Dynamika japońskiego PKB była ujemna drugi kwartał z rzędu, a to oznacza recesję. W lipcu, sierpniu i we wrześniu gospodarka skurczyła się o 0,4 proc. w ujęciu kwartalnym i 1,2 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy prognozy ekonomistów mówiły o 2,1-procentowym wzroście.

— Na tak słabe dane największy wpływ miało zmniejszenie stanu zapasów japońskich firm. W związku ze słabnącym popytem przedsiębiorstwa nie mają motywacji do zwiększania produkcji oraz inwestycji. Za obecną kondycję gospodarki odpowiedzialna jest głównie kwietniowa podwyżka podatku od sprzedaży [z 5 do 8 proc. — red.]. Japonia miała podobne problemy w roku 1997 r., kiedy to po podwyżce VAT [z 3 do 5 proc. — red.] recesja doprowadziła do upadku rządu premiera Hashimoto — wyjaśnia Adrian Apanel, zarządzający funduszami MM Prime TFI.
Słabe dane z gospodarki zostały w poniedziałek wykorzystane przez inwestorów do realizacji zysków. Japoński indeks Nikkei 225 spadł o prawie 3 proc., a Topix o 2,5 proc.
Zimny prysznic
W 2013 r. tokijska giełda wzrosła o prawie 50 proc. i tyle też w tym czasie zarobiły najlepsze fundusze akcji japońskich, takie jak np. ING Japonia. Eksperci studzili wówczas optymizm, przekonując, że w tym roku rajd indeksów jest nie do powtórzenia. Okazało się jednak, że na fali spekulacji oraz faktycznego rozszerzenia programuekspansji monetarnej japońska giełda znów zaczęła rosnąć, zwyżkując od połowy października o prawie 20 proc. I choć nie jest przesądzone, że realizacja zysków, a co za tym idzie, dalsze spadki będą kontynuowane, to jednak — zdaniem specjalistów — trzeba się mieć na baczności.
— Musimy mieć świadomość, że hossa na giełdzie w Japonii została w dużej mierze napompowana działaniami banku centralnego. Chęć do realizacji zysków przez inwestorów, którzy sporo zarobili w zeszłym i bieżącym roku, jest duża. W związku z tym w krótkim terminie giełda może być pod presją — ostrzega Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI.
Podobnego zdania jest Adrian Apanel, który radzi obserwować zachowanie rynku japońskiego w kolejnych dniach, a dla osób planujących rozpoczęcie inwestycji przy obecnych poziomach zaleca ostrożność.
Nadzieja na stymulowanie
Specjaliści z TFI tłumaczą jednak, że jeśli bank centralny podejmie kolejne prowzrostowe działania, co może się wydarzyć już w perspektywie kilku tygodni, to wówczas zwyżki na japońskiej giełdzie wrócą.
— Skala spowolnienia gospodarczego może zachęcić bank centralny do zwiększania QE i rozszerzenia palety możliwych działań wobec tego, co Bank of Japan zapowiedział pod koniec października. Widać, że bankowi centralnemu i rządowi mocno zależy na ożywieniu gospodarki, a to jest raczej dobrą informacją dla giełd — przekonuje Marek Buczak. Adrian Apanel zwraca też uwagę, że w związku z recesją rząd Japonii może się wstrzymać z podwyżką VAT do 10 proc., pierwotnie planowaną na październik 2015 r., co powinno pozytywnie wpłynąć na konsumpcję.