Jest popyt na polskie wino. I co z tego...

Wiktor Szczepaniak
16-03-2010, 00:00

Winiarze wstrzymują się z wprowadzeniem win na rynek. Mówią, że z winy państwa.

Rozkwit winiarstwa hamują m.in. bariery prawne

Winiarze wstrzymują się z wprowadzeniem win na rynek. Mówią, że z winy państwa.

Z danych Agencji Rynku Rolnego (ARR) wynika, że w Polsce jest już ponad 400 hektarów upraw winorośli, a ich powierzchnia rośnie. I choć Polska nie ma szans stać się winiarskim potentatem, to zdaniem ekspertów w wielu regionach kraju można z powodzeniem rozwinąć biznes winiarski, który da pracę i zarobek tysiącom osób.

Rozkwit polskiej branży winiarskiej miały umożliwić wprowadzone w 2008 r. zmiany w dwóch ustawach, które m.in. zwolniły winnice produkujące do 1000 hl wina rocznie z obowiązku prowadzenia składu podatkowego. Niewiele to jednak dało. Z powodu innych barier, m.in. obowiązku uzyskania koncesji detalicznej lub hurtowej (koszt od kilkuset do kilku tysięcy złotych rocznie) czy konieczności założenia działalności gospodarczej, większość polskich winiarzy wstrzymuje się z wprowadzeniem win na rynek.

Wielkie ssanie

— W żadnej liczącej się sieci sklepów nie widziałem jeszcze w regularnej sprzedaży polskiego wina gronowego. A są w kraju winnice, które produkują wina o jakości nie gorszej od niemieckich. Problem w tym, że jest ich na razie za mało, żeby mogły wejść do szerokiej, ogólnopolskiej dystrybucji. Na razie to nie biznes, lecz homeopatia — mówi Witold Franczak, były dyrektor generalny Domain Menada, dystrybutora win z grupy Belvedere.

Obraz rynku mógłby być zupełnie inny, bo popyt na krajowe wina jest ogromny. Świadczą o tym doświadczenia nielicznych winnic, które zdecydowały się dotąd na wprowadzenie win do obrotu.

— Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy sprzedać całą naszą produkcję na pniu. Otrzymujemy oferty zakupu wina w dużych ilościach, liczone nie w sztukach, lecz w paletach. A my tyle, niestety, nie mamy — mówi Grzegorz Nowakowski, zarządca Winnic Jaworek spod Wrocławia, które wina sprzedają m.in. restauracjom i hotelom.

W zależności od gatunku i rocznika butelka wina z polskich winnic kosztuje średnio od 30 do 50 zł.

Pytani przez "PB" dystrybutorzy alkoholi jak Ambra czy sieci sklepów delikatesowych jak Piotr i Paweł deklarują, że są zainteresowani wprowadzeniem polskich win gronowych do swojej oferty, jednak na razie uniemożliwia im to zbyt mała ich podaż.

Pełne piwnice

Polskie winnice produkują coraz więcej wina, lecz zamiast sprzedawać — większość gromadzi je w piwnicach czekając na lepsze czasy (czyli bardziej przyjazne prawo, najlepiej w formie specustawy).

— Polskie winnice są z reguły niewielkie, a ich zasięg regionalny. Tymczasem prawo traktuje wszystkie jak duże firmy. W efekcie większość winiarzy się nie rejestruje i nie wprowadza win na rynek. Państwo powinno wesprzeć polskie winiarstwo, tworząc proste i przyjazne prawo, które ulgowo potraktuje małych winiarzy. Podział na dużych i małych producentów win oraz odrębne wymogi prawne sprawdzają się m.in. w Czechach — mówi Kinga Koziarska, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa Winnice Lubuskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jest popyt na polskie wino. I co z tego...