Japonia o krok od powrotu hossy

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2014-07-03 00:00

Notowania japońskich akcji znalazły się najwyżej od sześciu lat, a inwestorzy liczą, że jeszcze wyżej wypchną je zakupy państwowego funduszu emerytalnego.

W czerwcu japoński indeks Topix zyskał w ujęciu dolarowym 5,2 proc., znajdując się wśród dziesięciu najlepszych na świecie wskaźników miesiąca. W cenach zamknięcia jest już najwyżej od 2008 r. To rodzi nadzieje na powrót hossy, a nawet zakończenie straconego ćwierćwiecza giełdy w Tokio (indeks wciąż znajduje się o 38 proc. poniżej szczytu z 1989 r.).

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Dzięki nastawionej na pobudzenie gospodarki polityce premiera Shinzo Abe w ubiegłym roku wyrażony w dolarze Topix poszedł do góry o 26 proc. Zdaniem Lecha Mularzuka, zarządzającego PKO TFI, perspektywy japońskiego rynku akcji są umiarkowanie pozytywne, choć nie wyklucza on korekty spadkowej.

— Widzimy, że abenomika [polityka premiera Shinzo Abe — red.] zaczyna przynosić pożądane efekty. Poprawę widać w bieżących wskaźnikach koniunktury, zatrudnieniu, wskaźnikach wyprzedzających, a przede wszystkim w inflacji — ocenia specjalista PKO TFI. Na powrocie do łask japońskich akcji znów korzystają krajowe fundusze inwestujące na tym rynku, dla których początek roku nie był udany. ING Japonia ostatni kwartał zakończył wynikiem 8,1 proc., a PKO Akcji Rynku Japońskiego przyniósł 6,2 proc. zysku. Od początku roku oba fundusze wciąż są jednak na lekkim minusie.

— Część inwestorów jest rozczarowana tym, że w pierwszej połowie roku Bank Japonii nie zdecydował się na zwiększenie skali łagodzenia polityki — tłumaczy Lech Mularzuk.

Emerytalny impuls

W powrocie hossy pomaga ożywiona aktywność spółek w skupowaniu akcji własnych. Jednak zdaniem komentatorów, głównym motorem ostatnich zwyżek są oczekiwania, że więcej japońskich akcji kupować będzie krajowypaństwowy fundusz emerytalny GPIF, którego aktywa sięgają równowartości 1,26 bln USD.

Rząd szykuje przełomowe zmiany w polityce alokacji aktywów największego tego typu funduszu na świecie. Zdaniem Yasuhiro Yonezawy, szefa komitetu inwestycyjnego wehikułu, zmiany mogą wejść już w sierpniu, a w akcjach krajowych spółek może być lokowane nawet 20 proc. aktywów (na koniec ubiegłego roku w akcjach fundusz trzymał 17 proc. aktywów).

Towarzyszyć temu będzie zmniejszenie zaangażowania w przynoszących śladowe zyski obligacjach rządowych,które ostatnio sięgało 55 proc. Według Takatoshiego Ito, doradcy rządu w sprawach reformy emerytalnej, za tym powinny pójść zmiany w mniejszych funduszach, obsługujących m.in. urzędników państwowych.

Akcje kontra obligacje

Już teraz GPIF jest zmuszony do coraz bardziej agresywnego inwestowania, dzięki stymulującej inflację polityce skupu obligacji przez bank centralny. Instytucja co miesiąc skupuje obligacje rządowe warte blisko 70 mld USD, co obniżyło ich rentowności do poziomów skrajnie nieatrakcyjnychdla inwestorów długoterminowych. Inwestorzy pożyczający rządowi w Tokio mogą obecnie liczyć na zysk sięgający zaledwie 0,56 proc. rocznie, podczas gdy inflacja skoczyła w maju do 3,7 proc. Przed nadmierną wiarą w perspektywy giełdy w Tokio przestrzega jednak Lech Mularzuk.

— Globalna korekta na aktywach ryzyka spowodowałaby odwrót w stronę bezpiecznych przystani, a do nich należy jen. To byłaby niedobra wiadomość dla japońskich akcji, bo ich notowania są ujemnie skorelowane z kursem krajowej waluty — ocenił specjalista PKO TFI.

OKIEM EKSPERTA

Więcej inwestycji

ALAIN BOKOBZA, szef działu alokacji aktywów w banku Societe Generale

Jestem przekonany, że indeksy akcji japońskich mogą powrócić do szczytów sprzed 25 lat. Jednak aby tego dokonały, potrzebna byłaby strukturalna zmiana w gospodarce Japonii, a zwłaszcza zwiększenie inwestycji. Potrzeba nowej kombinacji polityki fiskalnej i monetarnej. Z jednej strony konieczna jest obniżka podatku od przedsiębiorstw, ale jednocześnie jen powinien osłabić się o przynajmniej kilkanaście procent względem dolara, tak aby Japonia mogła odbudować międzynarodową konkurencyjność swojej gospodarki. Obecnie Bank Japonii nie wysyła rynkowi jasnych sygnałów, a to niepotrzebnie nasila zmienność na rynku.