Jazda w tempie szlabanowym

opublikowano: 25-06-2015, 22:00

GRY SEJMOWE: Wybór posłanki Małgorzaty Kidawy- Błońskiej na stanowisko marszałka Sejmu był oczywistością.

Trochę się przeciągnął, ale po wewnętrznych targach koalicjanci zagwarantowali kandydatce PO zwycięstwo 244:43 nad wystawionym przez SLD Jerzym Wenderlichem. 154 posłów PiS i ZP nie poparło żadnego kandydata, a 19 z różnych partii nie głosowało. Mimo doświadczenia poselskiego nowa marszałek w maratonie głosowań z trudem oswajała się z trybem rozpatrywania poprawek Senatu i musiała pokrzyczeć dla opanowania gorączki na sali, ale będzie się tak męczyła niedługo. Między 6 sierpnia, czyli zaprzysiężeniem prezydenta Andrzeja Dudy, a 6 września, czyli referendum zarządzonym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, Sejm udaje się na wakacje, potem wraca na krótko i 24-25 września czyści ostatnie zaległości.

Nowa marszałek sfinalizowała w czwartek dwie niewiarygodne zagrywki Sejmu. Umożliwiająca awaryjne podnoszenie szlabanów nowelizacja ustawy o autostradach płatnych oraz Krajowym Funduszu Drogowym (czytaj na str. 3) ustanowiła kolejny rekord szybkości. Dotychczas takie wariackie tempo pod ciśnieniem czasu, depczące zasady dobrej legislacji, zwaliśmy dopalaczowym lub hazardowym. Ale szlabanowe — to dopiero! Rada Ministrów w środę przyjęła projekt, wieczorem został poddany obróbce w Sejmie, w czwartek ustawę przegłosowano i od razu zaniesiono do Senatu, który tegoż dnia puścił ją bez poprawek. Tempo utrzyma wykonujący usługę podpisową prezydent, elektroniczna publikacja w Dzienniku Ustaw także migiem — i nowela obowiązuje z dniem ogłoszenia. Jesteśmy coraz bliżej rekordu absolutnego, gdy uchwalenie powszechnie obowiązującego aktu prawnego zmieści się, od projektu do publikacji, w jednym dniu.

Rekord innego typu ustanowiła ustawa o Radzie Dialogu Społecznego (RDS) i jej odpowiednikach wojewódzkich. W tytule wczorajszego komentarza informowałem, że dostała zielone światło, ale nie miałem pojęcia, że przyspieszenie będzie aż takie. Nowela autostradowa jest króciutka, tymczasem ta o RDS to całkiem nowy, obszerny akt prawny. Sejm jednak przez drugie i trzecie czytanie po prostu… przebiegł. Nie tylko w obecnej kadencji nie pamiętam sytuacji, by wyjściowy druk sejmowy z tak obszernym projektem stał się gotową ustawą. Absolutnie nikt nie zgłosił chęci wniesienia jakiejkolwiek poprawki, ustawa przeszła niemal przez aklamację, dokładnie 425:3, przy 1 głosie wstrzymującym i 31 posłach nieobecnych. Przyczyną niewiarygodnej zgodności klubów był tryb powstawania projektu — został napisany przez dwa boki dotychczasowej Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno--Gospodarczych, czyli organizacje pracodawców i centrale związkowe, pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wkład rządowy ograniczył się do poprawek stricte legislacyjnych oraz formalnego wniesienia do Sejmu. W pewnym sensie można zatem uznać ten projekt za… obywatelski. Czyli okazuje się, że inicjatywa tego typu nie tylko nie ląduje w koszu, lecz ukazuje się w Dzienniku Ustaw bez zmiany. Przecież Senat wersji sejmowej uchwalonej w tak wyjątkowym trybie nawet nie śmie tknąć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu