Jest zarobek, choć na razie niewielki

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2004-12-31 00:00

Na parkiecie zadebiutowała 36. spółka w tym roku. Łączna wartość ofert publicznych przekroczyła 13 mld zł.

Mysłowicki Eurofaktor, największa w kraju niebankowa spółka zajmująca się usługami faktoringowymi, rozpoczął giełdową karierę od 18,55 zł. To 3,1 proc. powyżej ceny obowiązującej w ofercie publicznej (18 zł). A potem było nawet lepiej i większość transakcji zawarto w pobliżu poziomu 19 zł.

— To dobre otwarcie. Ciepłe przyjęcie przez rynek przeciera ścieżkę na giełdę dla innych firm faktoringowych — mówi Bogdan Fiszer, prezes Eurofaktora.

A spółka nie miała łatwo na rynku pierwotnym. Pechowo trafiła z ofertą publiczną akurat na okres wstrzymania popytu na nowe emisje akcji. Inwestorzy finansowi, którzy decydują o powodzeniu oferty, wymusili więc na Eurofaktorze ustalenie ceny emisyjnej w dolnej granicy widełek (18-24 zł), a i tak część walorów trzeba było przesunąć do transzy indywidualnej.

W tej sytuacji zyskowny debiut jest pozytywnym sygnałem. Przedstawiciele spółki sugerują, że na giełdzie jej akcjami powinni zainteresować się ci, którzy zbyt ostrożnie podeszli do oferty publicznej. Ale też do wzrostu ceny na pierwszym notowaniu przyczyniły się informacje, które napłynęły dzień wcześniej. Spółka podniosła prognozę tegorocznego zysku z 4,3 do 5,1 mln zł. Poza tym starzy akcjonariusze zobowiązali się przez rok nie sprzedawać 400 tys. akcji wprowadzonych do obrotu.

Eurofaktor został 36. debiutantem na GPW w tym roku.

— W Europie mamy najwięcej debiutów po giełdzie londyńskiej, jeśli założyć, że Euronext to kilka osobnych rynków krajowych — mówi Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

Łączna wartość tegorocznych ofert na rynku publicznym wyniosła 13,168 mld zł.