Jest plan Paulsona, czekamy na wzrosty

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2008-09-29 00:00

Przyjęcie planu Paulsona może zapalić zielone światło dla kupujących. Ale uwaga! Euforia szybko się skończy.

Specjaliści ostrzegają, że decyzja o uratowaniu amerykańskich banków przez bankructwem to za mało, aby skończyła się bessa

Przyjęcie planu Paulsona może zapalić zielone światło dla kupujących. Ale uwaga! Euforia szybko się skończy.

Na warszawskiej giełdzie trwa przeciąganie liny. Choć na ostatnich sesjach siłą wykazały się byki, to nad rynkiem cały czas wiszą czarne chmury. W ostatnich dniach wszystko kręciło się wokół planu Paulsona, który ma "ocalić" rynki finansowe od grożącej im ponoć katastrofy. Plan autorstwa amerykańskiego sekretarza skarbu zakłada wykup "zainfekowanych" aktywów wartych nawet 700 mld USD. Pomysł ten budzi jednak duże kontrowersje.

Mimo wszystko

Sporo zastrzeżeń mają kongresmeni USA, ale nie tylko. Ponad 150 prominentnych amerykańskich ekonomistów, w tym trzech laureatów Nagrody Nobla, wystąpiło do Kongresu USA, aby ten wstrzymał się z przyjęciem planu. Postulują, aby wcześniej przeprowadzić gruntowną analizę jego wpływu na gospodarkę. Znany za oceanem inwestor Jim Rogers poszedł jeszcze dalej. Stwierdzi, że przyjęcie planu Paulsona to najgorsza rzecz, jaką może zrobić rząd USA. Jego zdaniem, dla dobra wszystkich zainfekowane instytucje powinny zbankrutować. Tę "najgorszą rzecz" rząd Stanów Zjednoczonych właśnie zrobił. Liderzy Kongresu i amerykańskiej administracji osiągnęli bowiem porozumienie. Speakerka Izby Reprezentantów Nancy Pelosi ogłosiła w niedzielę uzgodnienie planu wydania 700 mld USD z państwowej kasy na wykup "toksycznych" aktywów spółek finansowych, ale zaznaczyła, że musi on zostać jeszcze "zapisany na papierze".

Liderzy Kongresu oceniają, że głosowanie w tej sprawie może odbyć się w dziś. Plan przewiduje, że Departament Skarbu będzie kupował "złe długi" banków i innych spółek finansowych w celu umożliwienia im kontynuacji lub uruchomienia akcji kredytowej. Skarb będzie próbował sprzedać później przejęte aktywa za możliwie najkorzystniejszą cenę. W proponowanych rozwiązaniach ma znaleźć się także zapis, że branża finansowa ma pomóc pokryć różnicę, jeśli rząd nie zdoła po pięciu latach odzyskać pieniędzy przeznaczonych na pomoc.

Kulawa hossa

Przyjęcie rządowego planu ratunkowego może okazać się zbawienne nie tylko dla amerykańskich banków, ale także dla globalnego rynku akcji. W najbardziej optymistycznym wariancie światowe indeksy giełdowe mogą rosnąć przez kilka miesięcy.

— Wiele funduszy siedzi na ogromnej gotówce, którą mogłyby uruchomić. To z kolei gwarantowałoby wzrosty nawet na kilka miesięcy —ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion Doradcy Finansowi.

Są też głosy, że paliwa dla rynku wystarczy na krótko.

— Szybkie przyjęcie planu spowoduje, że nawet słabsze dane makroekonomiczne napływające z amerykańskiego rynku mogłyby stracić znaczenie — uważa Przemysław Kwiecień, główny analityk XTB.

Niewykluczone również, że ewentualna zwyżka posłuży inwestorom tylko do realizacji zysków.

— Samo przyjęcie planu Paulsona może okazać się niewystarczające, by zapobiec kolejnym bankructwom. Dlatego jeśli pojawiłoby się podbicie pod przyjęcie planu, to wykorzystałbym je do sprzedaży akcji. Taki scenariusz można by zrealizować na lokalnej górce na poziomie 2530 pkt — wskazuje Marek Rogalski, główny analityk First International Traders Dom Maklerski.

Analitycy prognozują także, że przyjęcie planu spodowuje umocnienie dolara.