Jedwab – moja miłość

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 2022-04-01 14:58

Alicja Kido zawsze kochała rzeczy z jedwabiu. Kiedy postanowiła założyć własną firmę, było dla niej jasne, że będzie szyła piżamy, bieliznę i sukienki tylko z tego materiału. Furora, mimo że ma w ofercie produkty luksusowe z wyższej półki cenowej, coraz lepiej sobie radzi na polskim rynku.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego Alicja Kido, właścicielka firmy Furora, pokochała jedwab i szyje ubrania wyłącznie z tego materiału
  • jak marka luksusowa radzi sobie na polskim rynku
  • dlaczego warto stawiać na slow fashion
Decyzja:
Decyzja:
Od początku w grę wchodził tylko jedwab. Nie chciałam, by moja firma była kolejną produkującą sukienki z wiskozy – mówi Alicja Kido, właścicielka firmy Furora szyjącej jedwabną odzież i bieliznę.
MAREK WISNIEWSKI

Miłość do jedwabiu zaszczepiła w niej babcia Basia. Nosiła wyłącznie sukienki z tego materiału. Jedną udało się jej przechować przez całą wojnę i w trudnych powojennych czasach, kiedy wszystkiego brakowało, wkładała ją, by poprawić sobie humor.

– Potrafiła ją nosić na wiele sposobów. Dawało jej to namiastkę elegancji z przeszłego życia. Zawsze byłyśmy blisko, miałam z nią porozumienie ponadpokoleniowe. To dzięki niej w młodości otaczał mnie jedwab. Jako dziecko spałam w jedwabnych piżamach. Kiedy dorosłam, obudziło się we mnie pragnienie odtworzenia tego świata. Znów chciałam mieć blisko siebie tę tkaninę. Ale to okazało się nie takie proste – opowiada Alicja Kido, założycielka marki Furora.

Tego odkrycia dokonała podczas podróży poślubnej we włoskim Positano.

– Jedliśmy śniadanie na tarasie z widokiem na Morze Śródziemne. W pełni zanurzyłam się w klimat dolce vita. Pomyślałam, że dopełnieniem tej scenerii byłaby właśnie jedwabna piżama. Tyle że przed wyjazdem szukałam takiej w sklepach i nie mogłam znaleźć. Przyszło mi wtedy na myśl, żeby samej stworzyć coś, co chętnie bym nosiła, i to nie tylko w podróży poślubnej – mówi bizneswoman.

Praca na własnych zasadach

Przedsiębiorczość w genach:
Przedsiębiorczość w genach:
Alicja Kido zajmowała się marketingiem firmy modowej, jednak praca dla kogoś jej nie wystarczała – wszystkie kobiety w jej rodzinie prowadziły swoje firmy i ona też potrzebowała niezależności. W końcu założyła własny biznes.
MAREK WISNIEWSKI

Kilka lat później na rynku zadebiutowała jej marka Furora.Store produkująca jedwabną bieliznę, piżamy, kimona, sukienki i akcesoria.

Alicja Kido studiowała psychologię, jednak zdobyła doświadczenie w branży modowej, zajmując się marketingiem firmy z tego segmentu. Praca dla kogoś jej nie wystarczała – wszystkie kobiety w jej rodzinie prowadziły swoje firmy i ona też potrzebowała niezależności.

– Lubię pracować na własnych zasadach, o dziwnych porach, na przykład o trzeciej nad ranem. Wtedy udaje mi się rozwiązywać najtrudniejsze problemy. Może to nietypowe, ale skutecznie działam pod presją. Często chodzę też z komputerem do kawiarni, żeby na chwilę wyjść z samotniczego trybu pracy i zobaczyć ludzkie twarze – śmieje się bizneswoman.

Na razie wszystkim zajmuje się sama – projektuje rzeczy, potem konsultuje wzory z konstruktorką odzieży, czuwa nad logistyką, zamawianiem materiałów, marketingiem, a nawet pakowaniem towarów i wysyłką paczek. To ostatnie zajęcie jest dla niej szczególnie ważne – przykłada wielką wagę do wyglądu opakowań, do każdego załącza instrukcję, jak prać jedwab, by go nie zniszczyć.

Nisza na rynku

Klasyka:
Klasyka:
Furora produkuje ubrania i bieliznę w krótkich limitowanych kolekcjach. Właścicielka firmy podkreśla, że to rzeczy, które z założenia mają służyć przez lata.
materiały prasowe

Jedwab zamawia z Włoch i Francji. Tłumaczy, że to towar luksusowy, oferowany przez nielicznych. Na targach w Italii, w których uczestniczyła, miało go tylko 20 z 400 wystawców. Jedwab chiński jest dużo tańszy, ale założycielce marki Furora zależało, by móc odwiedzić miejsce produkcji materiału, który kupuje. We Włoszech pojechała do tkalni nad jeziorem Como – dzięki temu ma pewność, że cała produkcja odbywa się w etyczny sposób. Znalezienie producenta jedwabiu to jednak nie koniec problemów. Na kolejne można natrafić, szukając szwalni, która podejmie się szycia z niego rzeczy.

– Jedwab jest wymagający, kilkakrotnie droższy od innych materiałów. Potrzebuje specjalnych maszyn, szwaczki muszą przejść przeszkolenie z jego obróbki, bo kiedy zaciągnie się nitkę na całej długości, straty są dużo większe niż w wypadku tańszych materiałów – wyjaśnia Alicja Kido.

Długo szukała szwalni i osób, które by dla niej szyły. Uparła się jednak i konsekwentnie realizowała swój plan.

– Od początku w grę wchodził tylko jedwab. Nie chciałam, by moja firma była kolejną produkującą sukienki z wiskozy. Wiadomo, że jedwab nie jest czymś, co się kupuje co środę, ale sądziłam, że na rynku jest też miejsce dla rzeczy, na jakie stawiam – z wyższej półki, kupowanych rzadziej i na wyjątkowe okazje – uważa.

O jedwabiu mogłaby mówić godzinami i wydaje się, że wie o nim wszystko. Za jedną z największych jego zalet uważa to, że jest materiałem oddychającym i hipoalergicznym, co docenią wszyscy mający problemy ze skórą, alergicy itp.

– Niteczki jedwabiu znajdują się tak blisko siebie, że żadne roztocza nie są w stanie się tam zaczepić. Dlatego to dobra tkanina także na poszewki poduszek, które też mam w ofercie – mówi bizneswoman.

Ubrania na lata

Kolory:
Kolory:
Czerń, biel, brąz i liliowy – to paleta barw Furory.
materiały prasowe

W Furorze znajdziemy ubrania i bieliznę w krótkich limitowanych kolekcjach. Alicja Kido używa w nich dwóch klasycznych kolorów – czarnego i białego oraz dwóch modowych – brązu i liliowego. Tłumaczy, że w ten sposób minimalizuje ryzyko. Na biały i czarny nigdy nie zabraknie klientów, a dwa pozostałe wybrała, bo nikt nie robi rzeczy z jedwabiu w takiej kolorystyce. Dodaje, że szyje ubrania dla europejskich kobiet. Dobrze przemyślała rozmiarówkę.

To się opłaciło. Pierwsi klienci kupili od niej rzeczy już w kilka godzin po starcie sprzedaży. Po trzech miesiącach jej sukienka z jedwabiu znalazła się w „Vogue”. Oczywiście reklamuje się w mediach społecznościowych, na Facebooku czy Instagramie. Pomogło jej w tym wcześniejsze doświadczenie z marketingiem, umiała ustawić kampanię. Nigdy nie miała też zwrotu z uwagą, że produkt się nie podoba.

Rzeczy, które wypuszcza, z założenia mają służyć przez lata – tak samo jak sukienki jej babci. Taki pomysł na firmę wynika też z jej filozofii. Alicja Kido podkreśla, że wkroczenie do świata mody wiązało się z pytaniami o odpowiedzialność społeczną. W końcu wiadomo, że przemysł modowy jest jednym z największych trucicieli planety, a ona nie chciała się wpisywać w te ponure trendy.

– To, co staram się proponować, nie jest modowym fast foodem. Sądzę, że nie przykładam cegiełki do rozbuchanego konsumpcjonizmu, tylko do przemyślanych zakupów rzeczy, które długo będą w użyciu. Nie jestem Primarkiem, nie produkuję tanich sukienek z poliestru do wyrzucenia po jednym użyciu. Wiele osób wyraża się przez modę – oczywiście nie trzeba tego robić, ale można – a wtedy warto działać w świadomy sposób – mówi właścicielka Furory.

