Ministerstwu Finansów (MF) nie powiódł się plan wprowadzenia w 2013 r. metod ograniczających optymalizację podatkową w spółkach komandytowo-akcyjnych (SKA). Resort chciał wdrożyć ten pomysł zbyt szybko. Projektowane zmiany w ustawach o podatkach dochodowych od osób prawnych (CIT) oraz od osób fizycznych (PIT) skierowane do konsultacji z końcem sierpnia tego roku spotkały się z szeroką krytyką i wciąż są analizowane. Nie ma już czasu na ich uchwalenie w trybie, który pozwalałby wprowadzić je w życie z początkiem przyszłego roku, na co zwracaliśmy uwagę w „PB”, a teraz potwierdza to sam autor projektu.

— Nie widzimy realnych szans — przyznaje Wiesława Dróżdż, rzecznik ministra finansów.
Zmiany w podatkach dochodowych muszą być ogłoszone do końca listopada. Tymczasem projektu jeszcze nie przekazano do akceptacji Radzie Ministrów i trudno przewidzieć, kiedy trafi do Sejmu. To jednak nie znaczy, że odłożono go na półkę.
To nie koniec
— Prace trwają — mówi Wiesława Dróżdż.
Przeanalizowane zostaną wszystkie zgłoszone uwagi, aby — jak mówią przedstawiciele resortu — przygotować dobrą ustawę. To zapowiedź, że prędzej czy później (choć najwcześniej w 2014 r.) SKA powinny liczyć się z tym, że będą podlegały podatkowi dochodowemu jak spółki kapitałowe. Na tym polega najistotniejszy punkt planowanego ograniczenia agresywnej optymalizacji podatkowej, jak to określa MF. Obecnie jako spółki osobowe podatnikami nie są. Podatek płacą wspólnicy. Jednak nie od razu, ale dopiero gdy nastąpi wypłata dywidendy. Na początku tego roku nie było to takie pewne. Fiskus chciał, aby akcjonariusze odprowadzali zaliczki na bieżąco, jednak w majowej wykładni uznał ostatecznie możliwość przesunięcia w czasie zapłaty podatku.
W zasadzie powinien go płacić tylko komplementariusz, ale nie zawsze tak jest. Jeśli za prowadzenie spraw spółki otrzymuje wysokie wynagrodzenie, to jest to koszt pomniejszający przychód do opodatkowania. Według kancelarii Horsh, założenie SKA opłaca się przy rocznych dochodach od 300 tys. zł. Obliczyła też, że np. przekształcenie w nią spółki z o.o. z dochodami rocznymi 10 mln zł daje ponad1,8 mln zł oszczędności. Podatek należny w spółce z o.o. sięgałby 1,9 mln zł, a w SKA — 38 tys. zł. Pomysł MF, czyli SKA jako podatnik CIT, oznacza podwójne opodatkowanie w tych spółkach — od zysku spółki i od akcjonariusza. To spotkało się z krytyką. Padły też zarzuty o niekonstytucyjność trybu wprowadzania zmian. Zgłosiła je nawet Rada Legislacyjna (RL) działająca przy premierze. Za poważne naruszenie uznała pomysł, aby 1 stycznia 2013 r. wszystkie SKA zostały podatnikami, nawet te, u których rok obrotowy zaczął się w połowie 2012 r. (pisaliśmy o tym 25 października). Byłby on skrócony, co w ocenie rady oznaczałoby naruszenie interesów w toku. RL co prawda nie ma nic przeciwko opodatkowaniu SKA, ale ostudziła zapał, aby to zrobić 1 stycznia 2013 r. Minister finansów otrzymał opinię rady 25 października. Jeszcze się do niej nie ustosunkował. Ma na to miesiąc.
Co na to podatnicy
— Deklaracja resortu jest bardzo ważna — mówi Mariusz Machciński, doradca podatkowy, partner Stone & Feather Tax Advisory. Według niego, co prawda nie przekreśla ona idei zmian, ale sygnalizuje, że będą zapowiadane z odpowiednim wyprzedzeniem. Jarosław Nowrotek, prezes Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej (COIG), prognozuje, że zapowiedź kontynuacji prac nad projektem może zahamować masowe w tym roku zainteresowanie tworzeniem SKA. Szczególnie jeśli ma to służyć wyłącznie celom podatkowym.
— Przekształcenie wiąże się z kosztami. Takich przedsięwzięć nie przygotowuje się dla jednego okresu rozliczeniowego — podkreśla prezes COIG. Według niego ci, którzy planowali zmianę formy działalności na SKA i jeszcze nie podjęli działań w tej sprawie, raczej się z tym wstrzymają.
2623 Tyle jest obecnie spółek komandytowo-akcyjnych, w tym 1084 zarejestrowane w 2012 r.