Europa znajduje się w głębokim kryzysie - powiedział po zakończonym fiaskiem szczycie UE premier Luksemburga Jean-Claude Juncker. Jego kraj kieruje pracami Unii do końca czerwca.
"Europa nie znajduje się w kryzysie. Europa znajduje się dziś w głębokim kryzysie" - powiedział Juncker na końcowej konferencji prasowej. Przywódcom państw UE nie udało się dojść do porozumienia w sprawie planów budżetowych Unii na lata 2007-13.
"Jutro jadę do Kanady, a pojutrze do Waszyngtonu, żeby wyjaśnić naszym partnerom wigor i siłę Europy" - ironizował Juncker.
Odpowiedzialnością za fiasko szczytu Juncker obarczył - choć bez wymieniania nazwy - Wielką Brytanię, a także Holandię i Szwecję, które zablokowały porozumienie. Zdaniem Junckera, nie było u nich "woli politycznej", by osiągnąć kompromis.
"Byliśmy bardzo blisko porozumienia. Różnice były minimalne" - powiedział. Prawdziwym problemem było to, że "niektóre delegacje nie miały woli politycznej".
"Ci, którzy zażądali w ostatnim momencie, byśmy kompletnie zmienili strukturę budżetu, wiedzą dokładnie, że to było niemożliwe, byśmy w gronie 25 krajów zgodzili się na całkowite renegocjacje. Ten, kto żąda takiego rozwiązania, chce porażki" - powiedział Juncker, wyraźnie wskazując na Wielką Brytanię.
Premier Tony Blair nie zgodził się w piątek na zaproponowaną przez Luksemburg w kompromisowej wersji budżetu redukcję tzw. rabatu brytyjskiego we wpłatach do budżetu UE. Londyn korzysta z rabatu od 1984 roku.
Z wielkim uznaniem Juncker wypowiedział się natomiast o postawie nowych krajów członkowskich, które - próbując ratować porozumienie - zaoferowały ograniczenie swoich dochodów z budżetu UE.
"Wstydziłem się, kiedy słyszałem jak nowe kraje, te najbiedniejsze, jeden po drugim, by ratować porozumienie, gotowe były poświęcić część swoich funduszy" - powiedział.
W podobnym tonie wypowiedział się na tej samej konferencji prasowej przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Barroso. Jego zdaniem, Unia będzie mogła wyjść z kryzysu, w którym się znalazła, dzięki entuzjazmowi nowych krajów członkowskich.
Propozycję nowych państw unijnych z uznaniem przyjęli także przywódcy Francji i Niemiec - prezydent Jacques Chirac i kanclerz Gerhard Schroeder. Prezydent Francji zaznaczył, że gest nowych członków UE kontrastował "z egoizmem dwóch czy trzech bogatych krajów".
Juncker pochwalił też postawę i "ogromne wysiłki" kanclerza Schroedera i prezydenta Chiraca. Ten ostatni zgodził się w piątek, by z ustalonej w 2002 roku puli wydatków rolnych finansować od 2007 roku także dotacje dla rolnictwa Bułgarii i Rumunii.
"W Europie spierają się dziś dwie koncepcje Europy: tych, którzy chcą wolnego rynku i niczego więcej ponad wolny rynek, i tych, którzy chcą Europy politycznej" - ocenił. Jego zdaniem, ci pierwsi, w przeciwieństwie do drugich, nie umieją określić, jakiej Europy chcą i bronią.
Dodał, że nie wierzy, by w najbliższych miesiącach udało się osiągnąć porozumienie budżetowe. Pytany, czego oczekuje od rozpoczynającego się 1 lipca przewodnictwa Wielkiej Brytanii, w UE powiedział, że nie wybiera się do Parlamentu Europejskiego 23 czerwca, kiedy zaplanowana jest prezentacja priorytetów tego kraju na czas przewodnictwa w UE. Wywołało to oklaski dziennikarzy.
Inga Czerny