Wyrywanie sobie w kampanii wyborczej przez kandydatów na prezydenta czterech filarów pomyślności narodu nie powinno przesłaniać faktu, że w kadencji 2010–15 urzędująca głowa państwa normalnie funkcjonuje. Sygnałem aktywności zagranicznej była przełożona z listopada 2014 r. wizyta w cesarstwie Japonii. Bronisław Komorowski deklarował, że jej głównym celem jest ogłoszenie strategicznego partnerstwa polsko-japońskiego, tak jak to było podczas wizyt w 2011 r. w Chinach oraz w 2013 r. w Korei Południowej. Tym razem jednak plan nie wypalił, po piątkowym spotkaniu prezydenta z premierem Shinzo Abe obaj politycy przekazali jedynie, że „mówili o podniesieniu relacji do poziomu partnerstwa strategicznego” — a to różnica zasadnicza.

Pragmatyczni Japończycy zapewne nigdy nie uznają Polski za strategicznego partnera dwustronnego.
Dla nich jesteśmy kostką całościowej mozaiki unijnej, a przecież od marca 2013 r. trwają negocjacje umowy właśnie o partnerstwie strategicznym oraz umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a Japonią. Nie są tak nagłośnione, jak np. pertraktacje z USA, ale mozolnie posuwają się do przodu. Na ich drodze stoją problemy m.in. inwestycji bezpośrednich, zamówień publicznych oraz najróżniejszych pozataryfowych barier handlowych.
Zanim umowa wspólnotowa wejdzie w życie, przełamywanie barier spada na poszczególne państwa.
Dla nas akademickim przykładem są problemy sektora rolno-spożywczego. Akurat miesiąc temu Japonia po trzech latach negocjacji zatwierdziła dokumenty konieczne dla importu polskiego mięsa drobiowego. Od sierpnia 2014 r. eksportujemy także wołowinę, przy czym zgoda dla Polski została przywrócona po… trzynastu latach embarga, nałożonego na całą UE po epidemii BSE. Na drugim biegunie sytuują się obecnie producenci wieprzowiny, uderzeni rok temu zakazem eksportu po sygnałach o wykryciu u nas ognisk epidemii ASF. Podczas wizyty prezydenta toczyły się w tej sprawie rozmowy resortów rolnych i ponoć idzie ku lepszemu, w co branża uwierzy gdy się dowie o zdjęciu embarga. Japonia jest krajem przeczulonym na punkcie bezpieczeństwa i higieny, czego symbolem są powszechnie spotykani ludzie w maskach na twarzy. Taki rynek bardzo łatwo utracić, a odzyskiwanie konsumenckiego zaufania trwa latami.
Japońskie korporacje o rodzinnych korzeniach bardzo szanują tradycje i hierarchiczny porządek. Na szczycie społecznej piramidy znajduje się cesarz Akihito, otoczony szacunkiem niewyobrażalnym dla przybysza z Europy. Telewizyjny obrazek z cesarskiej audiencji dla głowy innego państwa, w tym wypadku dla prezydenta RP, ma znaczenie zupełnie inne niż dla nas. Na takiej podbudowie towarzysząca Bronisławowi Komorowskiemu kilkudziesięcioosobowa grupa biznesowa prowadziła rozmowy w atmosferze niezrównanie bardziej sprzyjającej, niż podczas zwykłej delegacji. Na tym polega efekt synergii i sens towarzyszenia przez przedsiębiorców głowie państwa w takich szczególnych podróżach. Notabene w porównaniu z analogiczną wyprawą do Korei w 2013 r. uczestnicy forum gospodarczego w Tokio byli zdecydowanie lepiej dobrani i przygotowani.