Jan niezbędny jest również Grekom

Rafał Kerger
29-06-2005, 00:00

Grecka odyseja kapitałowa pomogła Pack Plastowi. I jak tu mówić, że południowcy to utracjusze potrafiący zmarnować każdy grosz?

Grecy wprawdzie unijnych miliardów najlepiej nie wykorzystali, ale swój grosz szanują. Umieją skutecznie prowadzić duże interesy. Przykład? Pack Plast, czyli dzisiejszy Sarantis Polska. Spółka z Piaseczna, właściciel marki Jan Niezbędny — folii aluminiowej, worków na śmieci czy filtrów do kawy. A od wejścia Greków także hurtownik kosmetyków — STR8 czy damskiej linii C-THRU.

Ostro w górę

Pack Plast powstał w 1991 r.

— Zaczęło się od dystrybucji woreczków śniadaniowych i reklamówek. Worki na śmieci pojawiły się później. Przez przypadek do nas trafiły. Zaplątały się wśród innych importowanych towarów i padło pytanie — co to w ogóle jest? — śmieje się Adam Puacz, niegdyś dyrektor opery w Bydgoszczy, dziś dyrektor Sarantisa w Polsce, jednocześnie kilkuprocentowy udziałowiec piaseczyńskiej filii koncernu, a wcześniej Pack Plastu.

W latach 90. Pack Plast dobrze sobie radził. Sprzedawał ścierki, woreczki do lodu, folię aluminiową. Współpracował z lokalnymi producentami, importował.

— Jan Niezbędny — marka pod którą wprowadzaliśmy na rynek produkty — stała się najpoważniejszym graczem na polskim rynku. W owym czasie mieliśmy nawet pomysł, żeby w Czechach wprowadzić podobną markę. Miała się nazywać Peter Kuchynka — mówi Adam Puacz.

Na równi pochyłej

Kłopoty zaczęły się w 2000 r. Pack Plastowi zaczęły spadać obroty. Konkurencja się zaostrzyła.

— Mieliśmy wiele dodatkowych biznesów i Jan Niezbędny nie był w stanie całej organizacji udźwignąć. W końcu zdecydowaliśmy się, że jedynym wyjściem będzie sprzedaż firmy lub znalezienie inwestora. Głównego właściciela — 96 proc. udziałów nie było łatwo przekonać. Rządził właściwie niepodzielnie. Pack Plast to było jego dziecko — wspomina Puacz.

Memorandum inwestycyjne powstało w maju 2001 r. Zainteresował się amerykański Reynolds, ale najbardziej konkretni okazali się jednak Grecy z Sarantisa. Obecni na polskim rynku z kosmetykami STR8, u siebie zajmujący się również produkcją folii aluminiowej.

Nowe otwarcie

— Kupili nas dla brandu Jan Niezbędny i dobrej sieci dystrybucji. Zmiany odczuliśmy szybko. Pack Plast był zarządzany właściwie jednoosobowo przez założyciela. Gdy pojawili się Grecy, podzielili obowiązki, spłacili długi, odcięli niepotrzebne usługi, np. transport. Uporządkowali też finanse. Przywiązali większą uwagę do marketingu i reklamy — wylicza Puacz.

Po „wielkim zamiataniu” od tego roku greckiego desantu już w Piasecznie nie ma. Stanowisko dyrektora generalnego objął Adam Puacz. Odpowiada mu zresztą grecki model zarządzania pod hasłem „robimy to, co potrafimy robić dobrze”. W czasie rozmowy można było jednak wyczuć, że byłemu dyrektorowi opery handel kosmetykami podoba się bardziej niż sprzedaż worków na śmieci. Czy zatem dni Niezbędnego są policzone?

— Nie. Jan Niezbędny to nasz priorytet. W tej samej kategorii Grecy mają u siebie bardzo silną markę Sanitas, pod którą zunifikowali wiele produktów. Wprowadzili kopię Jana Niezbędnego, pod nazwą Fino, na inne rynki Europy Środkowej i Wschodniej — wyjaśnia dyrektor Puacz.

A kosmetyki?

— Gusta greckie są inne niż nasze. Jednocześnie jest to siła i oryginalność ich marek, dlatego zamierzamy znacznie zwiększać udział w rynku — przyznaje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Jan niezbędny jest również Grekom