Jaskóła: Polimex nie stracił płynności

opublikowano: 22-05-2012, 00:00

Drogowa dyrekcja pyta o finanse giełdowej spółki. To my kredytujemy dyrekcję – odpowiada jej prezes

67, 10 i 9 — o tyle procent spadła cena akcji Polimeksu-Mostostalu w ciągu roku, miesiąca i tygodnia. Wczoraj papiery należące do grona spółek najbardziej drożejących — zwyżkowały o 13,59 proc., do 1,17 zł. Zmiennym nastrojom towarzyszy napięta atmosfera.

— Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) przysłała nam pismo z pytaniami o stan realizacji kontaktów i naszą płynność finansową. Nie straciliśmy płynności, nadal na bieżąco finansujemy działalność grupy — kategorycznie stwierdza Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu.

Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że banki kredytujące Polimex-Mostostal badają dokumenty finansowe spółki. Podejrzenia instytucji finansowych i ich kontrole mogą być efektem płacenia przez GDDKiA bezpośrednio podwykonawcom z pominięciem generalnych wykonawców, m.in. Polimeksu- -Mostostalu. Budowana w ten sposób atmosfera nie znajduje jednak potwierdzenia w twardych liczbach.

— Nasza roczna sprzedaż w kontraktach drogowych sięga 1,5 mld zł, a dotychczas dyrekcja przelała za nas kwotę około 6 mln zł — to mniej niż 0,5 proc. — podkreśla Konrad Jaskóła.

Kredytowanie dyrekcji

W branży jednak mówi się, że drogowa dyrekcja i banki, które sparzyły się na kontraktach upadłych DSS i Poldimu oraz cierpią z powodu finansowych problemów Hydrobudowy, wolą dmuchać na zimne i patrzą na ręce każdemu z wykonawców, który nie płaci na czas. Z rozmów z podwykonawcami wynika, że Polimeksowi-Mostostalowi opóźnienia się zdarzają.

— Płacimy natychmiast po otrzymaniu płatności z GDDKiA. Trzeba jednak podkreślić, że w kontraktach mamy zapisane, że dyrekcja może nam płacić nawet po 53 dniach od zakończenia etapu robót, a doliczając terminy odbioru prac itp., zdarza się, że otrzymujemy pieniądze znacznie później. Tymczasem podwykonawcy i dostawcy żądają zaliczek i płatności najdalej po dwóch tygodniach. Faktycznie więc to my, generalni wykonawcy, kredytujemy w długich okresach inwestycje GDDKiA — uważa Konrad Jaskóła.

Lech Witecki, szef GDDKiA, podkreślał niedawno, że dyrekcja przyśpieszyła ostatnio płatności wobec wykonawców. Może dokonać przelewu już następnego dnia po otrzymaniu faktury, jeśli firma przedstawi zaświadczenie, że rozliczyła się z podwykonawcami.

Stop autostradom

Konrad Jaskóła uważa także, że rząd i dyrekcja powinni chronić podwykonawców, ale nie kosztem wykonawców generalnych. Protestuje także przeciwko obarczaniu ostatnich winą za finansowe problemy z realizacją autostradowego programu.

— GDDKiA tylko wyjątkowo godzi się na zaliczkowanie robót, natomiast nigdy na waloryzację cen w kontraktach. Tymczasem materiały i paliwa znacznie podrożały, co musiało odbić się negatywnie na rentowności kontraktów. Dyrekcja problem płatności dla podwykonawców i dostawców winna rozwiązywać z generalnymi wykonawcami. Przecież nasza firma, jako generalny wykonawca, daje gwarancje finansowe oraz gwarantuje należyte i terminowe wykonanie kontraktu. Jaki w takim razie będziemy mieli regres do podwykonawcy, który może wyegzekwować płatność bezpośrednio z GDDKiA — pyta Konrad Jaskóła.

Obawia się, że dyrekcja będzie bezpośrednio płacić podwykonawcom, a generalni wykonawcy będą obciążani ryzykiem kar za ewentualne nieterminowe i o słabej jakości wykonanie przez nich zlecenia. — Na takich zasadach jak obecnie nie powinniśmy się angażować w nowe zlecenia — podkreśla Konrad Jaskóła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu