Jesień będzie porą niepewności

opublikowano: 05-09-2018, 22:00

Nowy sposób naliczania kar, przepisy SENT i dalsza praca nad zmianami w wynagradzaniu kierowców to tylko kilka przykładów tego, co czeka przewoźników tej jesieni

Wrzesień przyniósł nowości w branży transportowej. Pozornie są one niewielkie: kilka zmian w ustawie o transporcie drogowym, ustawie o tachografach oraz modyfikacje w taryfikatorze. Dlaczego jedynie pozornie? Dlatego, że choć zmian nie jest wiele, jednak po dokładnej analizie można znaleźć kilka punktów zapalnych. Punktów, które mogą powodować duże problemy nie tylko dla przedsiębiorstwa, ale i dla organów administracji państwowej.

Zmiany przepisów regulujących zasady wykonywania przewozów drogowych, które zaczynają właśnie obowiązywać, są drobne. Jednak wiele z nich może przysporzyć przewoźnikom wcale nie drobnych kłopotów.
Zobacz więcej

DIABEŁ I SZCZEGÓŁY:

Zmiany przepisów regulujących zasady wykonywania przewozów drogowych, które zaczynają właśnie obowiązywać, są drobne. Jednak wiele z nich może przysporzyć przewoźnikom wcale nie drobnych kłopotów. Fot. Bloomberg

— Pierwsza istotna zmiana, jaka się pojawiła, dotyczy osób zarządzających transportem. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, w przypadku pojawienia się naruszeń, na osobę taką nakładano karę pieniężną na podstawie przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Natomiast teraz odbędzie się to w oparciu o Kodeks postępowania administracyjnego. Z czym się to wiąże? Jeżeli zarządzający zechce odwołać się od decyzji do ITD i jego wniosek nie zostanie uwzględniony, będzie musiał skierować swoje uwagi do Wojewódzkiego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego, co ma swoje ograniczenia. Do tej pory można było liczyć na obniżenie kary w ramach oceny całokształtu sytuacji oraz zasobów materialnych obwinionego. Po wdrożeniu zmian, tego typu zabiegi będą niemożliwe — mówi Mariusz Henzel, ekspert Kancelarii Transportowej ITD-PIP.

Teoria i praktyka

Kolejną niepokojącą zmianą jest kara 3 tys. zł za umieszczenie w liście przewozowym (lub innych dokumentach przewozowych) nieprawidłowych danych np. o masie ładunku.

— Waga bardzo często jest określana szacunkowo, a ustawodawca nie przewidział żadnych odchyleń od podanej liczby. Przepis jest tym samym zbyt ogólny — zauważa Mariusz Henzel.

Do powyższych dodajmy jeszcze problem z egzekwowaniem zapisu dotyczącego pracy w porze nocnej (osoba kontrolująca nie ma możliwości posiadania wszelkich niezbędnych informacji podczas kontroli na drodze) oraz zbyt krótkich lub źle odebranych odpoczynkach (mamy do czynienia z zapisami, które teoretycznie dopuszczają podwójne karanie za ten sam występek). Nic, tak jak praktyka, nie pokaże nam zasadności przepisów. Czy mogą one generować problemy?

— Jak się okazuje, tak. Jednak czy tym samym zmiany te są bezzasadne? Nie. Ustawodawca miał na celu dostosowanie prawa do obowiązującego w UE oraz walkę z nieuczciwą konkurencją. Cel, po części, zostanie osiągnięty. Zabrakło jednak wnikliwej analizy. Być może podczas kolejnych zmian ustawodawcy zasięgną opinii u źródła — czyli u przedstawicieli samej branży — mówi Mariusz Henzel.

Nowy taryfikator

Wrzesień przyniósł również nowy taryfikator kar. W przypadku naruszenia wybranych regulacji na przewoźnika będzie mogła zostać nałożona kara, aż do 12 tys. zł. Za fałszowanie ewidencji czasu pracy lub odmowę udostępnienia jej kontrolerom: 8 tys. zł. Zmienia się też tryb nakładania kary z wykroczeniowego na administracyjny, czyli albo zarządca zostanie ukarany w pełnej kwocie, albo w ogóle.

Uwaga na nowości w naruszeniach — od września pojawiają się między innymi kary za brak wpisu w tachografie nazwy kraju, w którym kierowca rozpoczął i zakończył pracę (100 zł za każdy dzień) oraz za wspomniane już przekroczenie 10 godzin czasu pracy w porze nocnej.

Zdaniem Piotra Mikiela, dyrektora departamentu transportu ZMPD, rząd przygotowując kolejną nowelizację ustawy o transporcie drogowym nie wziął pod uwagę apelu środowiska przewoźników drogowych. Domagało się ono, aby dokonując tak istotnych zmian w załącznikach do ustawy, w których określona jest odpowiedzialność poszczególnych podmiotów oraz wysokości kar, przeprowadzono rzetelną analizę tych naruszeń.

— Nie można godzić się z sytuacją, w której za większość naruszeń przepisów prawa odpowiedzialność ponosi przedsiębiorca, zwłaszcza wtedy, gdy na ich powstanie nie miał żadnego wpływu — mówi Piotr Mikiel.

Tachopułapka

Zmienią się również zasady instalacji tachografów oraz ich naprawy. Co więcej, w wybranych warsztatach inspektor będzie mógł sprawdzić, czy tachograf nie był przerabiany. Jeśli podejrzenie będzie słuszne, wszelkie koszty ponosi przewoźnik drogowy. Jeśli kontroler nie stwierdzi naruszenia przepisów, koszty inspekcji przechodzą na skarb państwa. Oznacza to, że kontrolujący prawdopodobnie będą zlecać sprawdzanie pojazdów zdecydowanie częściej niż do tej pory. Łączna opłata za kontrolę tachografu i przywrócenie jego działania może teraz wynosić zgodnie z ustawą nawet 15 tys. zł

— Mimo tego, że nowa ustawa o tachografach reguluje przede wszystkim warunki prowadzenia działalności w zakresie instalacji, sprawdzania, przeglądów i napraw tachografów, to dla przewoźników drogowych ważną informacja jest to, że nie uległy zmianie maksymalne wysokości opłat za wydanie karty kierowcy, czy karty przedsiębiorstwa do tachografów cyfrowych — podkreśla Piotr Mikiel.

Powakacyjny czas to również wejście w życie znowelizowanej ustawy SENT. Przewoźnicy będą zobowiązani do posiadania lokalizatorów lub zewnętrznych systemów lokalizacji, po to, aby efektywnie monitorować przewóz towarów określanych jako wrażliwe ( np. paliwa silnikowe i opałowe, oleje, czy wyroby zawierające alkohol etylowy oraz susz tytoniowy).

— Zmiany wejdą w życie 1 października 2018 r. Za niedostosowanie się do nowych zapisów przewoźnikowi grozi kara 10 tys zł. Kierowca zaś może zapłacić od 5 do 7,5 tys. zł za jazdę z niesprawnym lokalizatorem lub wyłączenie urządzenia w nieodpowiednim momencie. Przepisy nakładające kary pieniężne za niedopełnienie obowiązków przez przewoźnika albo kierującego pojazdem wejdą w życie 1 stycznia 2019 r., ale już po wakacjach mogą ruszyć kontrole i warto przygotować się wcześniej do egzekwowania nowych zapisów ustawy — komentuje Mateusz Włoch z firmy INELO.

 

Trudny kompromis

Kształt przepisów tzw. Pakietu Mobilności to cały czas niewiadoma. Dyskusje trwają, a ich końca nie widać.

Trwa dyskusja na temat zakresu stosowania w sektorze transportu zasady „równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu”. Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego (PE) nie udało się wypracować zgody, co do przepisów o delegowaniu kierowców. Całkowite zwolnienie ich z nowych regulacji przepadło jednym głosem. Wiemy już natomiast, że bardziej prawdopodobne jest, iż transgraniczne przewozy drogowe będą zwolnione, a kabotaż i transport kombinowany będzie nimi w całości objęty. Teraz dla przedsiębiorców oznacza to, że nie mają żadnych podstaw do właściwego i opartego na konkretach planowania przyszłych kosztów związanych z wynagrodzeniami kierowców w transporcie międzynarodowym, ponieważ w dalszym ciągu regulacje opierają się na nieszczegółowej „starej” dyrektywie 96/71. Projekty przepisów wróciły ponownie do dalszych prac komisji. Kolejne posiedzenie PE odbędzie się jeszcze we wrześniu i według agendy komisja ma przedstawić plan na zaktualizowany kształt Pakietu Mobilności.

Zdaniem ekspertów wyraźnie widać duże rozbieżności miedzy stanowiskami poszczególnych państw członkowskich UE, dlatego też wypracowanie kompromisowego rozwiązania w Pakiecie Mobilności będzie niezwykle trudne. Wszystko najprawdopodobniej rozstrzygnie się jednak pod koniec roku. Jeśli do tego czasu nie uda się znaleźć rozwiązania które zaakceptuje większość, w Radzie UE i w PE, to wówczas należy się spodziewać, że kwestia ta nie zostanie rozstrzygnięta za tej kadencji Parlamentu. Kluczowe pytanie sprowadza się do tego, czy to dobrze czy to źle, a tu głosy są różne.

Na rozwiązanie czeka również rewolucyjny projekt zmian w ustawie o czasie pracy kierowców, zaproponowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Nowelizacja ustawy miała być odpowiedzią na regulacje lobbowane przez kraje zachodnie, które oprócz podwyżki wynagrodzenia minimalnego, nakładu obowiązków administracyjnych, planowały należności związane z podróżą służbową wyłączyć z płacy minimalnej, co przy obecnej strukturze wynagrodzenia kierowców wiązałoby się z ogromnym wzrostem kosztów pracowniczych.

Obecnie po przedstawieniu poszczególnych opinii do projektu, sprawa wróciła do Rady Dialogu Społecznego. Na razie polscy przewoźnicy mogą jedynie monitorować sytuację. W przypadku przyjęcia proponowanych zmian, nowe przepisy podbiją całkowite koszty zatrudnienia kierowcy od 5 do nawet 35 proc. w zależności od przedsiębiorstwa, ale z drugiej strony zabezpieczą je przed zachodnią płacą minimalną. Jest dużo pytań i wątpliwości związanych z tym projektem. Jest to z pewnością, wraz z unijnym Pakietem Mobilności, jeden z najważniejszych powakacyjnych tematów.

Weź udział w "XV Forum Polskich Menedżerów Logistyki POLSKA LOGISTYKA", 2-3 października 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Jesień będzie porą niepewności