Za dwa-trzy lata giełdowe grono producentów kosmetyków powiększy się o firmę z Izabelina.
Na warszawskim parkiecie mamy Pollenę Ewę, zaraz do niej dołączy Kolastyna, a za dwa-trzy lata inwestorzy będą mogli kupować akcje Joanny, spółki z podwarszawskiego Izabelina.
— Myślimy o giełdzie. Przed nami jednak długa droga do debiutu. Przez dwa kolejne lata będziemy porządkować firmę, przede wszystkim przekształcimy ją w spółkę jawną — mówi Marek Łaskowski, dyrektor zarządzający w Joannie.
Warunkiem wejścia na giełdę jest osiągnięcie 100 mln zł obrotów. W 2006 r. wyniosły one 68 mln zł.
Bogusław Górka i Ryszard Korczak, właściciele kosmetycznej firmy, stawiają przede wszystkim na wzrost produkcji. Joanna dostawała zapytania o tzw. podprodukcję, czyli wytwarzanie pod cudzą marką.
— Wówczas nasz park maszynowy był w pełni wykorzystywany na nasze potrzeby. Teraz m.in. dzięki unijnym dotacjom kupujemy maszyny — mówi Marek Łaskowski.
Z UE Joanna dostała 300 tys. zł, a czeka na 1 mln zł.
— Pod koniec ubiegłego roku zrealizowaliśmy pierwszą dostawę dla zagranicznego kontrahenta. Rozmawiamy o tym z innymi firmami — zapewnia Marek Łaskowski.
W 2006 r. fabrykę opuściło 20 mln sztuk produktów. W tym roku ma być 25 mln. Właściciele Joanny mają też inny pomysł na biznes. Byłby to swego rodzaju powrót do korzeni — stworzenie sieci salonów fryzjerskich pod własnym szyldem. Zaczynając w latach 80., Joanna stawiała głównie na tzw. rynek produktów profesjonalnych dla zakładów fryzjerskich.
Kolejnym pomysłem na rozwój jest wzrost eksportu. Na razie stanowi on tylko 3 proc. sprzedaży. Produkty firmy trafiają do Czech, Rumunii, Słowacji, na Ukrainę, Litwę, do Włoch i USA. Właścicielom Joanny marzy się też Rosja.