Jestem dumny z naszych sukcesów w Polsce

Partnerem materiału jest JTI
opublikowano: 2021-11-24 08:13
zaktualizowano: 2021-11-24 08:18

Rozmowa z Paulem Lopesem, dyrektorem generalnym Globalnego Centrum Usług Biznesowych JTI

Globalne Centrum Usług Biznesowych działa w Polsce już dwa lata. Mieliście ambitny plan zatrudnienia 850 osób – czy pandemia nie powstrzymała rozwoju centrum?

Bynajmniej. Nasz oryginalny plan zakładał, że będziemy w pełni „operacyjni” w dwa i pół roku. I tak się dzieje: obsługujemy już 120 ze 130 rynków JTI! W centrum znajdują się i w pełni działają kluczowe dla JTI zespoły finansów i zakupów, People & Culture (czyli obsługa HR), marketingu i sprzedaży, globalnego łańcucha dostaw i dział prawny. W listopadzie 2020 r. mieliśmy na pokładzie 380 osób, a dziś jest z nami już 716 pracowników. JTI ma na świecie trzy takie centra (oprócz Warszawy jeszcze w Petersburgu i Manili), i to polskie jest największe.

Dumą napawa mnie to, że jestem w Polsce, która stała się jednym z najważniejszych rynków dla JTI. To tu jest największy ośrodek produkcyjny JTI na świecie, z kolei nasze centrum usług obsługuje największą liczbę krajów. JTI jest też najszybciej rosnącą firmą tytoniową w Polsce, jeśli chodzi o udziały rynkowe – mówi Paulo Lopes, dyrektor generalny Globalnego Centrum Usług Biznesowych JTI.

We wrześniu tego roku centrum przeniosło się do biur w Fabryce Norblina. Czy może pan opowiedzieć więcej o tym miejscu, co je wyróżnia?

Wprowadzając się do dawnej Fabryki Norblina, wzięliśmy udział w niezwykłej zmianie tego miejsca. Ma to dla nas znaczenie symboliczne, bo powstanie Globalnego Centrum Usług to też duża zmiana dla całego JTI. Historyczna siedziba fabryki wyrobów srebrnych przemieniła się w imponującą przestrzeń biurową w centrum miasta, w której nasza siedziba szczególnie się wyróżnia. Choćby tym, że została bardzo wysoko oceniona w certyfikacji BREEAM, w której bada się wpływ obiektów na środowisko. Widać u nas odniesienia do historii budynku, ale są też elementy związane z naszymi japońskimi korzeniami. Mocno postawiliśmy na naturę: na jednym z pięter mamy zewnętrzny ogród z drzewami wiśniowymi, jak w japońskiej tradycji, a w samym biurze znajdują się… tężnie!

A z czego jest pan najbardziej dumny?

Stworzenie takiego biura na 8,5 tys. mkw. to tylko jedna rzecz, z której jestem dumny. Dużo większą dumą napawa mnie to, że jestem w Polsce, która stała się jednym z najważniejszych rynków dla JTI. To tu jest największy ośrodek produkcyjny JTI na świecie, z kolei nasze centrum usług obsługuje największą liczbę krajów. JTI jest też najszybciej rosnącą firmą tytoniową w Polsce, jeśli chodzi o udziały rynkowe. Nie mogę też nie wspomnieć, że pracuję dla najlepszego pracodawcy w Polsce, zgodnie z rankingiem Top Employers. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak firma radzi sobie w pandemii i jak ogromne wsparcie można tu otrzymać. Powstanie Globalnego Centrum Usług nie byłoby możliwe bez pomocy kolegów z lokalnych struktur, na każdym kroku czuje się ogromną serdeczność i szczodrość – to unikatowa cecha naszej firmy.

Jak udaje się budować więź między pracownikami, którzy obecnie pracują głównie zdalnie?

Obecnie w samym biurze przebywa ok. 10 proc. naszych pracowników i świadomie nie zwiększamy tej liczby z uwagi na pandemię. Tak naprawdę ważniejszym pytaniem jest to, jak w ogóle tworzyć organizację w czasie pandemii, a nasz przypadek jest szczególny, bo centrum zaczęło działać w momencie wybuchu COVID-19, czyli musieliśmy w trybie zdalnym zatrudniać i wdrażać pracowników. To dla nas oznaczało konieczność „wymyślenia się” na nowo. Myślę, że kluczem do sukcesu był sprawnie prowadzony proces on-boardingu, oparty na zasadach tzw. accelerated learningu. Tworzyliśmy gry, quizy, spotykaliśmy zdalnie zespoły, co pomagało im szybciej poznać firmę i dawało poczucie integracji. Duża była w tym też zasługa zespołu IT, który od razu wyposaża nowych pracowników w niezbędny sprzęt. Ja osobiście co tydzień prowadzę spotkania online z pracownikami. Zawsze też osobiście (oczywiście online) witam nowo przychodzące osoby.

Ma pan długie doświadczenie w zarządzaniu – co jest najtrudniejsze w byciu „zdalnym liderem”

Najtrudniej jest budować kulturę i przekazywać to, co można przekazać tylko, widząc się z ludźmi na żywo. Kiedy jestem w biurze, swoją mową ciała, zachowaniem, wprowadzam odpowiednią atmosferę pracy. Mogę do każdego podejść, porozmawiać. Oraz, co nawet ważniejsze, dużo szybciej wyczuję, że coś się dzieje nie tak, że np. jakiś pracownik boryka się z problemem. Mogę szybciej reagować i zapobiegać kryzysom. A mam takie osobiste doświadczenie, że właśnie dzięki takiej szybkiej reakcji „na żywo” udało się weprzeć pracowników odczuwających presję i zapobiec wypaleniu zawodowemu. Takiego bezpośredniego kontaktu najbardziej mi brakuje w zdalnym zarządzaniu.

Czy myśli pan, że pracownicy masowo powrócą do biur po wygaśnięciu pandemii, czy jednak będą woleli pracę zdalną?

Z naszego ostatniego Badania Zaangażowania Pracowników dowiedzieliśmy się, że nasi pracownicy bardzo cenią sobie elastyczność i możliwość wyboru. Dlatego w przyszłości będziemy chcieli to uwzględnić.

Gdyby w jednym zdaniu miał pan polecić pracę w Globalnym Centrum Usług, co by pan powiedział?

Ta firma pomoże ci odnieść sukces i stać się tym, kim chcesz – jeśli wierzysz w siebie i w naszą organizację, masz dużą szansę na awans i karierę, w tym międzynarodową, w ramach JTI.

Czytaj także: Zmiany w akcyzie naruszą-zasady sprawiedliwej konkurencji