Równo rok temu, 19 marca, Grażyna Piotrowska-Oliwa weszła do PGNiG jako prezes gazowego giganta, opuszczając zajmowane wcześniej biurko wiceprezesa PKN Orlen, czyli giganta paliwowego. Nominacja znanej menedżerki była wówczas kadrową bombą. Złośliwi tradycyjnie wypomnieli jej muzyczne wykształcenie i zamiłowanie do wysokich szpilek. Życzliwi przypomnieli profesjonalizm i wcześniejszą błyskotliwą karierę w sektorze prywatnym. Dziś PGNiG ogłosi wyniki za 2012 r., w tym za trzy kwartały rządów Grażyny Piotrowskiej-Oliwy. Czas ją rozliczyć, zwłaszcza że to półmetek dwuletniej kadencji. Zapraszamy — i złośliwych, i życzliwych.
![Dla Grażyny Piotrowskiej-Oliwy to już półmetek dwuletniej kadencji na stanowisku prezesa PGNiG. Menedżerka nigdy jednak nie kryła, że swoją misję oblicza na pięć lat. [FOT. GK] Dla Grażyny Piotrowskiej-Oliwy to już półmetek dwuletniej kadencji na stanowisku prezesa PGNiG. Menedżerka nigdy jednak nie kryła, że swoją misję oblicza na pięć lat. [FOT. GK]](http://images.pb.pl/filtered/c19939ba-322c-4912-8ca9-2b21fc2ee4a7/afc4efd3-2e0e-5416-8997-a1b43d36bf8c_w_830.jpg)
Kurs dostał gazu
Jeśli zgodzimy się z dominującym na świecie podejściem do zarządzania, to uznamy, że najważniejszym zadaniem wynajętych menedżerów jest zwiększanie wartości firmy dla akcjonariuszy. Czyli rządzenie tak, aby kurs akcji rósł, a spółka mogła wypłacać dywidendę. W tym pierwszym Grażynie Piotrowskiej-Oliwie idzie świetnie. W rok podbiła kurs PGNiG o połowę i zarządza dziś firmą wartą 35 mld zł.
Zadowoleni są akcjonariusze, a także prezes — znanej z ambicji — wzrósł prestiż. Jak idzie jej w drugim, czyli w wypłacaniu dywidendy, okaże się w najbliższych tygodniach.
Rzut oka na wykres notowań wystarczy jednak, by się zorientować, że skok wyceny giełdowej PGNiG to po prostu efekt renegocjacji umowy z Gazpromem. Umowy zdecydowanie politycznej, a nie biznesowej. Podpisany w pierwszych dniach listopada 2012 r. dokument obniżył PGNiG stawki za import gazu o około 15 proc. Odbiorcom gazowy koncern oddał z tej zniżki średnio 5,5 proc. (indywidualni dostali 9-10 proc. obniżki, przemysł — średnio 3,3 proc.). Pokaźna reszta została w kasie, poprawiając znacząco sytuację finansową firmy. Nic dziwnego, że kurs wzrósł.
Gazprom dał popalić
Nowa umowa z Gazpromem, poprzedzona miesiącami sporów i międzynarodowym arbitrażem, to jeden z czterech celów, które Grażyna Piotrowska-Oliwa wyznaczyła sobie na początku rządów. Cel osiągnięty, choć tuż przed — było groźnie. Po trzech kwartałach straty PGNiG na handlu gazem sięgały już 1,8 mld zł, ceny gazu z Rosji były absurdalnie wysokie. I wtedy zawarto porozumienie.
— Uzyskaliśmy nie tylko obniżkę cen, ale przede wszystkim korzystniejszą formułę ich ustalania — podkreśla Grażyna Piotrowska-Oliwa. O ile ugoda z Gazpromem to efekt negocjacji na najwyższym politycznym szczeblu, o tyle przy pozostałych trzech celach Grażyna Piotrowska-Oliwa sama musiała zakasać rękawy. I wziąć się do poszukiwań surowców, rozwoju elektroenergetyki i przygotowań do uwolnienia rynku gazu.
Po pierwsze, poszukiwania
I są efekty. W poszukiwaniach, zwłaszcza gazu z łupków, PGNiG jest dziś dalej niż rok temu. Trwa pierwsze w Polsce badanie przepływu gazu po szczelinowaniu hydraulicznym na odwiercie poziomym w Lubocinie, lada dzień ruszą prace w Kochanowie. Problemy i opóźnienia są, ale — jak podkreśla prezes — PGNiG płaci po prostu frycowe. I idzie dalej. Plan na ten rok to 33 odwierty poszukiwawcze, w tym 13 łupkowych. Poszukiwania i wydobycie mają pochłonąć prawie 2,5 mld zł. Na razie PGNiG jest z tym samo, ale już niedługo — bo ryzykiem najlepiej się dzielić.
