Nowe przepisy znacznie ułatwią konkurowanie TFI na rynkach unijnych. Kij ma jednak dwa końce. Rywale z UE też będą mieć łatwiej.
Po blisko dziesięciomiesięcznych zmaganiach Sejm uchwalił wreszcie ustawę o funduszach inwestycyjnych. Dostosowuje nasz rynek do warunków unijnych, ale nie wejdzie w życie 1 maja. Musi się nią zająć jeszcze Senat, a najwcześniej znajdzie czas pewnie w przyszłym miesiącu.
Idzie nowe
Jednak branża się już cieszy, bo to ogromny krok, który wyrównuje szanse krajowych towarzystw. Jak zgodnie twierdzi środowisko, największy wpływ ma na to fakt wprowadzenia nowych kategorii funduszy. TFI będą m.in. tworzyć umbrella funds, fundusze sekurytyzacyjne czy też aktywów niepublicznych.
— Nowe produkty pozwalają na dostosowanie naszej oferty do rynków bardziej rozwiniętych — komentuje Włodzimierz Kucharski z działu prawnego DWS TFI.
Dodaje, że przepisy nowej ustawy są bardziej elastyczne, co pozwala na szybsze i łatwiejsze reagowanie na wymagania rynku. Ułatwiają też krajowym podmiotom wejście na zagraniczne rynki.
Druga strona medalu
Przepis ten jednak działa w dwie strony, bo uproszczone procedury wejścia obowiązują także zagraniczne TFI przy wchodzeniu na nasz rynek. Mimo to — zdaniem przedstawicieli krajowych funduszy — nagły napływ konkurencji nam nie grozi.
— Ponieważ jesteśmy rynkiem rozwijającym się, mamy lepsze możliwości inwestycyjne. To daje szansę na wyższe stopy zwrotu. W związku z tym zagraniczna oferta — mimo że jest bogatsza — nie jest dla nas wielką konkurencją — wyjaśnia Agnieszka Sadłowska, wiceprezes PKO/Credit Suisse TFI.
I rzeczywiście, najlepszy krajowy fundusz akcyjny dał w ubiegłym roku stopę zwrotu wynoszącą 65 proc., natomiast stabilnego wzrostu 26 proc.