JSW robi to, co może

To, na co zarząd węglowej spółki ma wpływ, idzie dobrze. Ale sytuacja na światowych rynkach węgla nie wygląda różowo.

Kiedy wokół źle, to każdy pozytyw nabiera większego znaczenia. Tak można wyjaśnić reakcję inwestorów na wyniki Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która operując na trudnym rynku osiągnęła niezłe rezultaty. Kurs wzrósł o 7,6 proc. — JSW pokazała relatywnie dobre wyniki. Widać sensowne wolumeny sprzedaży, a także efekt cięcia nakładów na inwestycje. To, na co zarząd ma wpływ, wygląda dobrze. A sytuacja rynkowa jest, jaka jest — zauważa Tomasz Duda, analityk Erste Securities. Te relatywnie dobre wyniki to m.in. aż 624 mln zł półrocznej straty netto. czyli prawie dwa razy więcej niż rok temu. Spółka boryka się przede wszystkim ze spadkiem cen na światowym rynku węgla, co przekłada się na spadek przychodów. W połączeniu ze sztywną strukturą kosztów, zwłaszcza osobowych (chodzi o gwarancje pracownicze wywalczone przez związki zawodowe), daje to problemy z zachowaniem płynności finansowej.

— Problemem JSW nadal jest utrzymanie płynności w krótkim terminie — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Zarząd jednak uspokaja. — Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, to spółka nie powinna mieć problemów płynnościowych w najbliższym czasie. Jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia takich kosztów, które pozwolą stopniowo przywracać rentowność — mówi, cytowany przez PAP, Robert Kozłowski, wiceprezes JSW. Cięcie kosztów to głównie cięcie inwestycji. W tym roku maja spaść o połowę, do 847 mln zł. Dla inwestorów to ważne.

— Największe znaczenie mają w tej chwili plany zarządu odnośnie dalszych cięć kosztów. Widać, że na razie rekompensują jedynie spadek przychodów, wynikający ze słabszych cen na rynku — stwierdza Paweł Puchalski. Lepiej wygląda kwestia negocjacji z obligatariuszami. Mają prawo żądać wcześniejszego wykupu posiadanych obligacji i jeden — ING — już z tej opcji skorzystał. Zarząd zapewnia, że rozmowy z pozostałymi bankami trwają.

— Skoro tylko ING wystąpiło z roszczeniami, to ich brak ze strony innych banków można interpretować jako ich dobrą wolę — uważa Paweł Puchalski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane