Jukos nie wejdzie na razie do Polski

Paweł Janas
opublikowano: 2003-04-25 00:00

Rosyjski Jukos, który wstępnie interesował się możliwością kupna Rafinerii Gdańskiej, na razie nie zamierza angażować się w bezpośrednie inwestycje w Polsce. Wystarczą mu lukratywne kontrakty na dostawy ropy dla rodzimych firm.

Jeden z rosyjskich gigantów paliwowych — Jukos — nieprędko zagości na polskim rynku. Wcześniej mówiło się, że rozważa zakup Rafinerii Gdańskiej. Szefowie koncernu deklarują, że „na dziś” nie planują żadnych zakupów nad Wisłą.

— Wstępnie interesowaliśmy się przejęciem gdańskiej spółki. Dla nas jednak ten proces trwa stanowczo za długo. To trochę jak z kupnem domu. Jeśli jest wystawiony na aukcji i bardzo długo nikt go nie bierze, to potencjalni kupcy zaczynają się zastanawiać, czy aby na pewno jest z nim wszystko w porządku. Nas zniechęciła też niewielka sieć dystrybucyjna Rafinerii Gdańskiej — mówi Hubert Thouvenot, francuski wiceprezes Jukosa.

Prywatyzowana przez Naftę Polską spółka ma 300 stacji patronackich i własnych. Dla porównania, PKN Orlen, jej największy rywal i jeden z kandydatów na jej kupno, ma prawie 2000 obiektów.

Jukos natomiast jest zadowolony z dostaw ropy dla polskich firm. Ostatnio taką umowę podpisał z Orlenem. Szefowie firmy twierdzą natomiast, że nie opłaca się sprzedaż gotowych produktów. Ich zdaniem, o wiele lepsze efekty przynosi ona na rosyjskim rynku, który nadal pozostaje nienasycony. Nie zmienia to faktu, że Jukos ma możliwość sprzedaży gotowych produktów do Polski. Daje im ją kupiona rafineria w litewskich Możejkach, która realizuje niewielkie — jak na skalę naszego rynku — dostawy do Polski. Jednak i w tym przypadku ważniejszy dla Jukosa jest rynek krajów nadbałtyckich.

— Trzeba też pamiętać, że marka Jukos nie musi być przez Polaków tak dobrze postrzegana jak brandy zachodnie — twierdzi Hubert Thouvenot.

Jukos ma inny problem na głowie. Niedawno doszło do połączenia tej spółki z Sibnieftem.

— Nowy gigant przemysłowy osiągnie wyższą wydajność i przybliży nas do zdobycia pozycji lidera na światowym rynku energetycznym — zapowiadał Michaił Chodorkowski, prezes Jukosa.