— Mamy już porozumienie z Lotosem, a w najbliższych tygodniach podpisane zostaną ostatecznie aneksy do sojuszu łupkowego [ogłoszone latem zeszłego roku porozumienie z PGE, KGHM, Tauronem i Eneą — red.] — podkreśla Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Wzmocniły się też wewnętrzne struktury poszukiwawcze PGNiG. Wydzielono specjalny oddział geologii i eksploatacji, powstało również Exalo Drilling (z połączenia pięciu spółek poszukiwawczych). Ponadto od kwietnia pracę w koncernie zacznie nowy wiceprezes ds. poszukiwań i wydobycia. To nowo utworzone stanowisko odzwierciedla priorytety spółki. Prezes PGNiG ma też sporo do powiedzenia o elektroenergetyce.
— Blok gazowy w Stalowej Woli [budowany wspólnie z Tauronem za 1,6 mld zł — red.] jest już w fazie deweloperskiej i ma dopięte finansowanie. Rozmawiamy więc o kolejnych projektach, czyli o bloku w Łagiszy [też wspólnie z Tauronem — red.] — mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa.
Dieta przed uwolnieniem
Prawdziwą rewolucję w PGNiG spowodowały jednak przygotowania do liberalizacji rynku gazu. — Praktycznie wywróciły nasz model biznesowy do góry nogami — przyznaje Grażyna Piotrowska-Oliwa. By poradzić sobie na przyszłym konkurencyjnym rynku, moloch już dziś wziął się za odchudzanie. 850 osób odeszło w ramach programu dobrowolnych odejść.
— I obyło się bez konfliktów ze związkami zawodowymi — podkreśla prezes PGNiG. Topnieje też liczba spółek w grupie — docelowo z 50 ma spaść do 14. Na sprzedaż są firmy niezwiązane z podstawową działalnością, np. hotelarska Geovita, a łączone są te, które robią to samo — np. spółki dystrybucyjne. Roczne oszczędności operacyjne w tym segmencie szacuje się na 275-412 mln zł.
Misja na 5 lat
Jednak lista spraw do załatwienia nadal pęka w szwach. Trzeba m.in. zintegrować systemy billingowe działające w grupie tak, by klient dostawał jedną fakturę (np. za prąd i gaz). Potrzebne jest też dalsze odchudzanie i porządkowanie grupy, w tym aktywów zagranicznych w ramach PGNiG Norway. Ponadto do oferty publicznej szykuje się spółka PGNiG Technologie. Prezes chodzi też po głowie rebranding grupy. Pracy wystarczy na długo. — Nigdy nie kryłam, że na swoją misję w PGNiG patrzę jak na zadanie na pięć lat — twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa.
OKIEM ZWIĄZKOWCA
Niepokoi nas konsolidacja
DARIUSZ MATUSZEWSKI
przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa
Sześć lat temu doradcy polecili PGNiG zdecentralizować dystrybucję, a teraz — scentralizować. Niech będzie, ale nas — pracowników — niepokoją gwałtowne ruchy konsolidacyjne, prowadzone jednocześnie na tak wielu frontach. Zwłaszcza że nie wiemy dokładnie, dokąd nas zaprowadzą. Doceniamy natomiast sukces w negocjacjach z Gazpromem. Wcześniej sytuacja finansowa firmy była bardzo napięta.
OKIEM KONKURENTA
Niechęć do rozwoju konkurencji
KRZYSZTOF NOGA, prezes DUON Marketing and Trading (niezależnego sprzedawcy gazu i energii)
Do niewątpliwych sukcesów Grażyny Piotrowskiej-Oliwy zaliczyć trzeba finał negocjacji z Gazpromem. Choć już sam kształt nowej taryfy PGNiG (oferującej sztucznie niskie ceny w segmencie odbiorców indywidualnych) zdecydowanie odbiera smak temu sukcesowi. Innym wartym docenienia obszarem jest aktywność spółki na rynku energii elektrycznej, choć o tym mówi się bardzo niewiele. Jednak to, co z mojej perspektywy dominuje w polityce PGNiG w ostatnim okresie, to widoczna niechęć do rozwoju konkurencji na polskim rynku gazu.
Wystarczy wspomnieć całkowite fiasko Programu Uwalniania Gazu, ostatni raport UOKiK wskazujący nieprawidłowości w umowach na dostawy gazu, a także niechęć do animowania obrotów na Towarowej Giełdzie Energii. To pokazuje, że czynników sukcesu PGNiG upatruje raczej w kurczowym trzymaniu się pozycji monopolistycznej niż budowaniu wartości firmy w warunkach otwartej konkurencji.
OKIEM ANALITYKA
Rynek rozliczy z restrukturyzacji
TOMASZ KASOWICZ, analityk BZ WBK
Wzrost wyceny PGNiG to przede wszystkim zasługa nowego porozumienia W z Gazpromem, ale też sukcesów w segmencie poszukiwań i wydobycia gaz ze źródeł konwencjonalnych. Spółka rozpoczęła m.in. wydobycie w Norwegii i uruchomiła kopalnię ropy i gazu LMG (Lubiatów — Międzychód — Grotów). Trzeba też pamiętać, że generalnie poprawiły się nastroje na giełdzie, co przełożyło się na wzrost notowań wielu spółek. Prezes Grażynę Piotrowską-Oliwę rynek rozliczy zapewne z restrukturyzacji, która dopiero się zaczyna. Trwa cięcie kosztów i łączenie spółek, np. dystrybucyjnych. Na efekty trzeba jeszcze poczekać.