzy powinni brać pod uwagę, że bank ten nadal ma Skarb Państwa jako głównego akcjonariusza, "a za to dyskonto powinno być".
"Na razie widać, że trochę nowych pieniędzy przypłynie na polski rynek w związku z ofertą PKO BP" - podkreślił Jakubowski.
Jego zdaniem, udana oferta PKO BP może zwiększyć zainteresowanie inwestorów indywidualnych funduszami inwestującymi w akcje.
Zdaniem prezesa Banku BPH Józefa Wancera, wprowadzenie PKO BP na giełdę powinno sprawić, że ten bank będzie bardziej przejrzysty.
"Zwiększy to też konkurencję na rynku" - powiedział.
W środę minister skarbu określił cenę sprzedaży akcji PKO BP na 20,50 zł, czyli na górną granicę widełek cenowych (17,50 - 20,50 zł). Przydział akcji PKO BP odbędzie się na specjalnej sobotniej sesji giełdy. Pierwsze notowanie giełdowe PKO BP odbędzie się 10 listopada.