Świadomość ekologiczna jest dla niej bardzo ważna.

– Nie jem mięsa od 10 lat, hoduję własne ziółka, mam w domu mnóstwo roślin… Ale nie jestem ideałem. Niestety nadal jeżdżę samochodem – przyznaje Alicja Kido.

Wiecznie w podróży

Slow fashion:
Slow fashion:
To, co staram się proponować, nie jest modowym fast foodem. Sądzę, że nie przykładam cegiełki do rozbuchanego konsumpcjonizmu, tylko do przemyślanych zakupów rzeczy, które długo będą w użyciu – mówi Alicja Kido.
MAREK WISNIEWSKI

I lata samolotami, bo uwielbia podróże. Czasem trochę żałuje, że nie została podróżniczą influencerką. Wśród najważniejszych dla siebie miejsc wymienia Japonię.

– W końcu dziwne nazwisko zobowiązuje! To zresztą nie jest zbieg okoliczności, sprawdziłam to – w moich żyłach płynie domieszka japońskiej krwi. Wyjazd do tego kraju był dla mnie bardzo odświeżający… Spotkanie z obcą kulturą, konieczność nieustannej konfrontacji z całkowicie nowymi rzeczami. Zamiast znanego języka dziwne znaczki. Bardzo ciekawe doświadczenie – mówi Alicja Kido.

Japonia była częścią podróży dookoła świata, jaką kilka lat temu odbyła z ówczesnym narzeczonym, a obecnym mężem. Oczywiście nie zjeździli całego globu, zamiast na ekspresowe wycieczki postawili na to, by zostać w kilku miejscach dłużej. Półtora miesiąca mieszkali w USA, odwiedzając parki narodowe, trzy tygodnie w Japonii, przebywając m.in. w Tokio, Kioto i Hiroszimie. Potem na Hawajach, gdzie zresztą – jak wspomina właścicielka Furory – zaręczyli się, wreszcie w Afryce – Kenii i Tanzanii.

– Na podróż zaoszczędziliśmy, pracując przez dłuższy czas. Wcześniej też razem podróżowaliśmy, byliśmy m.in. w Hongkongu, Indonezji, Malezji. Zawsze z mężem tak wszystko planowaliśmy, żeby w ciągu roku pracować i oszczędzać, a potem sobie gdzieś pojechać – twierdzi Alicja Kido.

Kiedy nie wyjeżdża, lubi normalne, codziennie życie w Warszawie, do której przeprowadziła się na studia ze Słupska i – jak mówi – nie wyobraża sobie mieszkania gdziekolwiek indziej w Polsce.

– Dobrze się tu zorganizowałam. Dużo pracuję, ale dbam, żeby spędzać czas z przyjaciółmi – często zapraszam ich na kolację, bo uwielbiam gotować. Specjalizuję się w kuchni orientalnej, ale robię też risotto, paellę, potrawy meksykańskie. Często organizuję tematyczne kolacje – opowiada.

Plany:
Plany:
Alicja Kido zapowiada większy wybór sukienek w bardziej szalonych kolorach i wprowadzenie rozmiaru XL do oferty.
materiały prasowe

Plany? Chce wejść na rynki zachodnie, na których 800–1000 zł, czyli około 200 EUR za piżamę, to normalna cena. O tym, że warto tam poszukać klientów, przekonała ją reakcja znajomej ze Szwajcarii, która nie mogąc się zdecydować na konkretną piżamę, kupiła od niej trzy.

Zresztą już sprzedaje za granicą – klienci sami się do niej odzywają i proszą, by zorganizowała wysyłkę.

Poza tym planuje większy wybór sukienek w bardziej szalonych kolorach i wprowadzenie do oferty odzieży XL, bo bardzo trudno dostać jedwabne ubrania w tym rozmiarze. Wreszcie marzy o tym, by rozwinąć firmę na tyle, by mogła robić w niej mniej, pracując z każdego miejsca na świecie. Ale zadowolona jest już teraz, bo – jak mówi – wiedzie życie, jakie sama sobie wybrała.