JSW skorzysta z europejskiej luki

Skoro węgiel koksowy Europa sprowadza aż z Australii, to pewnie wolałaby z Polski. Dlatego JSW inwestuje w produkcję, może przejmie Dębieńsko.

Podczas gdy europejski rynek węgla kamiennego, mającego zastosowanie głównie w energetyce, systematycznie się kurczy, rynek węgla koksowego, głównie dla sektora stalowego, zachęca do zwiększania produkcji. Tym tropem idzie więc Jastrzębska Spółka Węglowa, jedyny w Polsce producent węgla koksowego, a jednocześnie największy taki podmiot w Europie.

Potentat z potrzebami:
Zobacz więcej

Potentat z potrzebami:

JSW, którą zarządza Daniel Ozon, to największy w Europie producent węgla koksowego. Kiedy ze sceny zejdzie czeskie OKD, jej pozycja będzie jeszcze mocniejsza - musi jednak inwestować. fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu

- Działamy na rynku, na którym występuje strukturalny niedobór surowca, o czym świadczy wysoki poziom importu do Europy. Na dodatek ten niedobór będzie rósł – argumentuje Daniel Ozon, prezes JSW.

Żeby na tym skorzystać, spółka zamierza inwestować i budować.

Zamiast Australii

Do wydawania pieniędzy zachęca to, że Unia Europejska zużywa 53 mln ton węgla koksowego rocznie, podczas gdy produkuje tylko ok. 17 ton. Reszta to import, głównie z Australii (19 mln ton), USA (11 mln ton), Rosji (4 mln ton) i Kanady (3 mln ton).

Na dodatek ta dysproporcja w przyszłości się zwiększy z powodu planowanego zamknięcia czeskich kopalni OKD. Ich zasoby węgla koksowego zostały już praktycznie wyczerpane, co oznacza, że do 2023 r. z rynku zniknie ok. 4 mln ton surowca.

- W 2023 r. JSW będzie już jedynym znaczącym producentem węgla koksowego w UE – podkreśla Daniel Ozon.

Skoro jest na rynku miejsce, to JSW je wykorzysta. Do 2030 r. chce zwiększyć wydobycie i sprzedaż węgla do poziomu powyżej 18 mln ton, wobec dzisiejszych 15,4 mln ton. Łącznie na inwestycje grupa przeznaczy 19 mld zł, z czego połowa pozwoli zabezpieczyć bieżącą produkcję, a druga – inwestycje kluczowe, czyli m.in. budowę nowych poziomów wydobycia w kopalniach Knurów-Szczygłowice, Budryk, Borynia-Zofiówka-Jastrzębie i Pniówek.

Dobre sąsiedztwo

Niewykluczone, że wzrost wydobycia spółka osiągnie, przejmując koncesję Dębieńsko, należącą obecnie do zagranicznej firmy Prairie Mining, a przylegającą do terenów JSW.

- Zaproponowano nam spotkanie, więc się spotkaliśmy. Trudno cokolwiek powiedzieć ponad to, że potencjalnie w grę wchodzi współpraca – mówi Daniel Ozon.

Prairie kupiła tę koncesję od upadającego czeskiego NWR, płacąc 2 mln EUR. Nowi właściciele od razu zapowiedzieli, że będą renegocjować termin uruchomienia wydobycia, pierwotnie przewidziany na 2018 r. Na razie o efektach negocjacji nic nie słychać. Państwowa JSW mogłaby być w takim procesie dobrym partnerem.

Spółka nie miałaby też problemu ze sfinansowaniem inwestycji w wydobycie. Węgiel koksowy, w przeciwieństwie do kamiennego, ma w Europie dobry wizerunek.

- Znalazł się na liście 26 surowców krytycznych. To korzystnie wpływa na możliwości pozyskania finansowania – zauważa Daniel Ozon.

JSW rozmawia więc m.in. o 100 mln EUR kredytu z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, który trzyma się z daleka od projektów związanych z węglem kamiennym. 

Własny prąd

Poza tradycyjnym wydobyciem JSW stara się inwestować w innowacyjność.

- Kupiliśmy auta elektryczne, będziemy inwestować w fotowoltaikę – mówi Daniel Ozon.

Strategia zakłada też, że JSW będzie energetycznie samowystarczalna – zbuduje w tym celu blok gazowy i elektrownię szczytowo-pompową, która będzie pełnić funkcję magazynu energii.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / JSW skorzysta z europejskiej luki