Juan rozpycha się na światowym rynku

Marek Wierciszewski
opublikowano: 06-05-2011, 00:00

Chińska waluta wypchnie funta ze ścisłej czołówki światowych walut.

Wkrótce stanie się jedną z trzech walut najczęściej używanych w rozliczeniach międzynarodowych transakcji handlowych — zapowiada HSBC Holdings

Chińska waluta wypchnie funta ze ścisłej czołówki światowych walut.

HSBC Holdings poprosił ponad 6 tys. importerów, eksporterów i firm handlowych z 21 krajów, by wskazali podstawową walutę, w jakiej dokonują transakcji. Po raz pierwszy w tym badaniu juan wyprzedził funta. To wynik potwierdzający błyskawiczną ekspansję chińskiej waluty (CNY). W pierwszym kwartale 2011 r. rozliczono w niej transakcje o wartości 360 mld juanów. To o 15 proc. więcej niż w ciągu ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku i aż 20 razy więcej niż w pierwszym kwartale 2010 r. Juanowi nadal jednak daleko do dolara, w którym rozliczane jest ponad 80 proc. transakcji na świecie. Na drugim miejscu jest euro.

— W juanach coraz częściej rozliczane będą transakcje Chin z innymi rynkami wschodzącymi, głównie Azją, Afryką i Ameryką Południową — mówi Neil Daswani, dyrektor zarządzający w banku Standard Chartered.

Zdaniem banku w tym roku wartość transakcji w juanach wzrośnie o kolejne 140 proc. i przekroczy 1,2 bln. Wzrost międzynarodowego znaczenia tej waluty wspiera nowa polityka chińskich władz. Eksperci nie mają wątpliwości, że Chiny chcą się uniezależnić od dolara amerykańskiego.

Nowe możliwości

Wartość największych na świecie chińskich rezerw walutowych przekroczyła w tym roku 3 bln USD. Zhou Xiaochuan, prezes Ludowego Banku Chin, nie jest zadowolony, że 2/3 z nich lokowano w aktywach denominowanych w dolarach. Tymczasem dolar w ostatnim roku zachowywał się najsłabiej z 16 głównych walut światowych. Program skupu aktywów, zapoczątkowany przez Fed w listopadzie 2010 r., spotkał się z protestem Chin.

Chińską odpowiedzią na konsekwencje wynikające z monopolu dolara jest polityka małych kroków prowadzących do zwiększenia roli juana. W 2009 r. Pekin zezwolił na używanie swojej waluty w rozliczeniach handlu międzynarodowego. Banki z Chin szukają finansowania w Hongkongu, emitując obligacje denominowane w juanach. W tym roku rząd po raz pierwszy zezwolił także chińskim spółkom na zagraniczne emisje akcji kwotowanych w juanach. Podaż aktywów w chińskiej walucie wciąż jednak nie nadąża za zapotrzebowaniem.

— Rozliczanie transakcji w juanach jest głównym czynnikiem stojącym za wzrostem liczby depozytów w tej walucie, zakładanych poza granicami Chin — twierdzi Banny Lam, dyrektor w CCB International Securities w Hongkongu.

Dzięki oczekiwaniom na umocnienie juana walutą interesują się też inwestorzy. Analitycy ankietowani przez Bloomberga oczekują, że chińska waluta do końca roku umocni się wobec dolara o 3,1 proc., co oznacza największy potencjał wśród 16 głównych walut.

Nieograniczony popyt

W ciągu ostatnich dwóch kwartałów wartość depozytów w chińskiej walucie w Hongkongu potroiła się, sięgając 451 mld juanów. HSBC szacuje, że chińskie przedsiębiorstwa z emisji obligacji denominowanych w juanach w Hongkongu uzyskają w tym roku nawet 120-150 mld CNY.

Apetyt światowych inwestorów na aktywa denominowane w chińskiej walucie jest jednak znacznie większy. Najlepszy przykład to lutowa emisja obligacji przeprowadzona przez Industrial and Commercial Bank of China. 2-letnie obligacje warte 3 mld CNY, zaoferowane przez największy pod względem kapitalizacji bank świata, rozeszły się jak świeże bułeczki. Rentowność wyniosła tylko 1,1 proc. i była trzykrotnie niższa od dochodowości chińskich obligacji skarbowych. Wiele wskazuje jednak na to, że do takich warunków zagraniczni inwestorzy będą musieli się przyzwyczaić.

— Nawet mimo oczekiwań, że wartość emisji obligacji w Hongkongu będzie nadal rosła, podaż pozostanie w tyle za popytem. Dlatego rentowności papierów komercyjnych pozostaną bardzo skromne — prognozuje Kristine Li, odpowiedzialna za kształtowanie polityki kredytowej banku RBS w regionie Azji i Pacyfiku.

MiedŹ najtaŃsza od 5 miesięcy

Notowania miedzy na giełdach metali w Londynie spadły do 8,8 tys. USD za tonę. To najmniej od pięciu miesięcy. Inwestorzy obawiają się, że spadnie tempo wzrostu gospodarczego w Chinach, które zużywają najwięcej surowców na świecie. Wyprzedaż pogłębiły też słabe dane o dynamice zamówień w przemyśle w Niemczech.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane