Jeśli nie Wielka Brytania, to Włochy

Małgorzata Grzegorczyk
24-03-2006, 00:00

Polacy wyjeżdżają za granicę, brytyjskie firmy przenoszą się do Polski, a rynek usług pośrednictwa pracy przeżywa boom.

Od wejścia do Unii Europejskiej aż 173 tys. Polaków, najwięcej spośród wszystkich narodowości w Unii, zarejestrowało się do pracy w Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego, że kwitną agencje pośrednictwa pracy.

Za dużo?

— Konkurencja jest ogromna. W Brytyjsko-Polskiej Izbie Handlowej wśród ponad 370 członków aż 32 zajmuje się rekrutacją — mówi Michael Dembiński z izby.

W Polsce aktywnie działa ponad 100 polskich oraz 50-60 brytyjskich i irlandzkich firm szukających pracowników.

— Wciąż powstają nowe. W 2005 r. rynek rozwijał się bardzo dynamicznie — ocenia Konrad Niedziela z dwutygodnika „Życie i praca za granicą”.

Część ekspertów twierdzi, że rynek jest już nasycony.

— Otwierałam firmę dwa lata temu. Teraz raczej bym się na to nie zdecydowała — komentuje Katarzyna Pankowska, współwłaściciel Staff Office Pawłaszek i Spółka.

Przyznaje jednak, że agencje pośrednictwa pracy mogą liczyć też na innych klientów niż Brytyjczycy.

— Po nasyceniu rynku brytyjskiego otworzą się Włochy i Niemcy — uważa Katarzyna Pankowska.

— Teraz będzie powstawało dużo firm pośredniczących w pracy w Hiszpanii. Na razie działa tylko kilka — dodaje Konrad Niedziela.

Nowe trendy

Część firm szuka także pracowników dla brytyjskich firm działających w Polsce. Ostatnio Jark Recruitment, firma pośrednictwa pracy z Wielkiej Brytanii, postanowiła otworzyć swoje pierwsze zagraniczne biuro w Warszawie.

— Stopa bezrobocia w Polsce powoduje, że brytyjskie firmy przenoszą się tutaj, bo koszty pracy i dystrybucji są niższe. To szansa dla warszawskiego działu Jark Recruitment — mówi Richard Morrisey, który będzie odpowiadał za oddział firmy w Warszawie.

Wydaje się, że firma będzie miała co robić.

— Obserwujemy coraz większe zainteresowanie małych i średnich brytyjskich spółek polskim rynkiem. Mamy już 60 zgłoszeń z Wielkiej Brytanii na naszą konferencję. Dwa lata temu mieliśmy tylko 20 uczestników — dodaje Michael Dembiński.

Specjaliści nie zauważyli jednak zmian na tym rynku.

— Te będą widoczne w wysyłaniu pracowników na rynek brytyjski. Tu znacznie wzrosło zainteresowanie zarówno kandydatów, jak i firm w Wielkiej Brytanii. Natomiast brytyjskich firm, które za naszym pośrednictwem szukają osób do oddziałów w Polsce, jest nie więcej niż z innych krajów. Nie widać tu tendencji wzrostowej — mówi Barbara Korczyńska z brytyjskiej agencji pośrednictwa pracy Hays.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Jeśli nie Wielka Brytania, to Włochy