Jednoczenie się w różnorodności

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-09-20 20:00

Rzadko zdarza się dzień publicznych występów aż trzech prezydentów RP.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Od ponownego odzyskania przez Polskę niepodległości w 1989 r. taki tytuł nosiło/nosi ich sześciu, przy czym Wojciech Jaruzelski i Lech Kaczyński nie żyją, zaś Lech Wałęsa odfrunął w świat abstrakcji. We wtorek przemawiali trzej aktywni. Oczywiście realne znaczenie polityczne miało jedynie wystąpienie Andrzeja Dudy (około północy czasu polskiego) w długiej taśmie szefów państw i rządów podczas corocznej debaty Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Naturalnym lejtmotywem stała się agresja Rosji na Ukrainę oraz jej skutki m.in. dla bezpieczeństwa żywnościowego Afryki.

Jak każdego roku – poza przerwą covidową – polski prezydent wygłosił przemówienie na sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Andrzej Duda m.in. domagał się odpowiedzialności karnej za rozpętanie agresji Rosji na Ukrainę. Fot. KPRP / Jakub Szymczuk

Bez znaczenia państwowego, ale wartościowa merytorycznie była natomiast w Warszawie inicjatywa Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego – konferencja „Bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO – rola Polski”. Okazją stało się ćwierćwiecze rozpoczęcia procedury akcesji Polski do sojuszu, która potrwała krótko 1997-1999, chociaż batalia polityczna rozpoczęła się już w 1992 r. Notabene proces akcesji Polski do UE rozciągnął się aż na dekadę 1994-2004.

Na konferencję sfrunęło kilka srok, nie było wiadomo, którą łapać za ogon. Jedną było ciekawe przywołanie sprzed trzech dekad szczegółów ciężkiej walki o Polskę w NATO. Przypomniał je Jerzy Koźmiński, ówczesny ambasador w USA, które miały 95 proc. udziału w decyzji sojuszu o przyjęciu Polski, Czech i Węgier. Na początku 1992 r. pierwszy krok postawił rząd Jana Olszewskiego, ale wkrótce potem został wyrzucony i później udział obecnych władców kraju w dobijaniu się do NATO był zerowy. Dopiero na ostatnich metrach m.in. Jarosław Kaczyński dołożył w 1999 r. głos do ratyfikacji traktatu, ustawa przeszła w Sejmie stosunkiem 409:7, przy 4 posłach wstrzymujących się i 40 nieobecnych.

Raczej pośrednio z tematem konferencji powiązane były wystąpienia przywódców opozycji. Zjawili się wszyscy szefowie sejmowych partii czy kanap: Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia i nawet Jarosław Gowin, nie było tylko antyunijnej Konfederacji. W sprawie konsekwencji agresji Rosji na Ukrainę dla naszego bezpieczeństwa opinie opozycji oraz strony rządowej zbytnio się nie różnią. Wszystkie wystąpienia liderów naturalnie odnosiły się do wyborów w październiku 2023 r. Na razie jedynym pewnikiem wydaje się powtórzenie zwycięskiej formuły startu do Senatu z 2019 r., czyli wystawienie w każdym ze 100 okręgów tylko jednego, uzgodnionego kandydata opozycji. Co do Sejmu to jedynym punktem zgodności jest przemożna chęć odstawienia wreszcie PiS od rządzenia. Wszyscy deklarują gotowość do utworzenia koalicyjnego rządu z programem antyPiS. Na razie nie wiadomo jednak, jak miałyby zostać zdobyte poselskie mandaty, dające sumę co najmniej 231.

Klasa polityczna oczywiście zna zasady gry i skutki przeliczania głosów z urn metodą D’Hondta. Ambicje prezesów partii i partyjek są jednak ogromne. Ćwierć wieku temu Marianowi Krzaklewskiemu, szefowi związku Solidarność, udało się okiełznać takież ambicje i taktycznie zgromadzić większość (chociaż nie wszystkie) partyjek na jednej liście Akcji Wyborczej Solidarność. Pozwoliło to na odebranie, w spółce z Unią Wolności, władzy Sojuszowi Lewicy Demokratycznej z Polskim Stronnictwem Ludowym. Na razie jednak tak silnego ośrodka integrującego nie widać, w każdym razie sejmowe oraz pozasejmowe partie absolutnie nie akceptują w roli pryncypała Donalda Tuska. Tyle wynika z wtorkowej wymiany opinii liderów demokratycznej opozycji, którzy odpowiedzieli na zaproszenie dwóch byłych prezydentów RP.